Upadki firm budowlanych odbiją się na sektorze bankowym. Jedna trzecia banków spodziewa się spadku zysków w tym roku, zaś Komisja Nadzoru Finansowego wydała wszystkim placówkom zalecenia, by ograniczyły wypłaty dywidend za miniony rok. – To, co się stało w maju i w czerwcu pokazało, że kredyty stanowią dla sektora budowlanego pewien problem, jeśli chodzi o polski sektor bankowy – uważa Andrzej Jakubiak, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego.
W podobnej sytuacji jest więcej budowlanych przedsiębiorstw. Polski Związek Pracodawców Budownictwa alarmuje, że będą upadały kolejne firmy. Zaś w wyniku zapaści branży, pracę w tym sektorze może stracić nawet 150 tys. osób. KNF rekomenduje bankom wzmacnianie bazy kapitałowej. Sytuacja w budowlance może wywołać zaburzenia w rynkach finansowych i wpływać na pogorszenie sytuacji finansowej części klientów banków. W związku z tym, przewodniczący komisji wydał placówkom zalecenie ograniczenia wypłat z zysku za 2011 r. Ma to wzmocnić ich bazę kapitałową oraz zwiększyć zdolność do poradzenia sobie z nieoczekiwanymi stratami.
Jak zauważa Grzegorz Hylewicz, dyrektor windykacji w Euler Hermes Collections: – Spełnia się niestety scenariusz rozszerzenia się choroby zakaźnej budownictwa – zatorów płatniczych na firmy zaopatrujące bądź współpracujące. Otrzymujemy coraz więcej zleceń windykacji należności od firm transportowych, producentów zbrojeń, rur, elementów drewnianych, jak i z tworzyw sztucznych. Widać więc wyraźnie, że ciężar opóźnień (i upadłości) przesuwa się na kolejne sektory – co nie dziwi: budownictwo w czasach dobrej dla siebie koniunktury jest kołem zamachowym gospodarki, ale gdy przeżywa kłopoty – odbija się to także szerzej.
Tempo wzrostu liczby upadłości nie spadnie, a może nawet przyspieszyć: trudno np. po mistrzostwach Europy w piłce nożnej oczekiwać wysypu nowych inwestycji. Ich ograniczenie w przyszłym roku (a więc i dopływ gotówki) zapowiadają także samorządowcy zmagający się z rosnącymi deficytami w lokalnych budżetach oraz przepisami mającymi zapobiegać nadmiernemu ich zadłużaniu.
Z powagi sytuacji w branży budowlanej zdają sobie również sprawę rządzący. Minister gospodarki, Waldemar Pawlak, zaproponował, by rząd mógł przejmować upadające firmy budowlane. Zgodnie z pomysłem wicepremiera, przejmującym byłaby Agencja Rozwoju Przemysłu, która po procesie restrukturyzacji w spółce i dokończeniu jej kontraktów, sprzedawałaby ją prywatnym inwestorom giełdowym.
KRZYSZTOF KAZAN
Cały artykuł w numerze 8/2012 Eurogospodarki.