Czy Ukraina chce być członkiem europejskiej rodziny i wstąpić do Unii Europejskiej
– Zdecydowanie tak! Pragną tego nie tylko politycy, ale biznes i zdecydowana większość samych Ukraińców. Jest to naród jak najbardziej proeuropejski i pragnący czerpać z europejskich tradycji oraz obecnych osiągnięć. Dla nich wyznacznikiem europejskości jesteśmy my, Polacy, którzy potrafili znakomicie wykorzystać czas po 1989 r. i już od 6 lat jesteśmy w Unii. Widzą to i pragną do nas dołączyć.
Wspomniał pan, że dla Ukrainy jesteśmy wzorcem przemian gospodarczych i politycznych, dlaczego z naszych doświadczeń nie korzystają?
– Twierdzenie, że nie korzystają uznałbym za nietrafne, gdyż korzystają, chociaż w o wiele mniejszym stopniu, niż by mogli. Natomiast sami uważają, że przez różne zawirowania polityczne i brak radykalnych reform w gospodarce tuż po uzyskaniu niepodległości, stracili sporo czasu. Dlatego na nas patrzą jako na wzorcowy kraj, któremu się udało. Jednak trzeba też być świadomym, że Ukrainy i Polski nie można prosto, statystycznie porównywać. Tam są też silne tendencje prorosyjskie, sporo ludzi się waha, co lepsze: bliższa kulturowo Rosja czy zachodni dobrobyt? My nie doświadczyliśmy oligarchizacji sporej części gospodarki – tam, w ślad za nią, nastąpiła oligarchizacja polityki. Elity polityczne w dużej części służą interesom określonych grup biznesu. Opór przed głębokimi reformami można zidentyfikować zarówno wśród różnych grup interesów, jak i w samym społeczeństwie, przez wiele lat, z przyczyn politycznych chronionym przed rynkowymi reformami, np. w obszarze urynkowienia cen nośników energii czy usług komunalnych. Do tego dochodzi inna mentalność – akceptująca często rozbudowany „system prowizyjny” i nieoficjalny obrót gospodarczy. Mają wciąż wiele do zrobienia i to my powinniśmy i możemy im w tym pomóc.
Dziś Unia Europejska jest w kryzysie, są głosy, że się rozpadnie, czy Ukraina ma w ogóle jakąkolwiek szansę wejścia do niej?
– Kryzysy to zjawisko przejściowe. W pełni zgadzam się z naszym premierem, że rozwiązaniem unijnych problemów jest więcej, a nie mniej integracji. Unia Europejska z problemami obecnego kryzysu sobie poradzi, a głębiej zintegrowana, będzie jeszcze bardziej atrakcyjna dla nowych członków. I przyjdzie czas na ich przyjmowanie. Jednak przed Ukrainą jeszcze daleka droga, jak już mówiłem, my swoją gospodarkę do unijnych standardów i unijnej konkurencji, przystosowywaliśmy przez 12 lat wytężonej pracy. Sądzę, że oni szybciej od nas tego nie zrobią. Na Ukrainie w trakcie pomarańczowej rewolucji rozbudzono nadzieje, że do Unii trafią w kilka lat. Takie deklaracje były ogromnym błędem i zwykłym fałszem. Ale one zwróciły uwagę Ukraińców na Unię jako cel, do którego warto dążyć. Przykład sukcesu polskiej transformacji jest tutaj nie do przecenienia. Jednocześnie trzeba pamiętać, że sam proces reform i wdrażania unijnych standardów zwiększa atrakcyjność inwestycyjną kraju, sprzyja rozwojowi gospodarki, podnoszeniu jej konkurencyjności. W Polsce największy napływ zagranicznych inwestycji mieliśmy tuż przed naszą akcesją. Biznes znał już wprowadzane regulacje, widział możliwość działania w Polsce i operowania na jednolitym unijnym rynku. Jestem przekonany, że tak będzie i w reformującej się Ukrainie. Biznes będzie tam czuł się coraz lepiej.
A jak w tym wszystkim radzi sobie Polsko-Ukraińska Izba Gospodarcza, którą pan kieruje?
– Zgodnie z naszym statutem od 1992 r. zajmujemy się reprezentowaniem interesów naszych członków, czyli polskich i ukraińskich firm. Kojarzymy biznes, wyjaśniamy różne sporne kwestie, interweniujemy w sprawach trudnych. Uczestniczymy w pracach Międzyrządowej Komisji ds. Współpracy Gospodarczej. W lutym ub.r. na polskiej giełdzie przedstawialiśmy problemy polsko-ukraińskiej współpracy gospodarczej prezydentom obu państw. W ich obecności podpisałem w imieniu Izby porozumienie o współpracy z agencjami ds. inwestycji z obu krajów. Wiosną w Krasiczynie dyskutowaliśmy o perspektywach współpracy przygranicznej. Zbudowaliśmy aktywny portal informacyjny z aktualizowanym kalendarzem polsko-ukraińskich wydarzeń gospodarczych. Wydawany przez nas magazyn gospodarczy „Dialog” dociera już do ponad piętnastu tysięcy odbiorców po obu stronach granicy. Mamy bogaty plan misji, targów i konferencji na ten rok. Już teraz zapraszamy wszystkich na czwartą edycję Baltic Business Forum 2012 – to gospodarcze polsko-ukraińskie spotkanie wielu wybitnych gości i ekspertów, przedstawicieli biznesu, administracji państwowej, organizacji pozarządowych.
Dziękuję za rozmowę
Cały wywiad w nuwerze 1/2012 Eurogospodarki

