Jak tego dokonać? Wystarczy znaleźć towar, na który istnieje zapotrzebowanie na lokalnym rynku i odszukać producenta, najlepiej w Chinach, Indiach, Pakistanie lub w innym z krajów Wschodu, nazywanych potocznie „fabryką świata”. Wykazując się przy tym odrobiną sprytu, umiejętnościami negocjacyjnymi i talentem organizacyjnym, łatwo zdobyć w ten sposób dostęp do nieograniczonych dostaw atrakcyjnych produktów w cenie równej zaledwie kilku procentom ich rynkowej wartości.
Największym zainteresowaniem polskich przedsiębiorców cieszą się niezmiennie Chiny. Jak podaje Ministerstwo Spraw Zagranicznych, tylko w 2011 r. wartość importu z tego kraju do Polski wyniosła 13,245 mld euro i stale widać wzrost zainteresowania tym egzotycznym kierunkiem.
Aby przekonać się o tym, jak Chiny oraz inne kraje Azji otworzyły się na zagranicznych partnerów, najlepiej odwiedzić słynny już portal Alibaba.com, gdzie swoje oferty współpracy umieszczają tysiące fabryk i manufaktur gotowych tanim kosztem wyprodukować, co tylko dusza zapragnie. To prawdziwa współczesna agora, wokół której skupiają się importerzy, eksporterzy i pośrednicy z całego świata – zawierają nowe kontakty, wymieniają się informacjami i handlują, czym popadnie. Każdy, kto myśli o imporcie, powinien spędzić tam trochę czasu. W ten sposób pozna lepiej tajniki wymiany zagranicznej, zobaczy skąd, co i za ile warto sprowadzić do kraju.
WOJCIECH KUDER
Cały artykuł w numerze 2/2013 Eurogospodarki.