Strona główna Archiwum GMO w Polsce, czyli lobbing kontra sondaże

GMO w Polsce, czyli lobbing kontra sondaże

0

W całym tym zamieszaniu bardzo wyraźnie ujawnił się sygnalizowany od dawna przez środowiska akademickie problem komercjalizacji nauki. Wątpliwości nie tylko metodologiczne, ale też moralne wzbudzało to, że każda ze stron dyskusji miała swoje naukowe zaplecze formułujące argumenty wygodne dla jej stanowiska i zupełnie zaprzeczające stanowiskom przeciwnym. Ciężko jednak uznać za przypadek lub wyłącznie za silne działania nurtu ekologicznego fakt, że upraw roślin genetycznie modyfikowanych zabroniły na terenie swoich krajów Francja, Niemcy, Szwajcaria, Grecja, Luksemburg, Austria, Bułgaria czy Włochy. Większość opracowań naukowych dotyczących zagadnienia wyraźnie pokazuje szkodliwość działania żywności modyfikowanej na zdrowie zwierząt i ludzi.
Dla przykładu, francuska Komisja Informacji i Niezależnych Badań nad Genetyką (CRIIGEN) na bazie doświadczenia przeprowadzonego na zwierzętach karmionych modyfikowanymi odmianami soi i kukurydzy dowiodła, że nerki i wątroby zwierząt reagowały analogicznie jak w przypadku reakcji na substancje toksyczne. Z drugiej strony, słyszeliśmy wiele głosów twierdzących, że to niepotrzebna panika, bezrefleksyjny wpływ zachodniej myśli ekologicznej oraz że warzywa, które trafiają do obrotu handlowego w UE, są również modyfikowane, a jedynie w inny sposób. Kiedy temat praktycznie już zamknięty i przegłosowany podniosły organizacje pozarządowe i zainteresowały tym media, ruszyła lawina listów otwartych do parlamentarzystów, apelów do prezydenta RP, aby nie podpisywał ustawy, i merytorycznych opracowań argumentujących szkodliwość GMO dla Polski. Jedne były utrzymane w formie grzecznościowej, w innych otwarcie mówiono o wpływie lobbingu przewijającej się ciągle w tej dyskusji firmy Monsanto – międzynarodowego konsorcjum, największego producenta modyfikowanej żywności na świecie. Sama korporacja potwierdza, że od wielu lat prowadzi na terenie Polski silne lobby.
LEON MEDZIŃSKI
Cały artykuł w numerze 2/2013 Eurogospodarki.