Działanie fotopułapki jest niezwykle proste. Urządzenia tego typu wyposażone są w czujnik ruchu, który w momencie zarejestrowania niewielkiego nawet poruszenia wysyła impuls inicjujący wykonanie zarówno doskonałej jakości zdjęcia, jak i filmu. Uzyskane w ten sposób pliki przesyłane są automatycznie na serwer, w formacie MMS, na wskazany numer telefonu komórkowego lub skrzynkę poczty elektronicznej.
Fotopułapki znakomicie sprawdzają się w dzień i w nocy. Bez problemów działają w temperaturze od -30 do blisko 70 stopni Celsjusza. Dzięki niewielkim rozmiarom i łatwości, z jaką można je zamontować do niemal każdej powierzchni, znajdują dziś szerokie zastosowanie w wielu dziedzinach życia.
Z tych niewielkich urządzeń już od dawna korzystają myśliwi i przyrodnicy. Dzieje się tak m.in. we Wdeckim Parku Krajobrazowym w okolicach Osia, gdzie fotopułapki pomagają w obserwacji dzikiej zwierzyny, poznawaniu jej zwyczajów oraz tropieniu rzadkich gatunków. W ten sposób dostarczają unikalnych ujęć żyjących w leśnych ostępach łosi, jeleni, dzików oraz… kłusowników i złodziei drewna. To właśnie możliwość ochrony przyrody była jednym z głównych czynników, które przekonały również samorządowców z Małopolski, aby zamontować podobne urządzenia w okolicznych lasach.
Fotopułapek powinni obawiać się nie tylko „śmieciarze”. Na Podkarpaciu wykorzystanie tych niewielkich urządzeń okazało się skuteczną bronią w walce z leśnymi rajdowcami. Co roku w marcu i kwietniu na terenie Nadleśnictwa Brzozów uaktywniali się tam właściciele samochodów terenowych, quadów i motorów, dla których niebywałą atrakcję stanowią wiosenne kałuże i błoto. W tym roku dla wielu z nich popularny offroad zakończył się jednak niemiłą niespodzianką. Pochłonięci brawurową jazdą po leśnych ścieżkach nie zauważyli tabliczek ostrzegawczych z napisem „teren monitorowany”. Jakież było ich zdziwienie, gdy Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie przysłała im mandat karny na kwotę 500 zł!
Choć w Polsce stosowanie fotopułapek należy wciąż do rzadkości, w niedalekiej przyszłości ma to szansę się zmienić. Jak przekonuje wójt gminy Skrzyszów, te niewielkie urządzenia to dobra inwestycja, która skutecznie zapobiega nie tylko nielegalnemu wywożeniu śmieci do lasu, ale również innym przestępstwom i wykroczeniom. – Fotopułapki się sprawdzają. Po pierwsze prewencja. Wiadomość, że ktoś może nagrywać, podziałała w sposób odstraszający. Po drugie, fotopułapka służy nie tylko do łapania osób pozbywających się śmieci, ale także kłusowników. Po trzecie, wykorzystujemy je nie tylko na terenach leśnych, ale również w miejscach publicznych, gdzie mamy różnego typu zgłoszenia związane z innymi problemami, niekoniecznie „śmieciowymi”, np. podejrzenie o wandalizm czy nielegalne spożywanie alkoholu – opisuje wójt Kiwior. A w związku z burzliwą Ustawą o segregacji odpadów niektóre miasta, dzielnice czy wręcz wspólnoty mieszkaniowe zadeklarowały zakup fotopułapek, które zamontują przy śmietnikach… I wtedy nikt się nie wywinie!
SŁAWOMIR WOJTAŚ
Cały artykuł w numerze 9/2013 Eurogospodarki.

