Strona główna Kalejdoskop Za głosem serca

Za głosem serca

0

Emigracja w potocznym rozumieniu narzuca natychmiast myślenie o Wielkiej Brytanii. Z jakich przyczyn wybrałaś akurat Rumunię?

– Pomysł wyjazdu do Rumunii pojawił się dwa i pół roku temu. Mój chłopak, Piotr, otrzymał propozycję pracy w banku lokalnym w Rumunii, oddziale jednego z banków, w którym byliśmy zatrudnieni w Polsce. Szczerze mówiąc, na początku nie byłam bardzo zadowolona z tego pomysłu. Oboje mieliśmy bardzo dobrą pracę w Polsce, chociaż w naszych planach na najbliższą przyszłość uwzględnialiśmy tymczasowy wyjazd do pracy za granicą (rozważaliśmy wyjazd do Australii). Oferta była bardzo atrakcyjna, więc podjęliśmy decyzję o wyjeździe do Rumunii. Nie wchodziło w grę, że jedno z nas zostanie w Polsce, a drugie wyjedzie i będziemy mieli związek na odległość z perspektywą widywania się tylko w weekendy przez co najmniej dwa lata.

Jak wygląda twoje życie w Rumunii?

– Pracuję zawodowo. Zaczęłam pracę dwa miesiące po przeprowadzce do Bukaresztu, mimo że, jadąc, miałam pewność zatrudnienia. Niestety, formalności potrwały znacznie dłużej, niż się spodziewaliśmy. W chwili obecnej mogę powiedzieć, że moje życie w Rumunii wygląda prawie tak samo jak w Polsce, poza tym, że na miejscu nie ma rodziny i najbliższych znajomych. Do mniej więcej roku od wyjazdu zawsze, jadąc do Polski, myślałam, że jadę do domu – obecnie dom jest tutaj, w Bukareszcie. Na jak długo, zobaczymy.

Jakie są wasze plany na przyszłość? Chcecie zostać na stałe w Rumunii?

– W planach mamy pozostanie w Rumunii jeszcze przez rok, maksymalnie półtora. Biorąc pod uwagę, że wyjechaliśmy trochę ponad dwa lata temu, okres trzech, czterech lat to wystarczający czas na poznanie nowego kraju – jego obyczajów i stylu życia. Po tym czasie myślę, że nie ma już mowy o dodatkowym rozwoju związanym z przebywaniem w nowym miejscu, otoczeniu, kulturze, ponieważ wszystko staje się codziennością.

Oprócz braku możliwości dalszego rozwoju są inne powody powrotu?

– Wyjeżdżając, zostawiliśmy rodzinę, przyjaciół oraz świeżo wybudowany dom. Jest do czego wracać. Wcześniej zależało nam na zdobyciu doświadczenia za granicą, w obcej kulturze, z różnymi ludźmi, ucząc się różnego podejścia do tych samych bądź podobnych tematów – to mocno kształtuje człowieka.

Myślicie o tym, żeby w przyszłości wyemigrować do innego państwa?

– Na dzień dzisiejszy, jak wygasną nasze obecne kontrakty, najbardziej chcielibyśmy wrócić do Polski. Chociaż, jeśli pojawią się jakieś ciekawe propozycje, to nie wykluczamy również wyjazdu do jakiegoś innego kraju.
MAJA HOŁUBASZ-PNIEWSKA
Joanna Klencner ma 28 lat. Ukończyła finanse i bankowość na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie pracuje w Bukareszcie jako dyrektor wykonawczy w firmie windykacyjnej.
Cały artykuł w numerze 2/2011 Eurogospodarki.