Za kilkanaście lat przedsiębiorcy i osoby samozatrudnione mogą stać się ogromnym obciążeniem dla czeskiego systemu emerytalnego i opieki zdrowotnej. Już dziś w związku z korzystnym dla nich systemem podatkowym odprowadzają do skarbu państwa oraz na konta służby finansowej i ubezpieczalni zdrowotnych mniej niż osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę. Tymczasem nieliczne zmiany proponowane nieśmiało przez rząd będą raczej korzystne dla przedsiębiorców i mogą tę sytuację jeszcze tylko pogorszyć.
Obecnie od osób samozatrudnionych do kasy państwa nie wpływają prawie żadne podatki. W okresie od stycznia do września ubiegłego roku ponad milion przedsiębiorców składających zeznania podatkowe zapłaciło niespełna 300 mln koron składek. Oznacza to, że średnio każdy samozatrudniony i przedsiębiorca zapłacił w ubiegłym roku ok. 300 koron podatku. To równowartość niecałych 50 zł!*) Niewiele lepiej wygląda kwestia składek na ubezpieczenie zdrowotne i emerytalno-rentowe. Ponieważ przedsiębiorcy płacą najniższą stawkę podatku, przez to odprowadzają minimalne składki na rzecz tych instytucji. Tym sposobem co miesiąc zasilają oni ich konta łączną kwotą 3504 koron (niewiele ponad 580 zł).
Liberalna polityka wobec samozatrudnienia i przedsiębiorczości wprawdzie pozwoliła Czechom znacznie obniżyć bezrobocie, które w wielu rejonach kraju waha się w granicach 3%, jednak z czasem stała się utrapieniem dla budżetu państwa. Jest jeszcze czas na zmiany. Jeżeli jednak rząd nie podejmie stanowczych kroków, będzie musiał liczyć się z tym, że za kilkanaście lat przedsiębiorcy zaczną wchodzić w wiek emerytalny. To zaś w połączeniu z problemem Romów niechybnie doprowadzi do rozsadzenia systemu zabezpieczenia socjalnego. Dziś, kiedy czeska gospodarka jest stabilna i napędzana dochodami z podatku VAT oraz składkami osób pracujących na etatach, problem ten wydaje się być błahy. Jednak już teraz widać, że sprawa jest paląca i wymaga radykalnych, choć ostrożnych kroków.
Czesi muszą pamiętać, że zbytnie zaostrzenie polityki podatkowej wobec przedsiębiorców spowoduje ich ucieczkę do szarej strefy, co będzie jeszcze gorsze w skutkach niż obecna sytuacja. Tego problemu nie może jednak rozwiązać rząd słaby i targany licznymi aferami i konfliktami. Dopóki sterów władzy nie przejmie silniejsza ręka, dopóty czeski budżet będzie coraz bardziej wpadał w korkociąg niewydolnego systemu podatkowego i czasami irracjonalnych rozwiązań, które pierwotnie miały być remedium na wszelkie problemy finansowe.
*) Kurs CZK do PLN z 28 lutego 2012 r., przelicznik 0,1663
TOMASZ DAWID JĘDRUCHÓW
Cały artykuł w numerze 4/2012 Eurogospodarki.