Składy Pendolino (te prawdziwe – z wychylnym pudłem) jeżdżą po tamtejszych torach już ponad 9 lat, a modernizacje kolejnych szlaków jeszcze bardziej skrócą czasy przejazdu. Co zatem może być na czeskich kolejach jeszcze lepszego? W jakim kierunku pójdzie dalszy rozwój czeskiej infrastruktury kolejowej? I czy uda się czeskim kolejom wygrać rosnącą konkurencję ze strony transportu samochodowego?
O ile Czechy mogą z satysfakcją spoglądać na poprawiający się stan swojej infrastruktury, o tyle Polacy tym bardziej powinni zwrócić uwagę na to, co dzieje się na południe od nich. Dlaczego? Przez lata Polska szczyciła się tym, że leży na przecięciu najważniejszych szlaków komunikacyjnych Europy. W praktyce oznacza to możliwość czerpania znacznych korzyści z tranzytu, który od wieków prowadzony jest przez terytorium naszego kraju. Jednak przez ten cały czas kończyło się jedynie na stwierdzaniu faktu atrakcyjnego położenia Rzeczpospolitej.
Nie jest tajemnicą, że nawet mimo sporego wsparcia ze strony Wspólnoty Polska nadal pozostaje w ogonie Europy, jeżeli chodzi o jakość i gęstość infrastruktury transportowej. Należy zatem uświadomić sobie, że dzięki ukierunkowanym inwestycjom już wkrótce Czechy mogą stać się o wiele bardziej atrakcyjną drogą na kierunku Wschód-Zachód. Dlaczego bowiem spedytorzy mieliby poświęcać cenny czas na transport przez Polskę, skoro – nadkładając zaledwie kilkadziesiąt kilometrów – o wiele szybciej i wygodniej mogą przewieźć towar przez Czechy? W krótkim czasie może się okazać, że wysoka przepustowość czeskich korytarzy sprawi, że Polsce zostanie odebrana palma pierwszeństwa, jeżeli chodzi o tranzyt. A kiedy do tego dojdzie, to nawet najbardziej intensywne modernizacje nie pomogą Polsce wrócić na pozycję lidera.
***
Nie jest tajemnicą, że polska infrastruktura przez lata była zaniedbywana i niedoinwestowywana. Jest też oczywistym, że duża powierzchnia naszego kraju nie ułatwia modernizowania przestarzałych linii kolejowych. Jednak, planując prace modernizacyjne, warto spojrzeć na to, jak przebiegają one u naszych sąsiadów. Bo choć na polskiej kolei robi się – i robi się dużo – to jednak robi się na wielu kierunkach. Czy to źle? Oczywiście, że nie. Jednak w dobie wolnego rynku – nawet w obszarze transportu – oczy trzeba mieć dookoła głowy. Tymczasem Czechy wyrastają na silnego konkurenta, który nie spoczywa w działaniach mających na celu podniesienie jego atrakcyjności. Strzeżmy się!
TOMASZ DAWID JĘDRUCHÓW, korespondent z Czech
Cały artykuł w numerze 11/2013 Eurogospodarki.