Zmiany jakościowe w słowackiej bazie narciarskiej widać na każdym kroku. Już nie orczyki wwożą narciarzy na trasy, ale krzesełka, kanapy, a także gondole. Zastają oni szerokie nowe i stare trasy – wszystkie doskonale wyratrakowane. Ruch odbywa się szybko i sprawnie tak, że na wjazd nie czeka się dłużej niż kilka minut, a w zasadzie wjeżdża się bez stania w kolejkach. W wypożyczalniach jest sprzęt wysokiej jakości, na turystów czeka rozwinięta baza restauracyjna, podobnie jak we Włoszech, Francji czy Austrii.
Jednym z najważniejszych inwestorów prywatnych na Słowacji jest spółka akcyjna TATRY MOUNTAIN RESORTS, która jest właścicielem ośrodków narciarskich w Tatrach Niskich i Wysokich, hoteli oraz największego słowackiego Aquaparku TATRALANDIA.
TMR w ciągu ostatnich kilku lat w rozwój bazy turystyczno-sportowej w Wysokich i Niskich Tatrach zainwestował prawie 100 mln euro. Zbudowano nowe trasy, kanapy, gondole, w czym pomógł huragan, niszcząc na stokach lasy – uniknięto starcia z ekologami. W planach dalsze inwestycje w modernizację istniejącej już bazy na kwotę 35 mln euro.
Ostatnio w Zakopanem i w polskich Tatrach głośno było o ofercie spółki TMR złożonej na kupno kolei linowej na Kasprowy Wierch z planem zagospodarowania tras narciarskich na jego stokach. Uznano to za próbę przejęcia części polskiej turystyki i majątku narodowego. Ale może zamiast się burzyć, warto popatrzeć, jak Słowacy u siebie rozwijają i modernizują bazę i zrobić to samo u nas. Zakopane jest jednym z najlepszych i piękniejszych miejsc do tego, by stworzyć europejski kurort narciarski. A my… kłócimy się o łąki, miedze, a inni budują i zarabiają.
ANDRZEJ KAZIMIERSKI
Cały artykuł w numerze 4/2012 Eurogospodarki.