Czy można taki sam sprawdzian przeprowadzać w odniesieniu do gospodarki i polskiego społeczeństwa? Spróbujmy. Bo – mimo wszelkich ułomności – będzie to próba odpowiedzi na pytanie: „Czy w społecznej ocenie mamy już kryzys ekonomiczny, czy może jednak jeszcze nie?”.
Wrzesień ubiegłego roku był piątym miesiącem z rzędu, w którym obserwowano zdecydowane spadki liczone rok do roku, i szóstym o mniejszej liczbie rejestracji nowych samochodów w porównaniu do poprzedniego miesiąca – wynika z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. Spadek ten, niestety, się utrwala.
We wrześniu ubiegłego roku (wg danych Polskiego Związku Firm Deweloperskich) rozpoczęto stawianie zaledwie 4,3 tys. mieszkań, a więc aż o 44% mniej niż w analogicznym czasie 2011 r.! Analitycy przypominają, że jeszcze do maja deweloperzy budowali nowe lokale, choć już wówczas banki niechętnie udzielały kredytów mieszkaniowych. Polacy niechętnie rezygnują z mieszkań w blokach czy kamienicach i nie wybierają segmentów, nie mówiąc o domach wolno stojących.
Według danych GUS-u deweloperzy w ciągu trzech pierwszych kwartałów minionego roku rozpoczęli budowę 66,7 tys. nowych mieszkań, czyli o 12% mniej w 2011 r. Podobnie jest z pozwoleniami na budowę: deweloperzy uzyskali je na 54,8 tys. mieszkań (–9%), natomiast inwestorzy indywidualni postarali się o 69,3 tys. takich dokumentów (–20%).
Zimowy kwartał to zawsze niedobry czas dla mieszkaniówki, więc z czarnymi prognozami poczekajmy do wiosny. Na razie deweloperzy optymizmu nie przejawiają – wiele dawno już kupionych działek pod budownictwo mieszkaniowe wciąż leży odłogiem. Pewnego rodzaju wyjaśnieniem regresu w inwestycjach mieszkaniowych może być spadek popytu. Wygląda na to, że Polacy nie są zainteresowani kupnem własnego dachu nad głową, bo nowe lokale w III kw. ub.r. kupiło o 7% kontrahentów mniej niż przed rokiem. Mamy w kraju 12,7 tys. pustostanów, a ich liczba w ciągu zaledwie roku wzrosła o przeszło 1/3!
Mamy coraz większą liczbę bezrobotnych w wieku do 24 lat. Natomiast w wieku 18-34 lata mamy takie oto odsetki ludzi bez pracy w poszczególnych województwach: lubelskie – 57%, małopolskie – 55%, podkarpackie – 54%, wielkopolskie – 53%, świętokrzyskie – 52% itd. „Najlepiej” wypada woj. dolnośląskie: 44% osób przed 35. r.ż. jest bez pracy. Wskaźnik bezrobocia w Polsce nie chce spadać. – Bezrobotnych w Polsce jest już ponad 2 mln, kolejne 2 mln to emigranci, którzy wyjechali z kraju za chlebem – powiedział opozycyjny polityk, Mariusz Błaszczak. I nikt nie zarzucił mu nieprawdy. Prawdę widać gołym okiem. Nawet w punktach LOTTO nie ma kolejek przed ogromnymi kumulacjami.
Nic dziwnego, że nikt już nie patrzy na to, jaka jest praca i za jakie pieniądze, na jaką umowę. Nawet „śmieciowa” jest lepsza niż żadna. Tych ludzi lepiej nie pytać, czy wolą kupić nowy samochód czy jednak mieszkanie. Pytanie o optymizm też bym odradzał…
ANDRZEJ SIELICKI
Cały artykuł w numerze 1/2013 Eurogospodarki.