Używane dotąd do produkcji paliw m.in. rzepak, soja i trzcina cukrowa nie stanowią dla nich żadnej konkurencji. Algi dostarczają oleju doskonałej jakości, rosną znacznie szybciej i są w stanie przetrwać nawet w skrajnie niekorzystnych warunkach środowiskowych.
Algi już od dłuższego czasu fascynują naukowców z całego świata. Liczne badania w tej dziedzinie z roku na rok ukazują coraz więcej niezwykłych zastosowań tych wciąż nie do końca poznanych i tajemniczych stworzeń. Niebywały energetyczny potencjał glonów jako pierwsi odkryli Amerykanie z National Renewable Energy Laboratory. Jak pokazały ich analizy, niektóre gatunki alg zawierają znacznie więcej oleju niż jakiekolwiek inne rośliny i gdyby zbudować do ich hodowli zbiornik o powierzchni ok. 4 mln ha, prawdopodobnie można byłoby pozyskać wystarczająco dużo biodiesla, aby całkowicie zastąpić nim ropę w USA.
Biomasa z alg to niezwykle obiecujące źródło energii organicznej. Nie dziwią więc kolejne próby przeniesienia uzyskanych w laboratoriach wyników do sfery życia codziennego, czego doskonałym przykładem jest zbudowany niedawno w Hamburgu pierwszy dom zasilany przez te niezwykłe organizmy. Zaawansowane prace w tej dziedzinie prowadzą również Kanadyjczycy. Już w 2014 r. pyły z fabryki cementu w St. Marys w Ontario, zamiast zanieczyszczać powietrze, skierowane zostaną do olbrzymiego zbiornika z wodą, gdzie pod odpowiednim oświetleniem mają zostać wykorzystane do szybkiej hodowli glonów. Efektem tych działań ma być poprawa jakości powietrza oraz pozyskanie energii. Z rozmnażanych w ten sposób alg, po odwirowaniu, ma powstać płynne paliwo do samochodów, a sprasowaną w kostki masą będzie można ogrzewać domy i palić w piecach elektrowni. Również w Polsce, mimo ograniczonego wsparcia finansowego badań nad algami, coraz głośniej mówi się o podobnych, śmiałych inwestycjach. Budowę pierwszej w kraju hodowli glonów, z której pozyskiwano by na szeroką skalę biomasę, zapowiadali wspólnie: miasto Stalowa Wola, Tauron i stalowowolska elektrownia. Zaplanowane na 10 ha należących do lokalnego samorządu przedsięwzięcie miało kosztować ok. 60 mln zł, zapewnić alternatywne paliwo dla miejscowej elektrowni, oczyścić miejscowy ekosystem i zagwarantować pracę dla kilkudziesięciu osób. Niestety pomysł, o którym w połowie 2011 r. trąbiły wszystkie media w Polsce, póki co nie doczekał się realizacji. Jak to już w kraju nad Wisłą bywa – zabrakło pieniędzy…
SŁAWOMIR WOJTAŚ
Cały artykuł w numerze 5/2013 Eurogospodarki.