Strona główna Archiwum Samorządowa ścieżka kariery

Samorządowa ścieżka kariery

0

Podczas gdy wielkie międzynarodowe korporacje prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowych sposobów na uprzykrzenie życia swoim pracownikom, w polskich jednostkach samorządu terytorialnego nadal pracuje się miło i przyjemnie. Nikt nie wpadł jeszcze na pomysł, aby wprowadzić system statystyk kontrolujących wydajność pracy urzędników, zdalnie podglądać to, co w danym momencie wyświetla się na ich monitorach, czy regulować temperaturę tak, aby pracowali szybko i nie musieli często zaglądać tam, gdzie nawet król chodzi piechotą.
W porównaniu z okresem sprzed wejścia Polski do struktur Unii Europejskiej możliwości rozwoju w jednostkach samorządu znacznie wzrosły. Dzięki unijnym pieniądzom, m.in. w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki na lata 2009-2013, nawet urzędnicy zajmujący najniższe szczeble samorządowej drabinki mają szansę skorzystania z ciekawych szkoleń i innych aktywnych form podnoszenia kwalifikacji.
Czasy, gdy praca w samorządzie kojarzyła się ze słodkim „nicnierobieniem”, szybko odchodzą do lamusa. Urzędy gmin, miast i województw przestały pełnić rolę wiecznej przechowalni dla pozbawionych ambicji leni i nieuków. Dziś polski samorząd ma coraz więcej do zaoferowania przebojowym, wysoko wykwalifikowanym specjalistom, którzy wolą realizować śmiałe unijne projekty, niż zginąć w szarzyźnie wielkich korporacji.
Urzędnicy może nie zarabiają astronomicznych kwot, ale i tak na tle reszty społeczeństwa nie mają prawa narzekać, tym bardziej że ich pensje lądują na koncie w terminie, z zegarmistrzowską dokładnością. Wysokość zarobków w samorządzie jest jednak bardzo zróżnicowana i w dużej mierze zależy od rodzaju urzędu, zamożności jednostki terytorialnej, stanowiska i tzw. wysługi lat. O ile średnia pensja w bogatym urzędzie marszałkowskim województwa mazowieckiego w 2010 r. przekroczyła 5 tys. zł brutto, o tyle w równorzędnych jednostkach ściany wschodniej było to niemal o połowę mniej. Jak można przewidzieć, najwięcej swoim pracownikom płacą urzędy marszałkowskie i magistraty dużych miast (w warszawskim urzędzie miasta średnie zarobki w 2010 r. wyniosły powyżej 4,8 tys. zł), a najmniej niewielkie gminy województwa świętokrzyskiego i Podkarpacia, gdzie urzędnicy mogą liczyć co najwyżej na 1,4-1,6 tys. zł brutto. Również różnice wynagrodzeń w ramach jednej jednostki samorządowej mogą być bardzo duże, ze względu na zajmowane stanowisko, doświadczenie, zakres kompetencji i odpowiedzialności.
Nie ulega wątpliwości, że praca urzędnika z roku na rok coraz bardziej zyskuje na wartości. Sprzyja temu wzrost możliwości, jakie samorządy stwarzają swoim pracownikom oraz kryzys na rynku pracy, który sprawił, że stabilność zatrudnienia nabrała podstawowego znaczenia podczas planowania ścieżki kariery.
WOJCIECH KUDER
Cały artykuł w numerze 10/2011 Eurogospodarki.