Jeżeli samodzielny głos kobiet jest tak ważny, to co teraz dla waszej organizacji jest najważniejsze? Emerytury czy może zawodowe zrównanie szans kobiet i mężczyzn?
– Uważamy, że samodzielny głos kobiet jest rzeczywiście bardzo ważny z kilku istotnych względów. Najważniejsze z nich to: zwiększenie udziału kobiet w życiu publicznym i w obszarach decyzyjnych, ich promocja w życiu politycznym, społecznym i ekonomicznym, zapewnienie równości szans kobiet i mężczyzn (gender mainstreaming). Ma to na celu promocję pełnego uczestnictwa kobiet i mężczyzn w życiu społecznym oraz przeciwdziałanie nierównościom również w sferze mentalnej. Ostatnio aktywnie włączyłyśmy się w proces społecznych konsultacji dotyczących projektu reformy systemu emerytalnego w Polsce. Kilka dni temu uczestniczyłam w spotkaniu przedstawicieli organizacji pozarządowych z premierem Donaldem Tuskiem. Istotą naszego stanowiska w tej trudnej i skomplikowanej kwestii, budzącej ogromne emocje społeczne, jest przekonanie, że sama idea zrównania i przedłużenia okresu pracy zawodowej kobiet i mężczyzn jest słuszna, biorąc pod uwagę szybko narastający proces starzenia się polskiego społeczeństwa, niski poziom jego dzietności oraz utrzymujący się bardzo niski poziom wysokości świadczeń emerytalnych w Polsce, który jest integralnie związany z długością okresu pracy zawodowej. Szczególnie dotyczy to kobiet, które pracują wyraźnie krócej niż mężczyźni, w związku z czym ich emerytury
są niższe. Z punktu widzenia EUK-SP na szczególną uwagę zasługują pracownicy w starszym wieku. W 2010 r. wskaźnik zatrudnienia osób w wieku 55-64 l. wynosił w Polsce 33% i był jednym z najniższych w państwach Unii Europejskiej. Dla porównania w Szwecji wynosi ok. 70%, w Danii 57,5%, a w Niemczech 56,2%. W Polsce najwyraźniej istnieje więc dyskryminacja ze względu na wiek. Naszym zdaniem ta reforma nie powinna ograniczać się jedynie do ustalenia wieku emerytalnego. Konieczne jest obudowanie jej odpowiednimi ponieważ podstawowe elementy przewidywanej reformy emerytalnej budzą poważne kontrowersje, powinny one być przedmiotem głębokiej analizy i podjęcia przemyślanych działań, które mają doprowadzić do tego, aby system emerytalny był sprawiedliwy i bezpieczny. Oprócz czynników wewnętrznych istnieją też uwarunkowania międzynarodowe, takie jak światowy kryzys ekonomiczny dotykający w coraz większym stopniu kraje członkowskie UE (narastająca niestabilność strefy euro, trudności finansowe Włoch, Portugalii i Hiszpanii oraz dramatyczny casus Grecji, stojącej u wrót bankructwa finansowego).
Czy jest pani zwolenniczką stworzenia jakiegoś wspólnego kobiecego lobbingu np. w formie wystawienia kandydatury kobiety na stanowisko prezydenta lub premiera?
– Sądzę, że kobiecy lobbing mógłby dotyczyć wysunięcia kandydatury kobiety na wymienione stanowiska. We współczesnym świecie – w Europie, Ameryce Łacińskiej, Afryce i Azji – w coraz większej liczbie państw kobiety obejmują najwyższe stanowiska państwowe, co nie budzi żadnego zdziwienia w tych krajach. Tak np. kanclerzem Republiki Federalnej Niemiec jest Angela Merkel, prezydentem Litwy – Dalia Grybauskaite, Finlandii – Tarja Halonen, Argentyny – Cristina Kirchner, a Liberii – Sirleaf Johnson. W przeszłości premierem, i to wybitnym, Wielkiej Brytanii była Margaret Thatcher, a w tak muzułmańskim kraju jak Pakistan funkcję premiera pełniła Benazir Bhutto, w Indiach – Indira Gandhi, zaś w Izraelu – Golda Meir. W Polsce także można wymienić nazwiska kobiet, które wniosły wielki wkład do polityki: premier Hanna Suchocka, wicepremier Izabela Jaruga-Nowacka, marszałek Senatu Alicja Grześkowiak czy wicemarszałek Sejmu Olga Krzyżanowska, a obecnie marszałek Sejmu Ewa Kopacz. Polskie kobiety mają wielki potencjał intelektualny, wysoki poziom wykształcenia i kompetencji, są skuteczne i obowiązkowe, co predestynuje je do pełnienia najwyższych funkcji państwowych.
Jak pani widzi przyszłość organizacji kobiecych, a w szczególności EU K-SP?
– Przyszłość organizacji kobiecych w Polsce maluje się w coraz bardziej optymistycznych barwach. Wynika to z rosnącego przeświadczenia o doniosłej wadze problematyki kobiecej. W dalszym ciągu jest jeszcze wiele trudnych problemów do rozwiązania. Przestrzeń do działania jest ogromna i widzę w niej miejsce dla wszystkich organizacji kobiecych. Cieszę się, że jest ich coraz więcej. Każda z nich stawia sobie jakieś konkretne cele i ważne jest, aby były one realizowane. Pracy wystarczy dla wszystkich. Należy łączyć wysiłki. Współpracujemy z wieloma organizacjami, realizując przede wszystkim nasze cele statutowe. Bardzo ważną sprawą jest zaktywizowanie środowisk kobiecych. Jako Sekcja Polska będziemy kontynuować spotkania w różnych miastach Polski w ramach cyklu „Kobieta potrafi”, podczas których lokalne liderki dzielą się swoimi sukcesami i doświadczeniami w pokonywaniu różnych barier. Przygotowujemy szkolenia dla kobiet powracających na rynek pracy po urlopach macierzyńskich, a w ramach prac komisji EUK-SP – opinie i ekspertyzy na aktualne tematy dotyczące problematyki z zakresu
edukacji, zdrowia, rolnictwa oraz ochrony środowiska. W 2014 r. zorganizujemy konferencję „Polska jest kobietą”, która będzie 3. z kolei tego typu (po konferencjach „Kobieta przedsiębiorcza” i „Unia jest kobietą”, organizowanych wspólnie z b. wiceministrem gospodarki, posłem Adamem Szejnfeldem). Podsumujemy dokonania w zakresie biznesu, kultury, sztuki i polityki po 25 latach transformacji ustrojowo-politycznej w Polsce i 10 latach jej członkostwa w Unii Europejskiej. Będzie to znakomita okazja do podsumowania i oceny postępów oraz dokonań polskich kobiet w tym czasie. Cieszę się, że coraz więcej kobiet włącza się w nurt naszych działań. Są to wspaniałe kobiety o wielkim potencjale intelektualnym i wysokim profesjonalnym poziomie zawodowym. A na koniec przytoczę sentencję pierwszej w historii Stanów Zjednoczonych kobiety piastującej urząd sekretarza stanu, Madeleine Albright, która powiedziała: „Jest takie miejsce w piekle zarezerwowane dla kobiet, które nie wspierają innych kobiet…”. Komentując te słowa, życzę wszystkim kobietom i samej sobie, abyśmy się zawsze wspierały.
Cały wywiad w numerze 5/2012 Eurogospodarki.