Wśród uczestników debaty znaleźli się nie tylko przedstawiciele firm farmaceutycznych, lecz także politycy, przedstawiciele sejmowej Komisji Zdrowia, wykładowcy największych uczelni medycznych, aptekarze, farmaceutyczni hurtownicy i studenci farmacji. Rok 2012 wydawał się dosyć nieprzewidywalnym i chaotycznym dla rynku, szczególnie w świetle ustawy, która weszła w życie 1 stycznia. Niejako naturalną koleją rzeczy jednym z głównych tematów wystąpień stały się właśnie przemiany wiążące się z nowym prawem.
Dużo ciekawych informacji dotyczących ustawy refundacyjnej pod kątem czysto prawnym przyniosły wystąpienia pań z prestiżowych kancelarii adwokackich, współpracujących na co dzień z firmami farmaceutycznymi. Prawniczki jednogłośnie przyznały, że po lekturze ustawy często nie wiedziały, co odpowiadać swoim klientom pytającym o interpretację nowego prawa, bo dokument sformułowany jest nieprecyzyjnie i chwilami zostawia niezwykle szerokie pole do interpretacji. Błąd w czytaniu prawa może jednak przynieść kłopoty. Zdaniem prawników, niedopuszczalne na takim poziomie są np. błędy w używaniu terminów, których znaczenia nie zostały jasno dookreślone, a także stosowanie prawie zupełnej dowolności ich zamieniania. To będzie prowadzić do wielu pomyłek i sporów. Trudne do zaakceptowania jest też zakazywanie lekowych darowizn dla szpitali przy jednoczesnym zachęcaniu do sprzedawania ich za złotówkę. To zwyczajna zachęta do obchodzenia prawa, która na etapie jego tworzenia wydaje się trochę nie na miejscu.
Bulwersujące są zapisy wnoszące możliwość stosowania kar finansowych w sytuacji dopuszczenia się uchybień. Co z nimi będzie? Nie wiadomo, bo wnioskowanie tego z ustawy, to jak strzelanie do celu z opaską na oczach.
LEON MEDZIŃSKI
Cały artykuł w numerze 7/2012 Eurogospodarki.