Zakupy to wyprawa wojskową łódką na drugi brzeg. Co drugi dzień, bo tak rzadko „sklepik na kółkach” tu dojeżdża. Powodzianom pomaga wojsko i więźniowie. Z wojskiem żyją za pan brat. Ci codziennie – od 18 stycznia – już o 5.30 mają gotową łódź do przeprawy. Ostatni kurs jest o 21.25, gdy na wyspę dojeżdża ostatni autobus z Kruszwicy. I tak już trzeci miesiąc.
Komitywa z wojskiem jest tak duża, że mieszkańcy zaprotestowali, gdy dowództwo zamierzało zmienić skład wojskowej obsługi tego prowizorycznego „promu”. Gdy przychodzi niedziela, kobiety przywożą żołnierzom własne wypieki. Amfibia czeka w gotowości na nagłe przypadki, by przewieźć karetkę pogotowia czy wóz straży pożarnej. Spisała się w styczniu, gdy trzeba było przeprawiać się z dziećmi do szkoły przez lodowe zatory.
Na rękę 110 duszyczkom Ostrówka poszedł też miejscowy proboszcz – ks. Bogdan Trzaskawka. Zgodził się odprawiać msze w remizie strażackiej w wiosce na wyspie w sobotę, bo w niedzielę ma mnóstwo obowiązków w innych wioskach parafii.
– Jednoznacznie nikt nie jest w stanie odpowiedzieć, i ja też nie. W styczniu mieliśmy 5 tys. ha zalanych w gminie. Gmina nie ma tu umocowań prawnych, żeby wypłacać odszkodowania, rozmawiamy z wojewodą – mówi szczerze z-ca burmistrza Kruszwicy Mikołaj Bogdanowicz.
ADAM BOGORYJA-ZAKRZEWSKI
Cały artykuł w numerze 5/2011 Eurogospodarki.