Na Podlasiu władze regionu nie potrafią wyznaczyć kierunku rozwoju. Tak uważają wszyscy moi rozmówcy z dorzecza Narwi. Skoro pomysłu władzom województw brak, to czego spodziewać się po gminach?! Wielu właścicieli małych firm likwiduje działalność już po roku, gdy tylko kończą się unijne dotacje.
W gminie Narew połowa z zarejestrowanych w ubiegłym roku jednoosobowych firm już splajtowała lub zawiesiła działalność. Prowadzenie firmy staje się nieopłacalne. Konkurencja tu duża, a klientów mało. Na Podlasiu mam okazję porozmawiać z kilkoma obecnymi i byłymi właścicielami firm, prowadzącymi m.in. tzw. jednoosobową działalność gospodarczą. Umowa między nami jest prosta: powiedzą mi dużo, ale wyłącznie anonimowo. – Po co się narażać? My tu zostajemy. Chcemy jakoś żyć! – mówią. Liczba gorzkich uwag jest długa.
– Działalność się zawiesza, gdy tylko kończą się unijne dotacje na jej prowadzenie – mówi Darek, jeden z byłych właścicieli jednoosobowej firmy – sklepu. – Można dostać nawet 40 tys. zł. Unia opłaca połowę ZUS-u i zwraca koszty prowadzenia firmy. Udzielający dotacji nie żądają realnego biznesplanu. Z bezpłatnych dotacji nikt nas nie rozlicza. Jest tylko jeden warunek: trzeba utrzymać się przez rok. Potem firmę się zamyka lub zawiesza jej działalność, a sprzęt zostaje, np. komputer – twierdzi były właściciel sklepu spożywczego. – Podobna sytuacja jest w budowlance czy warsztatach ślusarskich. Darek nie ma już siły zakładać kolejnej firmy. Mówi wprost: – Nie teraz i nie na Podlasiu.
O pomysłach urzędów pracy przedsiębiorcy i pracownicy nie mają dobrego zdania. – To paranoja – śmieje się Zbyszek, z zawodu spawacz. – Nie można z psychologa czy politologa zrobić dobrego spawacza! Wie, co mówi, bo zna umiejętności kolegów nabyte po kursach zawodowych finansowanych przez urzędy pracy. O programach wsparcia z Unii także ma wyrobione, nienajlepsze, zdanie. – Są pieniądze, ale na konkretne szkolenia i programy pomocowe. Jaka tu innowacyjność?! Potem powstaje tona chłamu, bo była robiona na zamówienie. Problem polega na braku pomysłu. Nikt nie jest w stanie nic zrobić, bo pieniądze są tylko na określony cel. Nie ma takiej opcji, by ktoś był innowacyjny, jeśli mu się każe, co ma robić!
HANNA KULUS
Cały artykuł w numerze 5/2013 Eurogospodarki.
UWAGA! Dla zalogowanych, stałych użytkowników naszego serwisu, pełna wersja artykułu dostępna jest w strefie płatnej.

