Spotykamy się w polskim Parlamencie na konferencji „Szanse rozwoju Polski Zachodniej, Niemiec i Czech – wzmocnienie trimodalnego transportu międzynarodowego”. Dlaczego dla rządu Niemiec, który pan reprezentuje, to spotkanie jest na tyle ważne, że deleguje na nie tak znaczącą osobę w rządzie?
– To spotkanie jest poświęcone dalszemu rozwojowi współpracy makroregionu Odry i Łaby, który dziś jest jednym z najdynamiczniej rozwijających się obszarów Unii Europejskiej. Jest on przykładem efektywnej współpracy transgranicznej w obszarach gospodarki, transportu, usług i planowania przestrzennego. Jednak dla pełnej realizacji wspólnego programu rozwoju konieczna jest poprawa jakości przepływu towarów i ludzi, dlatego musi zostać zwiększona wydajność szlaków transportowych, czyli kolejowych, drogowych i wodnych w powiązaniu z atrakcyjnymi ofertami dla transportu kombinowanego. Dzięki temu stworzona zostanie pełna oferta dla firm i samorządów.
Czy w czasie, gdy w Europie panuje kryzys finansowy obejmujący kraje członkowskie Unii Europejskiej, możliwe będą większe nakłady na rozwój infrastruktury transportowej?
– Wszystko jest realizowane według pewnej przyjętej w poszczególnych krajach i w Brukseli strategii. Dlatego nie sądzę, by to, co zaplanowano, nie uzyskało obiecanych przeznaczonych na realizację tych inwestycji środków. Pieniądze muszą być, gdyż nowoczesna infrastruktura drogowa jest jedną z podstaw gospodarczego rozwoju Unii Europejskiej.
Ale Grecja, Hiszpania, Włochy, Portugalia i inni szukają pieniędzy w unijnej kasie. Jaka jest ich przyszłość i na co powinniśmy się przygotować?
– Na pewno w Unii Europejskiej mamy do czynienia ze sporym problemem zapewnienia sprawnego funkcjonowania finansowego, ale wierzę, że pewne inwestycje, m.in. rozwój szybkich połączeń komunikacyjnych, bez przeszkód będą realizowane przy wsparciu środków unijnych. Natomiast największym problemem dla Unii jest duże zadłużenie krajów członkowskich. Poszczególne rządy muszą nauczyć się dzielić to, co mają, ponieważ życie na kredyt dziś raczej nie ma szans. W demokracji jest to trudne zadanie, ale jedyne zapewniające normalne funkcjonowanie. Unia musi szybko uporządkować strefę finansów. Kłopoty może mieć każdy, trzeba tylko nauczyć się z nimi skutecznie walczyć. Wierzę, że tak się stanie.
Niemcy wspólnie z kilkoma krajami, przede wszystkim z Francją, są liderami Unii Europejskiej. Jak pan ocenia wyniki ostatnich wyborów w tym kraju, jakie znaczenie dla Unii Europejskiej może mieć zmiana na stanowisku prezydenta Francji?
– Mogę tylko przedstawić swoją prywatna opinię. Zmiana na stanowisku prezydenta Francji nie wpłynie na naszą wzajemną współpracę, gdyż dotychczasowa jest dla wszystkich korzystna. I wierzę, że ta współpraca będzie się dalej dobrze rozwijać. Pierwsze spotkania naszej kanclerz Angeli Merkel z prezydentem Francois Hollande’em potwierdziły, że w wielu kwestiach mają podobne zdanie. To pozytywne. Ale dla Niemiec ważna jest także wzajemna współpraca z Polską. Dobrze funkcjonująca oś gospodarcza Polska-RFN, to także sprawne funkcjonowanie Unii Europejskiej. A nasze wzajemne stosunki są oparte na poszanowaniu i współpracy w każdej dziedzinie gospodarczej, także w transporcie.
Dziękuję za rozmowę.
Cały wywiad w numerze 7/2012 Eurogospodarki.

