Strona główna Archiwum Rodzinne Domy Dziecka

Rodzinne Domy Dziecka

0

Jej prekursorem był znany pedagog i społecznik Kazimierz Jeżewski, który w 1908 r. powołał w Galicji Towarzystwo Gniazd Sierocych zwiastujące nadchodzące zmiany w polityce społeczno-opiekuńczej państwa i będące w konsekwencji impulsem do powstania w połowie lat 50. ubiegłego stulecia pierwszych Rodzinnych Domów Dziecka. Mimo upływu czasu, dwóch wojen światowych, epoki komunizmu, czasów trudnych ekonomicznie, kapitalistycznej zawieruchy oraz niezrozumiałych decyzji kolejnych już demokratycznych rządów, idea ta jest wciąż żywa. Wszystko to za sprawą szlachetnych ludzi o wielkim sercu, którzy – nie zważając na przeciwności losu i konieczność poświęcenia się bez reszty – z opieki nad osieroconymi dziećmi uczynili swoją życiową misję.
Niełatwo w Polsce założyć Rodzinny Dom Dziecka. Aby tego dokonać trzeba spełnić co najmniej kilka warunków. Po pierwsze, takie placówki powoływane są specjalną uchwałą lokalnych władz w odpowiedzi na konkretne zapotrzebowanie występujące na danym terenie. Osoby pragnące założyć Rodzinny Dom Dziecka powinny uzyskać pozytywną opinię miejscowego samorządu świadczącą o zasadności podjęcia szkolenia w tym celu. Drugim, niezbędnym do spełnienia, kryterium jest posiadanie odpowiednich warunków mieszkaniowych. Ponieważ w takiej placówce przebywa często ośmioro i więcej wychowanków, lokal będący własnością opiekunów (rzadziej gminy) musi być odpowiednio duży i nadawać się do komfortowego oraz bezpiecznego użytkowania. To nie koniec. Osoba, która zostanie mianowana dyrektorem Rodzinnego Domu Dziecka, zobowiązana jest do posiadania co najmniej średniego wykształcenia i tworzenia indywidualnych planów pracy z dziećmi, jest także na bieżąco kontrolowana przez Urząd Wojewódzki i Centrum Pomocy Rodzinie. W Polsce osoby starające się o objęcie osieroconych dzieci rodzinną opieką zastępczą muszą włożyć wiele wysiłku, aby ich plany doczekały się realizacji.
Niestety bardzo często można spotkać się z opinią, że tego typu placówki to jedynie usankcjonowana przykrywka do wyłudzania pieniędzy i sposób na życie dla ludzi, którzy nie dbają o dobro dzieci, a zakładając Rodzinny Dom Dziecka, pragną jedynie czerpać finansowe korzyści z państwowych środków pomocowych. Jak się okazuje, to niezwykle krzywdząca i niemająca nic wspólnego z prawdą teza wysuwana zazwyczaj przez osoby nieznające realiów funkcjonowania takich instytucji w Polsce. Między bajki należy włożyć opowieści o kokosach, jakie na nieszczęściu osamotnionych dzieci zbijają bezduszni opiekunowie z Rodzinnych Domów Dziecka. Kwoty, jakie otrzymują na prowadzenie swojej działalności, z pewnością wystarczają na zabezpieczenie podstawowych potrzeb, jednak w historie o kupowaniu za nie drogich samochodów czy zagranicznych wakacji nie sposób uwierzyć.
DANUTA KUŚ
Cały artykuł w numerze 6/2012 Eurogospodarki.