Strona główna Archiwum Czarne złoto

Czarne złoto

0
Czarne złoto

Co więcej, inwestorzy i banki wycofują się z finansowania budowy nowych bloków węglowych. – Pokutuje przekonanie, że węgiel jest tani i jest naszym bogactwem. On staje się takim bogactwem jak ropa dla Nigerii, czyli „przekleństwem zasobów”, jedyną rzeczą, która nie pozwala nam wyjść na szersze wody. Co więcej, wbrew powszechnej opinii, Polska zaczyna importować coraz więcej węgla – mówi Jakub Gogolewski, koordynator ds. energii CEE Bankwatch Network/Polska Zielona Sieć. Import węgla kamiennego w 2011 r. wyniósł 15 mln t, głównie z Rosji, ale także z Czech i ze Stanów Zjednoczonych. Zaś na początku tego roku wielkość węgla leżącego na zwałach osiągnęła ponad 8 mln t. Surowiec już dziś przestaje być konkurencyjny, a jego koszty mają rosnąć.
– UE wyraźnie pokazuje w swoim prawodawstwie, że koszty produkcji energii opartej na paliwach kopalnych będą rosły. Wpływają na to dyrektywa o emisjach przemysłowych, ramowa dyrektywa wodna i szereg tych, które wdrażają zasadę: „zanieczyszczający płaci”. Czyli ten, który generuje koszty dla społeczeństwa, powinien je uwzględnić w swoim rachunku inwestycyjnym. Z drugiej strony odnotowujemy trend spadku cen wytwarzania energii ze źródeł odnawialnych – informuje Jakub Gogolewski.
Z węglowych projektów wycofują się instytucje pożyczkowe i firmy energetyczne. Pod koniec lipca Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) ogłosił, że ogranicza wsparcie dla projektów opartych na węglu kamiennym, brunatnym i ropie naftowej. W ciągu ostatnich pięciu lat kredyty EBI dla projektów energetycznych wykorzystujących paliwa kopalne znacznie spadły i podczas tego okresu kredytowania elektrownie na węgiel kamienny lub brunatny stanowiły mniej niż 1,5% całkowitego finansowania energii. Ekspert przypomina, że na przestrzeni ostatnich czterech lat, od ogłoszenia krajowej polityki energetycznej i planów w tym zakresie, regularnie kolejni inwestorzy wycofują się lub redukują swoje plany. – Nie inwestuje już w węgiel większość firm zagranicznych – wycofał się Vattenfall, wycofało się RWE, zaś Électricité de France zamroziło swoją inwestycję w Rybniku. Zostaliśmy w zasadzie tylko ze spółkami Skarbu Państwa, które chcą kontynuować te inwestycje. Niestety doszło do pomieszania interesu Skarbu Państwa z interesami obywateli – uważa Gogolewski.
Sporym echem w środowisku odbiła się publikacja autorstwa byłego głównego geologa kraju dr. Michała Wilczyńskiego „Zmierzch węgla kamiennego w Polsce”, w której tłumaczy, dlaczego polska energetyka znalazła się w ślepym zaułku i dlaczego nie powinniśmy jej uważać za podstawę rozwoju polskiej gospodarki w najbliższej i dalszej przyszłości. Autor, pisząc ten raport, oparł się o dane z 69 pozycji naukowych, raportów Głównego Urzędu Statystycznego, Najwyższej Izby Kontroli, Bilansu Zasobów Kopalin, programów rządowych itp. Jest to wynik zestawienia geologicznych zasobów bilansowych, zasobów przemysłowych i operatywnych od 1990 do 2011 r. Zdaniem Wilczyńskiego, nad naszą przyszłością energetyczną ciągle jeszcze wisi niepewność, gdyż nie mamy wypracowanej pełnej polityki energetycznej już nie do 2050 r., ale nawet na najbliższe lata, co potwierdza ciągle jeszcze nieustalony tzw. trójpak energetyczny, jako podstawa dla rozwijania odnawialnych źródeł energii w naszym kraju. Raz fascynujemy się łupkami, kiedy indziej naszym sztandarowym produktem energetycznym ma być energia jądrowa, następnie wiatraki. A kiedy indziej mówimy o węglu, jako podstawie rozwoju polskiej energetyki.
Raport Wilczyńskiego wywołał duże poruszenie w środowisku. Pojawiły się materiały organizacji ekologicznych, gdzie przedstawiane są różne inne negatywne aspekty dalszego rozwoju energetyki węglowej, od kosztów poczynając, na stratach np. w ochronie zdrowia kończąc. Ale także swoje racje przedstawili eksperci popierający rozwój energetyki węglowej w Polsce. Ich zdaniem, w tej chwili jest to już ekologicznie czysta technologia, poza tym polska gospodarka jest do węgla przystosowana i dziś nie stać nas na szybkie zmiany. – Jeśli chcemy modyfikować miks energetyczny, to jego podstawą musi być energetyka węglowa. Tak czynią wszystkie kraje na świecie – najpierw wykorzystują własne surowce energetyczne i zapewniają u siebie miejsca pracy, a dopiero pozostałe paliwa czy technologię dokupują poza granicami swojego kraju  – stwierdził prof. dr hab. inż. Zbigniew Kasztelewicz – kierownik Katedry Górnictwa Odkrywkowego AGH, współpracujący z Instytutem Kościuszki.
Prof. Zbigniew Kasztelewicz zauważa także, że zmiana proporcji paliwowej w energetyce jest nieunikniona. Wymusza to na nas Unia Europejska. Jednak każda zmiana miksu energetycznego musi być realizowana spokojnie, bez emocji – bez niepotrzebnych przyspieszeń i dokonana w oparciu o analizę surowcowego potencjału kraju. W Niemczech zmiana z energetyki atomowej na odnawialną doprowadziła do sporych problemów, ale oni są na tyle bogaci, że jakoś sobie z tym poradzili.
ANDRZEJ KAZIMIERSKI
Cały artykuł w numerze 9/2013 Eurogospodarki.