Strona główna Archiwum Siłownie miejskie

Siłownie miejskie

0
Siłownie miejskie

Siłownie miejskie, bo o nich mowa, robią dziś zaskakującą, a zarazem w pełni zasłużoną, furorę.
Ruch na świeżym powietrzu to już nie tylko moda, ale prawdziwy styl życia. Oznaka zmian, które dokonują się na naszych oczach zarówno w ludzkiej mentalności, jak i przestrzeni miast na całym świecie. Ich namacalnym efektem są ogólnodostępne siłownie miejskie, które już od lat znakomicie funkcjonują w takich krajach jak Wielka Brytania, Francja czy Niemcy. Jak się okazuje, również w Polsce idea ta znalazła wielu zapalonych zwolenników.
Miejskie siłownie stają się pomału nie tylko miejscem, gdzie buduje się kondycję i muskuły, ale również swoistym centrum spotkań i integracji. Tworzą nowoczesny symbol przyjaznej infrastruktury miejskiej. Co ważne, z punktu widzenia lokalnej władzy samorządowej, wpływają tym samym na poprawę wizerunku tych ośrodków, ukazując je jako te, które dbają o swoich mieszkańców.
Na outdoor fitness (w wolnym tłumaczeniu: ćwiczenia pod chmurką) mają się już gdzie wybrać mieszkańcy Wrocławia, Gdyni, Krakowa i Poznania. Siłownie miejskie da się już dziś spotkać również w mniejszych ośrodkach. Mogą się nimi pochwalić m.in. Kalwaria Zebrzydowska, Świdnica, Zduńska Wola czy Rabka. W biegu po zdrowie i urodę nie odpuszcza także stolica.
Niestety, w obecnych czasach rozwój cywilizacji nie sprzyja aktywności ruchowej, wyręczając nas od wysiłku kolejnymi genialnymi wynalazkami i rewolucyjnymi technologiami. W efekcie tyjemy (jak wynika z raportu przygotowanego przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego w Polsce – 46% kobiet i 63% mężczyzn ma nadwagę!) i częściej zapadamy na cukrzycę czy nadciśnienie, których – gdyby bardziej dbano o kondycję fizyczną – można uniknąć. Nasz styl życia jest coraz mniej zdrowy. Stajemy się leniwi i poddajemy się bezczynnej apatii, tymczasem dobre samopoczucie i lepszy wygląd pozostają na wyciągnięcie ręki. Ruch ułatwiają powstające siłownie miejskie. Dzięki tym jakże prostym instalacjom tracimy też podstawowe wymówki: „Nie ćwiczę, bo nie ma gdzie”, „Chcę, ale brakuje ku temu odpowiednich możliwości”… A teraz są i miejsca, i możliwości. Tylko od nas zależy, jak to wykorzystamy.
SŁAWOMIR WOJTAŚ
Cały artykuł w numerze 4/2014 Eurogospodarki.