Możemy założyć punkt lub zespół przedszkolny. Ich utworzenie opisuje Rozporządzenie ministra edukacji (w sprawie rodzajów innych form wychowania przedszkolnego, warunków tworzenia i organizowania tych form oraz sposobu ich działania). Punkt działa przez wszystkie dni tygodnia, zespół przedszkolny – tylko w wybrane.
W dużych miastach prywatne przedszkola raczej nie muszą martwić się o klientów. Jak przewidują demografowie, przynajmniej w kolejnych kilku latach dzieci będzie jeszcze całkiem sporo, a trudno spodziewać się, że państwowe przedszkolnictwo, którego nie udało się wskrzesić przez ostatnie 20 lat, nagle powstanie jak feniks z popiołów. Kto planuje taki biznes, musi się jednak przygotować, że łatwo nie będzie.
Aby otworzyć własne przedszkole, trzeba spełnić wiele ustawowych wymogów i być przygotowanym na spory wydatek. Co prawda, w polskim systemie oświaty taką placówkę może założyć każdy, kto zarejestrował działalność gospodarczą (w tym także osoby nieposiadające specjalnego wykształcenia pedagogicznego), ale niezbędne jest otrzymanie stosownej pozytywnej opinii Rady Przedszkoli.
Trzeba dysponować odpowiednio położoną i przystosowaną nieruchomością. W tej roli najlepiej sprawdzi się dom jednorodzinny z ogrodem (w dużym mieście miesięczny koszt wynajmu 4-10 tys. zł) o wysokości pomieszczeń minimum 3 m, odpowiednim nasłonecznieniu i wyposażony w komplet drzwi przeciwpożarowych (500-800 zł za sztukę). Nie ma konieczności przygotowywania własnych posiłków, które może zastąpić zewnętrzny catering, ale i tak wymagane jest, aby w przedszkolu znajdowała się kuchnia wyposażona m.in. w wyparzarkę (3-6 tys. zł). Ściany powinny być pokryte zmywalnymi materiałami. Na każde 15 dzieci musi przypadać co najmniej jedna toaleta i umywalka. Obowiązkowa jest szatnia i osobne pomieszczenie na środki czystości. Leżaki i pościel muszą być wyraźnie podpisane nazwiskiem malucha, a wszystkie zabawki posiadać atest. Do tego dochodzą wysokie koszty ogrzewania (wewnątrz musi być minimum 20 °C), pensje dla opiekunek i reklama, na którą trzeba przeznaczyć na początek co najmniej 10-15 tys. zł, tak aby dać się zauważyć na tle sporej konkurencji. Należy pamiętać o doborze fachowej kadry.
Chociaż założyciel przedszkola nie musi być z wykształcenia pedagogiem, to nauczyciele i opiekunowie powinni mieć co najmniej licencjackie wykształcenie pedagogiczne oraz orzeczenie lekarskie o braku przeciwwskazań do wykonywania zawodu.
Kto marzy o własnym przedszkolu, musi przełknąć gorzką pigułkę w postaci zarówno sporych wydatków na start, jak i na codzienne funkcjonowanie placówki. Jeśli będzie miał trochę szczęścia, dobrze wybierze miejsce i szybko zdobędzie odpowiednią renomę, w zamian może liczyć, że co miesiąc od zadowolonych rodziców będzie inkasować kilkadziesiąt wpłat po minimum kilkaset złotych.
Przedszkola przestały pełnić rolę masowych przechowalni, z czego pragnący osiągnąć w tym biznesie sukces przedsiębiorca musi zdawać sobie sprawę. Do finansowego powodzenia takiego przedsięwzięcia potrzebny jest rozgłos i dobra opinia, która wraz z dziećmi i ich rodzicami rozniesie się niczym pyłki traw po okolicy. Aby tak się stało, trzeba zadbać o najmniejszy nawet szczegół i sprawić, aby dzięki jakości i różnorodności usług klienci zrozumieli różnicę w cenie między samorządowym przedszkolem a prywatną placówką. W tym względzie najlepiej sprawdza się rozbudowana oferta zajęć dodatkowych. Podczas gdy w państwowych przedszkolach, ze względów oszczędnościowych, program ten ograniczony jest do ustawowego minimum, prywatny przedsiębiorca ma naprawdę spore pole do popisu.
Przy otwarciu przedszkola, jak w przypadku innych przedsięwzięć biznesowych, można starać się o wsparcie ze środków pomocowych Unii Europejskiej. Osoby, które nie mają zarejestrowanej działalności gospodarczej, już na samym początku mają szansę na bezzwrotną dotację w wysokości 40 tys. zł w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Warunkiem jej otrzymania jest udział w specjalnym konkursie dla osób zakładających własny biznes i ukończenie unijnego szkolenia. Dodatkowo przedsiębiorca może liczyć na dofinansowanie z budżetu gminy. Na każdego malucha w prywatnej placówce przysługuje pomoc nie niższa niż 75% ustalonych w budżecie gminy wydatków na dziecko. Co prawda samorządowe wsparcie nie może przekroczyć 70% całej inwestycji, ale i tak z pewnością warto postarać się o te pieniądze.
DANUTA KUŚ
Cały artykuł w numerze 7/2012 Eurogospodarki.