Strona główna Archiwum Kłopot z nadmiarem

Kłopot z nadmiarem

0

Ten nowy import ok. 4 mld m3 rocznie spowoduje, że w Polsce – nie licząc potencjalnych zasobów tzw. gazu łupkowego – tego paliwa będzie za dużo. Podstawowy kłopot z zagospodarowaniem ekologicznego dobra spadnie na Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA, głównego dostawcę gazu do naszych domostw i do zakładów przemysłowych. Jedną z form zagospodarowania tego paliwa, ale w nowej postaci – skroplonej pod wpływem bardzo niskiej temperatury (–160ºC) i pod wysokim ciśnieniem – mają być m.in. nowo budowane elektrociepłownie.
Przymierzano się do takich ekologicznych zakładów w kilku miejscach Polski, m.in. w Tarnowie (Azoty) i Gdańsku (LOTOS), ale zanosi się na dwa. Dotychczas najwięcej się mówiło o elektrociepłowni w Stalowej Woli. Funkcjonująca w tym regionie Elektrownia Stalowa Wola należy do najmniej efektywnych i najbardziej przestarzałych producentów energii z węgla kamiennego (ostatnio z dodatkiem biomasy) w Polsce i jej właściciel – firma Tauron Polska Energia – zdecydował się na budowę nowego zakładu produkującego w skojarzeniu prąd i ciepło.
Również w listopadzie dotarła do mnie informacja z Mazowieckiej Spółki Gazownictwa (Grupa PGNiG) o rozpoczęciu realizacji projektu wspieranego środkami unijnymi (Program Infrastruktura i Środowisko). Dzięki niemu takie miasta, jak Pisz, Ełk, Suwałki i Olecko będą zaopatrywane w gaz ziemny. Będzie to właśnie gaz skroplony dostarczony w ogromnych kontenerach. Po jego rozprężeniu z 1 m3 płynnej postaci uzyskuje się 600 m3 użytkowego metanu. Wymienione miasta Suwalszczyzny i Mazur mają już infrastrukturę doprowadzającą gaz do mieszkań, domów i zakładów, ale dotychczas w tych rurach płynął mieszany z powietrzem propan-butan (mało ekologiczny produkt ropopochodny).
Uczestnicząc w kilku spotkaniach przedstawicieli branży gazowniczej, dowiedziałem się, że gaz ziemny w swoich kuchenkach i kotłach grzewczych chcieliby mieć mieszkańcy jeszcze kilku znanych terenów Białostocczyzny, np. Hajnówki i Białowieży. Na dziś miasta te nie mają infrastruktury (rur, reduktorów itp.) rozprowadzającej, ale jest też inny kłopot.
O rzadko zaludnionej Suwalszczyźnie i części Podlasia nie pomyślano w latach dużej gazyfikacji kraju, ponieważ nie ma tam sieci. Teraz na budowę gazociągów na tych terenach nie ma środków, a ponadto jest tam dużo obszarów chronionych Natura 2000. Gaz, znany jako LNG, po rozprężeniu będzie można tam zagospodarować, ale nadal będzie go zbyt dużo.
JAN GMURCZYK
Cały artykuł w numerze 12/2011 Eurogospodarki.