Strona główna Archiwum Garbate życie na kredyt czy inwestycja w siebie?

Garbate życie na kredyt czy inwestycja w siebie?

0

Ustawa o kredytach studenckich funkcjonuje już od 1998 r., kiedy to wprowadził ją do polskiego systemu szkolnictwa wyższego prof. Leszek Balcerowicz. W tym czasie jej brzmienie zmieniano kolejnymi nowelizacjami, które ku zaskoczeniu wielu zazwyczaj działały na korzyść potencjalnych kredytobiorców. Według zapisów o kredyty studenckie mogą się ubiegać studenci uczelni, które znajdują się w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym, oraz uczelni wojskowych, takich jak Akademia Obrony Narodowej, Wojskowa Akademia Techniczna czy Akademia Marynarki Wojennej.
Kredyt udzielany jest przez banki komercyjne z dopłatą do oprocentowania ze strony Skarbu Państwa. Ubieganie się o kredyt przysługuje studentom niezależnie od trybu studiów (dzienne, wieczorowe, zaoczne), pod warunkiem że studiowanie rozpoczęli przed 25 rokiem życia. Kredyt wypłacany jest przez okres studiowania (maksymalnie 6 lat dla studiów licencjackich oraz magisterskich łącznie lub 4 lata dla studiów doktoranckich) dziesięć razy w roku, a transza w zależności od decyzji studenta wynosi 600 lub 400 zł miesięcznie. Niższa transza jest ukłonem ustawodawców dla najbiedniejszych studentów, którzy mieli problem z zabezpieczeniem spłaty kredytu, przez co wielokrotnie nie był im on przyznawany. Przy transzy 400 zł miesięcznie o zabezpieczenie jest znacznie łatwiej.
Co ze spłatą?
Absolwent uczelni rozpoczyna spłatę kredytu w 2 lata po ukończeniu studiów. Okres 24 miesięcy przed spłatą został uznany przez ustawodawcę za czas, w którym młody człowiek ma możliwość znaleźć odpowiednią pracę lub założyć działalność i ustabilizować swoje dochody na tyle, żeby rozpocząć spłatę kredytu. Wśród największych wątpliwości potencjalnych kredytobiorców swego czasu wymieniano obawę o rosnące odsetki. Niesłusznie. Spłata odsetek została również unormowana prawnie oraz usztywniona – wynosi ona połowę stopy redyskontowej Narodowego Banku Polskiego, która np. obecnie wynosi ok. 4,5%, więc po podzieleniu przez dwa, suma odsetek nie wydaje się tak groźna, jak wielu przypuszczało. Dosyć przyjazny dla studenta wydaje się być też okres spłaty kredytu. Po wspomnianej dwuletniej karencji zaczynamy spłacać raty. Ich ilość stanowi dwukrotność ilości transz, które wpływały na nasze konto w trakcie studiowania. Innymi słowy – studiując 5 lat i pobierając transzę 10 razy w roku, pobieraliśmy kredyt przez 50 miesięcy. Ilość rat spłaty wynosi wówczas 100 rat miesięcznych, czyli ponad 8 lat na spłatę 20 lub 30 tys. zł (kwota zależna od wysokości transzy). Co się stanie, kiedy okaże się, że wybrany przez nas kierunek studiów nie stawia nas w dobrej sytuacji na rynku pracy? Co, jeżeli przez 2 lata karencji nie znajdziemy odpowiedniego etatu lub nasza pensja będzie zbyt mała, żeby dźwignąć obowiązek spłaty naszych zobowiązań?
Na wniosek kredytobiorcy bank może zmniejszyć ratę kredytu do wysokości 20% miesięcznego dochodu. W wyjątkowo trudnych sytuacjach życiowych można nawet składać wniosek o całkowite umorzenie spłaty zobowiązań. Co więcej, pewne przywileje otrzymują młodzi ludzie, którym uda się ukończyć kursy wśród 5% najlepszych studentów. Niezależnie od wysokości swoich zarobków mogą mieć oni umorzone 20% kwoty kredytu. Dla wielu młodych Polaków może być to wielka mobilizacja do pracy naukowej – pamiętajmy, że 20% z 30 tys. zł to aż 6 tys. zł!
Co trzeba zrobić?
