Według opinii ekonomicznych analityków raczej to nie będzie boom gospodarczy, ale powolny wzrost. Dlatego też spowolniona będzie nasza pogoń za gospodarkami najlepiej rozwiniętych krajów Europy. O ile w ostatnich kilkunastu latach polska gospodarka jako jedyna w Europie notowała stały wzrost gospodarczy i szybko nadrabiała dystans do rozwiniętych krajów Europy, o tyle teraz nie ma raczej szans na to, by mogła rosnąć w tempie ok. 5% rocznie. Mówi się o realnym 2-, 3-proc. wzroście. Tak m.in. uważa ekonomista Bogusław Grabowski. Jego zdaniem, to byłoby możliwe tylko dzięki gwałtownemu przyspieszeniu popytu krajowego, ale to wpłynęłoby na presję inflacyjną, co miałoby negatywny wpływ na finanse publiczne i deficyt obrotów bieżących.
W tym roku w optymistycznej prognozie możemy myśleć o 3-proc. wzroście PKB, chociaż w swoim projekcie budżetu na 2014 rok Ministerstwo Finansów założyło wzrost na poziomie 2,5% PKB. Jednak te przewidywania mogą okazać się błędne, z tym że będziemy mieli raczej do czynienia z odwrotną sytuacją niż w roku ubiegłym, kiedy to plany wzrostu musiano zweryfikować do dołu. Już dzisiaj większość ekonomistów, ośrodków analitycznych, banków, organizacji międzynarodowych rewiduje swoje prognozy co do rozwoju polskiej gospodarki w 2014 r. w górę. Przykładem jest Komisja Europejska, która podniosła prognozę dla Polski z 2,2 do 2,5% PKB, a Bank Światowy – do 2,8%. Swoje prognozy w podobny sposób zrewidowało również większość bankowych analityków. I te korekty prognoz – w równym stopniu co coraz lepsze dane napływające z gospodarki
wskazują na ożywienie naszej gospodarki.
Dlaczego te zmiany? Przede wszystkim widać, że polska gospodarka się rozpędza. Na razie nie jest to jakieś oszałamiające tempo, ale… rośnie produkcja i eksport. A wkrótce ruszą inwestycje i wzrośnie konsumpcja. Jaki więc będzie dla naszej gospodarki ten rok? Szybkie odrodzenie się gospodarki czy bardzo powolny marsz w górę? Więcej przemawia raczej za tym drugim, który możemy określić jako ożywienie, ale jak na razie, niestety, stopniowe i skromne. Jest to dopiero budowanie fundamentu dla szybkiego pokryzysowego wzrostu. Dlatego potrzebne są ułatwienia dla firm, takie jak m.in. eliminacja biurokratycznych obciążeń czy wspieranie konkurencyjności oraz innowacyjności. A gdy tak się stanie, to polski przedsiębiorca sam da sobie radę.
KAZIMIERZ KAZAN
Cały artykuł w numerze 2/2014 Eurogospodarki.