W Polsce wędkowanie to wciąż jeden z najpopularniejszych sposobów na spędzanie wolnego czasu. Niestety, o złowienie ryby w krajowych jeziorach i rzekach jest coraz trudniej. Winę ponoszą zaniedbywana przez lata polityka zarybień, niszczenie naturalnych tarlisk, a także kłusownicy, którzy niektóre wody wyłowili dosłownie do dna. Co więc zrobić, aby mimo wszystko przeżyć wędkarską przygodę? Gdzie szukać ryb i związanych z ich połowem emocji? Odpowiedzią na tę potrzebę stają się łowiska komercyjne, których w Polsce przybywa z roku na rok coraz więcej.
Problem znalezienia dobrego miejsca do wędkowania dotyka coraz większą liczbę pasjonatów tego sportu. Zjawisko szczególnie widoczne jest w granicach dużych aglomeracji, gdzie mieszka wielu wędkarzy a okoliczne zbiorniki i cieki wodne poddawane są intensywnemu obławianiu. To niewątpliwie szansa dla prywatnych przedsiębiorców myślących o otwarciu łowiska komercyjnego. W takich lokalizacjach „głód ryby” jest olbrzymi, a konkurencja niewielka. Perspektywa zdobycia szerokiego grona wiernych klientów wydaje się więc szczególnie atrakcyjna i osiągalna.
W wędkowaniu nie chodzi tylko o łowienie okazów. Te są ważne, ale liczy się również kontakt z naturą, cisza i spokój, którego zabiegani na co dzień ludzie potrzebują jak ryba wody. Tworząc własne łowisko komercyjne, należy pamiętać o tym, że wędkarze często chcą zabrać ze sobą nad wodę rodziny i przyjaciół. Panie z pewnością docenią, jeśli okaże się, że za potrzebą nie trzeba biegać po krzakach, ale istnieje czyste i zadbane miejsce przeznaczone do tego celu. Miłośnicy biwakowania będą zachwyceni, gdy nad wodą znajdą profesjonalnie przygotowane grille. Dzieci spędzą miło czas w wydzielonej strefie do zabawy.
Jeśli gospodarz dobrze zadba o teren i zarybienie, to biznes gwarantowany!
WOJCIECH KUDER
Cały artykuł w numerze 10/2013 Eurogospodarki.