Dziwna rzecz – każda władza, która się tutaj przytrafia, nie dba o zmianę wizerunku swoich krajan, nie jest także w stanie przywrócić godnej uwagi narodowemu daniu, tj. ukraińskiemu czerwonemu barszczowi. Lata niepodległości spowodowały, że tradycyjnych ukraińskich składników po prostu zabrakło! Buraki, ziemniaki czy mięso – dzisiaj trafiają na Ukrainę z importu!
Elity polityczne, przedstawiciele ich finansowych zapleczy oraz miejscowa elita finansowa zbyt powolnie i niechętnie zwracają uwagę na najbardziej znane z przeszłości walory, jakimi są: uśpiony skarb Ukrainy – ziemia – i chyba jeszcze nie do końca wytępiony instynkt wiekowych tradycji upraw rolnych i hodowli zwierząt. Biznes i komercja nie mają czasu na grzebanie w ziemi, tym bardziej że nie znajdą tam ropy.
Lokalny rynek, który przetrwał, do tej pory czeka na swoich pierwszych inwestorów, profesjonalistów, ludzi mogących przynieść ze sobą kulturę i wiedzę praktyczną, chcących zrobić biznes i odnieść sukces również na Ukrainie! Nie należy czekać na reformatorów w kraju z uśpioną w tym kierunku potencją władzy, szybciej zadziała wspólny projekt udziałowców w biznesie niż jakakolwiek pomoc władz państwowych. Niestety, cywilizowanych norm prowadzenia biznesu nikt tutaj nie obiecuje, ale należy uwierzyć w potencjał i możliwości tego rynku, tej ziemi, tych ludzi – dajcie im szansę!
Ci ludzie mogą i będą starannie uprawiać pole, hodować zwierzęta i uczciwie przynosić dochody. Podobne szanse mają inwestorzy. Importerzy żywności w tej niepodległej gospodarce mają cudowne życie, bo nikt nic nie robi w sprawach odrodzenia upraw (oprócz kultur zbożowych i olejnych) m.in. w sadownictwie, warzywnictwie czy hodowli zwierząt (tucznika, krów mlecznych). Mięsa na Ukrainie nie ma i jeszcze długo nie będzie, ale co do mleka – to mamy bardzo ciekawą sytuację: praktycznie nie ma już hodowli krów mlecznych, a w sklepach spożywczych chłodnie w działach mlecznych są przepełnione, tyle że chyba od łaciatej z Syczuanu.
MICHAIL KAMIENCZIK
Cały artykuł w numerze 2/2011 Eurogospodarki.