Banki komercyjne zwykle przyjmują wnioski do połowy listopada roku akademickiego, na który ma być przyznany kredyt. W pierwszej kolejności kredyty otrzymują osoby w najtrudniejszej sytuacji materialnej, czyli osoby o najniższym dochodzie na jedną osobę w rodzinie. Czy to aby na pewno równoznaczne? Nie zawsze. Fora internetowe roją się od skarg osób, które twierdzą, że taki przelicznik nie jest do końca sprawiedliwy w przypadku rodzin, w których studenci mają starsze rodzeństwo – formalnie nie liczące się do podziału dochodu na jedną osobą, a tak naprawdę żyjące z dochodów swoich rodziców. Problem ten dotyczy jednak przede wszystkim tych, którzy ubiegają się o stypendia – w przypadku kredytów co roku kwota przypadająca na jedną osobę w rodzinie się zwiększa. W roku akademickim 1999/2000 wynosiła 550 zł, w tym roku przekroczyła 2600 zł, czyli prawie pięciokrotnie więcej!
Student ma obowiązek dwa razy do roku dostarczyć do banku potwierdzenie, że nadal jest studentem, jeśli nie zrobi tego w odpowiednim terminie, (31 października i 31 marca) traci jedną transzę kredytu.
Co się stanie, kiedy powinie nam się noga, sesja pójdzie niezgodnie z planem lub sytuacja życiowa zmusi nas do przerwania studiów? Do niedawna warunki spłaty były mniej wygodne niż po zakończeniu studiów, ale nie niemożliwe do dźwignięcia. Termin spłaty trwał dwukrotność miesięcy pobierania kredytu, a płatność odsetek wynosiła 75% stopy redyskontowej NBP, a więc o 25% więcej niż po zakończeniu studiów. Banku nie interesowały nasze poprawki i warunkowe zaliczanie egzaminów – musieliśmy jedynie potwierdzić, że dalej studiujemy i dopuszczono nas na wyższy semestr. Jeżeli semestr trzeba było powtarzać, bank zaprzestawał wypłaty kredytu na czas, dopóki nie zaliczyliśmy zaległości.
Zmianę przyniosła nowelizacja, która weszła w życie 1 października 2010 r. Od tego momentu postęp w studiach przestał obchodzić banki udzielające kredytu, a jeżeli zmieścimy się w przepisowych 6 latach – kiedy musimy zakończyć studia – transzę będziemy dostawać regularnie. Co pół roku musimy jednak potwierdzać, że wciąż jesteśmy studentami (aktualnie wystarczy ważna legitymacja studencka).
Problemy z poręczeniem
Co ze studentami z najtrudniejszą sytuacją? Wydawałoby się, że to właśnie im najbardziej należałoby pomóc. Dla osób, które pomimo tak preferencyjnych warunków nadal mają problem z zabezpieczeniem kredytu, przygotowano specjalny mechanizm wsparcia z ramienia Funduszu Poręczeń Kredytowych Banku Gospodarki Krajowej. Wówczas poręczycielem naszego kredytu staje się BGK, który może zabezpieczyć 70% kwoty kredytu, a w przypadku sierot – nawet całość kwoty. Dla studentów zamieszkałych na terenach wiejskich dobrą ewentualnością może być też poręczenie ze strony Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która może zabezpieczyć od 80 do 100% kwoty kredytu.
Trochę statystki
Czasami liczby mówią najwięcej o funkcjonowaniu mechanizmów kredytowych. Właśnie dlatego postanowiłem dotrzeć do odpowiednich danych, które obrazują to, jak dużym zjawiskiem są kredyty studenckie, jak wiele osób może liczyć na ulgi w spłatach, czy jak wielu absolwentów zdołało już pozbyć się kredytowego „garba”. Według statystyk prowadzonych przez banki udzielające tzw. preferencyjnych kredytów studenckich, od początku ich istnienia skorzystało z nich ok. 350 tys. studentów z całej Polski. W roku akademickim 2009/2010 (informacje dotyczące tego roku nie są jeszcze dostępne) ok. 3 tys. osób nie otrzymało kredytu. W tej grupie znajdują się zarówno osoby, które nie znalazły odpowiedniego poręczenia dla pożyczki, ale też ci, którzy świadomie zrezygnowali z kredytu np. ze względu na nagłą poprawę sytuacji materialnej, rezygnację ze studiów itp. Prawie 20% studentów skorzystało z poręczenia BGK, ok. 500 studentów z poręczenia ARiMR. Niemal 85% kredytobiorców to studenci uczelni publicznych, choć de facto nie mają oni żadnych przywilejów w stosunku do studentów uczelni niepublicznych.
Od momentu wprowadzenia kredytów z umorzenia (częściowego lub całościowego) kredytu skorzystało około 13 tys. osób, wśród których znajdują się również te z grupy 5% najlepszych studentów. Na razie 114 tys. absolwentów wyższych uczelni zdołało już spłacić swoje kredyty.
DANIEL WARDZIŃSKI
źródło: Eurogospodarka nr 12/2011