Ciągnące się wieleset metrów szpalery rozłożonych łóżek polowych, a na nich towary wszelkiego rodzaju – od skarpetek i biustonoszy, po modne wówczas walkmany i pirackie płyty z zachodnimi przebojami muzycznymi i filmowymi. To był folklor. To było prawdziwe życie. To był budzący się handlowy rynek w Polsce. Minęło 20 lat. Domy Towarowe Centrum podzielono pomiędzy: H&M, C&A, TK Maxx itd. Chodniki przed nimi wysprzątano, szyby wystawowe wymieniono. Słowem Marszałkowska została ucywilizowana.
A tymczasem. Oto samo centrum Madrytu. Nielegalni emigranci z Afryki północnej sprzedają podróbki perfum i torebek znanych firm oraz… pirackie płyty. Czyż to nie déjà vu?
fot. Adam Wilhelm

