Znaczenia koni nie należy rozpatrywać wyłącznie na podstawie ich liczebności i intensywności użytkowania. Koń w przeszłości, znacznie bardziej niż obecnie, był zwierzęciem niezwykłym. W dawnych wiekach stanowił symbol statusu społecznego, świadczył o bogactwie, był kompanem na śmierć i życie, gdy na jego grzbiecie wybierano się na wojnę. Gdy w ostatnich stuleciach zastąpił bydlęcy zaprzęg roboczy, stał się dla chłopów, a później rolników, współtowarzyszem pracy i żywicielem rodziny, z którym dzieliło się kromkę chleba.
Jak podkreśla prof. Ryszard Kolstrung z Katedry Hodowli i Użytkowania Koni Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie: – Co charakterystyczne, ze zwierząt gospodarczych każdy koń miał swoje imię, znacznie rzadziej krowa „karmicielka”. Jeszcze do połowy lat 80. XX w. konie na wsi były w wielu gospodarstwach podstawową siłą pociągową do transportu gospodarczego i prac polowych. Równocześnie w oficjalnej propagandzie koń na wsi był symbolem zacofania. Przemiany gospodarcze po 1989 r. spowodowały zasadnicze zmiany cen oraz łatwość nabycia samochodów, które wyeliminowały konie z transportu.
Do dziś tylko prawdziwi miłośnicy koni zachowali je w swoich gospodarstwach, doceniając tradycję, kontakt ze zwierzęciem i jakość wykonywanych zabiegów pielęgnacyjnych. Niestety i ci, w miarę starzenia się, powoli, choć systematycznie, wycofują się z użytkowania roboczego tych wspaniałych stworzeń. Gdy brak sił nie pozwala chodzić za zwierzęciem w polu i opiekować się nim w zagrodzie, przychodzi moment trudnej decyzji o rezygnacji z pracy z końmi. Młodsi, jeśli wykazują zainteresowanie tymi zwierzętami, to częściej użytkowaniem wierzchowym, mało jest chętnych do przejmowania wiedzy i tradycji roboczego ich wykorzystania.
Aż trudno w to uwierzyć, ale tuż przed II wojną światową w Polsce było ok. 3,8 mln koni. Przewyższaliśmy pod tym względem takie potęgi w hodowli tych zwierząt jak Niemcy (3,4 mln), Francja (2,9 mln) oraz Stany Zjednoczone (1,2 mln). Obecnie na naszych ziemiach żyje niewiele ponad 250 tys. sztuk (wg danych GUS-u z 2011 r.), choć Polski Związek Hodowców Koni zapewnia, że jest ich nieco więcej – 315 tys. GUS, sporządzając swój raport, opierał się na danych zebranych głównie na wsi, tymczasem dzięki rosnącej popularności jazdy konnej znacząca ilość koni znalazła się w obrębie miast jako zwierzęta sportowe lub wierzchowce rekreacyjne.
Rzadko można o tym usłyszeć, ale koń jest chyba najbardziej ekologicznym rozwiązaniem, jakie można wyobrazić sobie podczas pracy na roli. Nie zanieczyszcza środowiska, a dzięki produkowaniu wartościowego nawozu wręcz go wzbogaca. Jak wynika z wielu naukowych opracowań, w małych gospodarstwach i na terenach górzystych wykorzystanie koni okazuje się bardziej ekonomiczne niż stosowanie traktorów. Gospodarze często twierdzą, że pracę z koniem wykonuje się dokładniej i lepiej. Badacze wskazują zaś na konie, jako na nowe – stare, niezwykle wartościowe źródło energii.
SŁAWOMIR WOJTAŚ
Cały artykuł w numerze 10/2013 Eurogospodarki.