Szef ukraińskiego związku Hryhorij Surkis stwierdził, iż najlepiej wspólnie wystąpić o organizację EURO 2012 w Polsce i na Ukrainie. Krótka dyskusja i pozytywne nastawienie członków obu związków, pełne poparcie pana Kazimierza i konkluzja, że choć szanse mamy niewielkie, to jednak są. Spróbować trzeba – trzeba wysłać przysłowiowy kupon totolotka. Ponieważ PZPN nie może podejmować uchwał poza granicami kraju, to zaraz po powrocie do Polski, tuż przy granicy, w Hrebennem, zorganizowaliśmy posiedzenie i podjęliśmy oficjalną uchwałę o rozpoczęciu starań o organizację w Polsce EURO 2012.
Rozpoczęła się ciężka praca. Mieliśmy sporą grupę malkontentów, którzy twierdzili, że działacze PZPN trwonią pieniądze i tracą czas, gdyż nie mamy żadnych szans. Ale była też spora grupa decydentów i osób mających społeczny szacunek, które myślały podobnie jak my. Trzeba spróbować, ale trzeba to zrobić profesjonalnie.
Po złożeniu zarówno przez nas, jak i przez stronę ukraińską podobnej ilości dokumentacji okazało się, że jesteśmy jednym z siedmiu kandydatów do organizacji mistrzostw Europy EURO 2012. Można powiedzieć, że mieliśmy ogromne szczęście i jednym głosem wygraliśmy z Turcją walkę o wejście do finałowej trójki. Bez problemu znaleźli się w niej Włosi – ogólny faworyt – oraz wspólnie startujący Węgrzy i Chorwaci.
Po wykonaniu naprawdę ogromnej pracy udaliśmy się do Cardiff. Na losowanie osobiście przyjechał prezydent Lech Kaczyński. Wcześniej przesłał list do UEFA były prezydent Lech Wałęsa, który był osobiście bardzo zaangażowany w realizację projektu. Na przykład, podczas wizyty delegacji UEFA w Gdańsku prezydent Wałęsa, przedstawiając walory Polski i Gdańska, powiedział im m.in. takie słowa: – „…ja coś dla Europy i świata zrobiłem, teraz niech coś UEFA i Europa zrobią dla mojego narodu i dla mnie – dajcie nam to EURO”. Postawy obu tych mężów stanu były ważne w ostatecznej rozgrywce, gdy nasze zwycięstwo ważyło się do samego końca. Podobnie ważne było to, że w Cardiff znalazły się gwiazdy naszego sportu, np. Irena Szewińska czy Robert Korzeniowski. Można powiedzieć, że jakością naszej delegacji w Cardiff pobiliśmy rywali o 100 długości.
Data szczególna to 18 kwietnia 2007 r. – w miejskim ratuszu prezydent UEFA, Michel Platini, wyciąga z koperty kartkę z napisem „Poland and Ukraine”! EURO 2012 jest nasze! Szok i zaskoczenie.
Michała Listkiewicza wysłuchał Andrzej K. Kazimierski.
Cały artykuł w numerze 4/2012 Eurogospodarki.