Strona główna Archiwum Węglowy renesans

Węglowy renesans

0

Popyt na węgiel zarówno w kraju, jak i za granicą nieustannie (i bardzo szybko) rośnie, podobnie jak plany wydobywcze największych spółek. Odrobinę niedorzeczna sytuacja z ostatnich lat, kiedy Polska – jeden z najbardziej obdarzonych węglem krajów na świecie, importował surowiec, aby pokryć wewnętrzne zapotrzebowanie – za kilka lat może być tylko zabawnym kuriozum z przeszłości. Co ciekawe, według najnowszych wyników, polski eksport węgla zmalał. Bynajmniej nie dlatego, że nie ma kupców za granicą. Po prostu jest ich coraz więcej w kraju!
Wydobycie węgla w pierwszych trzech kwartałach 2011 r. zmalało o 0,5 mln t w stosunku do roku poprzedniego. Paradoksalnie sprzedaż wzrosła o 1,7 mln. Innymi słowy, firmy zaczęły sprzedawać węgiel zalegający na zwałach, po to, żeby zaspokoić coraz bardziej chłonny rynek wewnętrzny. Wzrost sprzedaży węgla o 3,2% i cen (aż o 18,5%) wygenerował dla inwestorów zysk większy od podobnego okresu w roku poprzednim o prawie 25%! Sam Skarb Państwa ze sprzedaży węgla do września 2011 r. zarobił 1,8 mld zł. Dla porównania, w całym 2010 r. było to 1,4 mld zł – firma JSW zarobiła 440 mln zł netto. Taki skok przełożył się również na inwestycje, które w 2011 r. w branży górniczej wyniosły 2,2 mld zł, czyli blisko 25% więcej niż w 2010 r. Wyniki są tak imponujące, że nawet najmniejsza w naszym kraju kopalnia, tj. zabrzański Siltech, postanowiła zwiększyć wydobycie o jedną czwartą.
Sporo niepokoju w środowisku górniczym wywołało drugie exposé premiera Donalda Tuska, który w swoim wystąpieniu wspomniał, że planowane jest rozszerzenie podatku od kopalin również na węgiel. Słowa szefa rządu kilkakrotnie potwierdzał również minister finansów. Pomysł budzi sporo kontrowersji z dwóch względów. Po pierwsze, polskie górnictwo należy do najbardziej opodatkowanych na świecie – spółki węglowe odprowadzają prawie jedną trzecią swojego zarobku do Skarbu Państwa. Co więcej, od stycznia 2012 r. węgiel i koks są objęte akcyzą, która przyniesie budżetowi blisko 143 mln zł. Po drugie, nikt dotąd nie zdecydował się, żeby sprecyzować, na jakich zasadach podatek miałby dotknąć rynek. Eksperci twierdzą, że nawet 100-procentowa podwyżka byłaby „do udźwignięcia”, ale jeśli np. okaże się, że z 2 zł od tony węgla, podatek skoczy kilkukrotnie, może to skutecznie odstraszyć inwestorów, a w obecnej sytuacji jest to najgorszy z możliwych scenariuszy, przekreślający rewitalizację rynku.
Sytuacja rynku górniczego od wielu lat nie wyglądała tak dobrze jak teraz, choć prognozy wskazywały na coś zupełnie przeciwnego. Wzrost popytu i nakładu na inwestycje może przełożyć się również na wzrost dochodu i zatrudnienia, o ile prawodawcy nie postanowią rzucać górnikom kłód pod nogi, traktując jedną z najważniejszych gałęzi polskiej gospodarki podobnie jak włodarze poprzedniego systemu. Żeby kura zaczęła znosić jajka, trzeba najpierw dać jej trochę przestrzeni i odpowiednio nakarmić. Szczególnie, kiedy jaja mogą okazać się złote, chociaż kurze próbowano uciąć głowę i ugotować z niej cieniutki rosół.
DANIEL WARDZIŃSKI
Cały artykuł w numerze 1/2012 Eurogospodarki.