Żywność to podstawowa potrzeba człowieka. Troska o jej dostatek jest obowiązkiem jednostki, rodziny, narodu i pastwa. Nie jest również obojętna dla wspólnoty międzynarodowej. O obfitość pokarmu, podobnie jak o dostęp do wody, od zarania toczą się konflikty w różnych miejscach ziemskiego globu. Brak czy tylko niedobór żywności nieraz doprowadził już do zamieszek wewnętrznych, rewolucji i wojen.
A jednak w minionych dziesięcioleciach z trudem, bo z trudem, ale jednak udało się, jeśli nie rozwiązać, to przynajmniej złagodzić problem wyżywienia w skali globalnej. Głód jako zjawisko masowe przestał nam zagrażać. Wprawdzie setki milionów ludzi nie dojada, a nawet głoduje, ale nie wynika to z fizycznego braku żywności w skali globalnej, lecz z wadliwego jej podziału i dystrybucji.
Według różnych szacunków światowa produkcja zbóż w latach 1950-2010 wzrosła z 692 do 2500 mln t, czyli 3,6 razy. W tym czasie populacja ludzka powiększyła się 3,1 razy. W omawianym okresie wydatnie wzrosły nie tylko zbiory zbóż, także produkcja owoców i warzyw, mięsa i mleka. I to pomimo kurczącego się areału ziem uprawnych, urbanizacji, rozbudowy sieci transportowych.
Spektakularne sukcesy w produkcji środków spożywczych zostały osiągnięte w XX w. Są one wynikiem rewolucji w rolnictwie, a raczej czterech następujących po sobie rewolucji:
1. Zastąpienie siły pociągowej zwierząt przez maszyny i inne mechanizmy.
2. Chemizacja – nawozy mineralne i środki ochrony roślin i zwierząt.
3. Zielona rewolucja Bourlauga – wprowadzenie do uprawy na szeroką skalę genetycznie udoskonalonej pszenicy karłowej.
4. Rewolucja genowa w produkcji roślinnej i zwierzęcej oparta na manipulacjach genowych.
Dodajmy do tego zmiany w agrotechnice i hodowli, lepsze zaopatrzenie w środki produkcji, rozwój przetwórstwa, magazynowanie.
W nadchodzących latach trudno oczekiwać podobnych sukcesów. Ale informatyka, nauki rolnicze i biotechnologia mogą nas jeszcze mile zaskoczyć.
Jak na tym ogólnym tle wygląda Polska i jej rolnictwo? Zupełnie nieźle. Mamy korzystne położenie, stosunkowo duży areał gruntów ornych (ponad 12 mln ha), użytków zielonych (3,2 mln ha), lasów (ok. 30% powierzchni kraju). Mamy wreszcie pracowitych i zaradnych rolników. Polska w ostatnich latach (dane z 2009 r.) produkuje rocznie (w mln t): zboża – ok. 30 t, rzepaku – powyżej 2 t, ziemniaków – ok. 10 t, warzyw – ok. 5 t, owoców – 3 t, żywca wieprzowego – 2,3 t, wołowiny – ok. 800 tys. t, mięsa drobiowego – ok. 2 t, mleka – ponad 12 t, jaj – 650 tys. t.
To wystarcza na pełne pokrycie potrzeb krajowych i na eksport znacznych nadwyżek.
Właśnie bezpieczeństwo żywnościowe kraju i kierunki rozwoju rolnictwa to tematy absorbujące uczestników II Kongresu Nauk Rolniczych, który odbył się w październiku w Warszawie. Kilkuset naukowców, reprezentujących różne dyscypliny, instytuty i uczelnie z całego kraju, debatowało o priorytetach gospodarki żywnościowej oraz nad zadaniami nauk rolniczych.
II Kongres NR stanowi kolejny ważny krok w integrowaniu ludzi nauk rolniczych oraz koordynowaniu programów badawczych różnych ośrodków. O znaczeniu kongresu świadczy specjalne przesłanie skierowane do uczestników przez prezydenta Bronisława Komorowskiego, obecność ministra rolnictwa Marka Sawickiego (także jego przemówienie) oraz prominentnych przedstawicieli innych resortów.
SATURNIN SOBOL
Cały artykuł w numerze 11/2011 Eurogospodarki.
UWAGA! Dla zalogowanych, stałych użytkowników naszego serwisu, pełna wersja artykułu dostępna jest w strefie płatnej.