Minimalizować straty na bezpiecznych lokatach bankowych, a może wykorzystać moment spadków, kupując akcje w nadziei na niespodziewane odbicie? Wybrać stabilne fundusze rynku pieniężnego, nabyć złoto, nieruchomość czy pójść na całość i ulokować środki w dobrze rokującej spółce z rynku NewConnect? W obecnej sytuacji niepewność dotyczy wszystkich inwestorów, zarówno pragnących skutecznie ochronić zgromadzony kapitał, jak i rynkowych kowbojów planujących szybki skok na wielką kasę!
Inwestowanie niezależnie od czasów i koniunktury nierozerwalnie związane jest z ryzykiem. W czasach prosperity, gdy cała gospodarka rośnie jak drożdżowe ciasto, to ryzyko jest relatywnie mniejsze niż podczas kryzysu, ale nie sposób całkowicie go wyeliminować.
Przeglądając dostępne oferty inwestycyjne, można mieć wrażenie, że liczba możliwości ulokowania kapitału nie ma końca, a sam rynek przypomina gwarne arabskie targowisko! W tym piekiełku, gdzie sprzeczne informacje mieszają się z szumem „życzliwych” podpowiedzi i obietnic, warto stąpać z największą ostrożnością niczym cyrkowy akrobata po cienkiej linie. Światowa recesja to specyficzny okres, w którym dla bezpieczeństwa opłaca się zadbać o rzetelną analizę płynących z rynku komunikatów i dywersyfikację posiadanego portfela inwestycyjnego.
Dziś, aby dokonać transakcji, nie trzeba nawet wychodzić z domu, bo komputer lub telefon z dostępem do Internetu pozwalają na dysponowanie posiadanymi środkami w dowolny sposób. Wystarczą trzy ruchy myszą, dwa szybkie kliknięcia, wpisanie kilkucyfrowego kodu i pojedynczy „enter”, a zanim się spostrzeżemy w naszym portfelu inwestycyjnym lądują nowe lokaty bankowe, akcje lub jednostki uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych. Przy tak nieskomplikowanym i szybkim procesie nabycia instrumentów inwestycyjnych nietrudno o podjęcie nieprzemyślanej decyzji. Jeśli nie mamy czasu na śledzenie zmian na rynku, przeglądanie roczników finansowych, analizowanie słupków i wykresów, warto skorzystać z pomocy osoby, która żyje w rytmie biznesowej sinusoidy i zna rynek finansowy jak własną kieszeń.
SŁAWOMIR WOJTAŚ
Cały artykuł w numerze 4/2012 Eurogospodarki.