Strona główna Archiwum Czeskie wakacje, czyli byle dalej od domu!

Czeskie wakacje, czyli byle dalej od domu!

0
Czeskie wakacje, czyli byle dalej od domu!

24126 koron brutto – tyle w ubiegłym roku wynosiła średnia płaca w Czechach. Jednocześnie przy takich zarobkach Czesi średnio wydali 31 tys. koron na swoje wakacje. I choć statystyki pokazują, że tuż przed kryzysem nasi południowi sąsiedzi wydawali na letni wypoczynek jeszcze więcej, to i tak trudno sobie wyobrazić, by w polskich warunkach wydać na wakacje półtorej pensji. Jednak, analizując kwoty wydawane na wyjazdy, łatwiej zrozumieć fakt, że Czesi nie zastanawiają się „czy”, ale raczej „dokąd pojechać”. Tymczasem możliwości jest wiele. Zaś biorąc pod uwagę położenie i ukształtowanie Czeskiej Republiki – nie dziwi fakt, że równie często co na wakacje w kraju Czesi decydują się na wyjazdy zagraniczne. Wśród wiodących destynacji są Chorwacja, Włochy i Grecja. Dlaczego? Tutaj decydujące znaczenie ma… morze. Często Czesi mówią, że jadą nad morze, ale nie precyzują, o które morze chodzi. Wiadomo jednak, że chodzi raczej o ciepłe Morze Śródziemne niż o drogi i niepewny pogodowo Bałtyk.
Czesi zyskują przede wszystkim położeniem. Bliskość Morza Śródziemnego sprawia, że o wiele taniej jest wybrać się na  słoneczne plaże Chorwacji czy Włoch niż przemierzać większą odległość nad Bałtyk.
O ile w Polsce coraz większym powodzeniem cieszy się agroturystyka, o tyle w Czechach jest to zaledwie margines rynku wypoczynkowego. W zasadzie nie tylko oferty jest trudno znaleźć, ale i osoby, które by z nich korzystały należą do przytłaczającej mniejszości. Takowy stan rzeczy wynika z faktu, że na co dzień nasi południowi sąsiedzi żyją dość blisko przyrody. Wielu z nich ma rodziców i dziadków na wioskach, dlatego weekendowe wypady poza miasto są raczej codziennością. Nie zachęca to do spędzania urlopu w gospodarstwie wiejskim. Innym istotnym czynnikiem jest posiadanie przez Czechów „chałup” (odpowiednik rosyjskiej daczy). Zwyczaj ten jest na tyle rozpowszechniony, że własną chałupę mają nawet osoby zarabiające poniżej średniej krajowej. Chałupa to połączenie wyjazdu na wioskę z domkiem letniskowym i ogrodem działkowym. To kolejny powód, dla którego przez tyle lat agroturystyka nie miała szansy odniesienia sukcesu za południową granicą naszego kraju.
Domy wczasowe i wypoczynkowe, które przez lata były domeną wielkich zakładów pracy, podzieliły los swoich polskich odpowiedników. W większości zostały one sprzedane prywatnym inwestorom i dziś zasilają sieć hoteli. Podobnie jak w Polsce wygląda sytuacja sanatoriów i uzdrowisk. Te, choć sprywatyzowane, nadal leczą pacjentów na podstawie refundacji ubezpieczalni zdrowotnych.
Ostatnie lata przyniosły znaczny rozwój turystyki kempingowej. W samej tylko Pradze znajduje się kilkanaście pól namiotowych i kempingów (z czego jeden na wyspie praktycznie w centrum miasta), na których chętnie meldują się nie tylko turyści z zagranicy, ale też Czesi. Są to profesjonalne bazy przystosowane do przyjmowania wozów i przyczep kempingowych, wyposażone w pełną bazę sanitarno-kulinarną, umieszczone w wyśmienitych lokalizacjach i konkurencyjne cenowo. Wprawdzie Czesi nie należą do największych fanów, ale zainteresowanie tym rodzajem wypoczynku systematycznie rośnie.
Czeskie podejście do wakacyjnego wypoczynku jest zgoła inne niż polskie. Z pewnością ma na to spory wpływ struktura wydatków, która sprawia, że odłożenie pieniędzy na urlop nie jest nadludzkim wyczynem. Jednocześnie stosunkowo niska atrakcyjność Czech i brak morza sprawiają, że nasi południowi sąsiedzi są niejako zmuszeni do kreatywnego planowania swoich wakacji. Połączenie tych wszystkich czynników sprawia, że ich urlopy wydają się być o wiele bardziej atrakcyjne niż nasze. Nie oznacza to jednak, że i my nie moglibyśmy w podobny sposób realizować naszych wakacyjnych marzeń. Warto też pamiętać, że w porównaniu z Czechami Polacy bezapelacyjnie pozostają turystycznymi patriotami. Bo choć Bałtyk jest kapryśny, to jednak, jadąc z Krakowa do Sopotu, możemy po drodze zwiedzić Góry Świętokrzyskie, mazowieckie równiny i kujawskie bądź warmińskie jeziora. Tymczasem w Czechach wyjazdy na drugi koniec kraju są wycieczkami weekendowymi. Na wakacje trzeba jechać dalej, czyli za granicę.
TOMASZ DAWID JĘDRUCHÓW korespondent z Czech
Cały artykuł w numerze 6/2013 Eurogospodarki.