Jak oceniają specjaliści, dziś w Polsce przynajmniej raz w tygodniu w sezonie wiosenno-letnim biega około pół miliona osób, co stanowi mniej więcej 1,25% całej populacji, a liczba ta z roku na rok dynamicznie wzrasta.
Teoretycznie biegać można wszędzie, ale w praktyce nie każda przestrzeń sprzyja uprawianiu tego sportu. Zatłoczone miejskie chodniki czy ulice nie gwarantują należytego poziomu bezpieczeństwa, a zazwyczaj komfortowe ścieżki w parku po ulewnym deszczu potrafią w mgnieniu oka zmienić się w istny tor przeszkód. Na szczęście w tym przypadku lokalne samorządy celnie zidentyfikowały rosnące potrzeby biegaczy i w wielu miastach całej Polski widać intensywne prace nad rozbudową niezbędnej infrastruktury.
Panuje powszechne przekonanie, że bieganie to sport na każdą kieszeń. Już po minucie od wejścia do sklepu dla biegaczy, złudzenia traci nawet największy optymista: tanio nie będzie! Dziś liczy się nie tylko wygoda, ale przede wszystkim wygląd, co łatwo zaobserwować na ścieżkach biegowych, które zamiast miejsca do sportu i rekreacji coraz bardziej przypominają mediolańskie pokazy mody. Aerodynamiczne buty, markowe legginsy czy termoaktywna bielizna – to obecnie zupełne minimum, bez którego będący na czasie joggerzy wstydzą się wyjść z domu. Wytrawny biegacz, oprócz modnej sportowej odzieży ma dziś w zanadrzu przeznaczony do mierzenia postępów zegarek ze stoperem, krokomierz, pulsometr i osobiste oświetlenie do poruszania się w nocy. Inwestuje okrągłe sumy w specjalistyczne maści przyśpieszające regenerację włókien mięśniowych, napoje izotoniczne i bogate w witaminy odżywki dla biegaczy. Bez kasy ani rusz!
DANUTA KUŚ
Cały artykuł w numerze 5/2012 Eurogospodarki.