Jak powiedziała posłom była komisarz, sytuacja w nieistniejącej już SKOK im. Św. Jana z Kęt to ujemne fundusze własne, udzielanie pożyczek bez oceny zdolności kredytowej, trzyosobowy zarząd składający się z kierowcy, jego syna i „figuranta”. Zdaniem komisarz Kasa im. Św. Jana z Kęt mogłaby działać dalej, jednak Kasa Krajowa nie pomogła w jej restrukturyzacji, nie udzieliła wsparcia finansowego, nie wyraziła też zainteresowania jej przejęciem. Zgłosił się bank komercyjny – Alior Bank – który przejął w końcu tę kasę, uzyskując jednocześnie wsparcie z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. W prokuraturze złożone zostało zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w tej kasie.
Do relacji komisarza ustosunkowali się obecni na posiedzeniu podkomisji przedstawiciele Kasy Krajowej SKOK. Prezes SKOK Rafał Matusiak podkreślił, że SKOK im. Św. Jana z Kęt odnotowała stratę netto dopiero w 2012 r. Przekonywał, że była inna kasa, która była gotowa przejąć tę kasę, rozwiązanie to było popierane przez Kasę Krajową, ale nie doszło do skutku. Przedstawiciele Kasy Krajowej argumentowali, że Kasa Krajowa SKOK nie mogła wydawać pieniędzy z funduszu stabilizacyjnego na ratowanie SKOK im. Św. Jana z Kęt, bo nie otrzymała od zarządcy komisarycznego odpowiedniego programu naprawczego. Natomiast w latach 1999-2012 Kasa Krajowa przeprowadziła w SKOK im. Św. Jana z Kęt szereg postępowań i udzieliła tej kasie wielu zaleceń, w związku z udzielanymi kredytami.
Wtorkowe posiedzenie rozpoczęło się od polemiki nt. dalszego funkcjonowania podkomisji. Pos. Jerzy Żyżyński (PiS) złożył wniosek, by ją rozwiązać. Przewodniczący podkomisji Marcin Święcicki (PO) odpowiedział, że tylko Komisja Finansów Publicznych może zakończyć działalność podkomisji, bo to ona ją powołała.