Strona główna Finanse Do trzech razy sztuka

Do trzech razy sztuka

0
Do trzech razy sztuka

Po dziennikarskiej interwencji w maju tego roku mec. Mariusz Brysik, szef kancelarii, przeprosił adresatkę pisma za omyłkowe skierowanie do niej korespondencji w sprawie egzekucji. Niespełna miesiąc później prawnik znów przestraszył kobietę – tym razem informacją o wpisie do Krajowego Rejestru Długów. Do tej pory starsza pani nawet nie wiedziała, że ma jakikolwiek dług. – Dowiedziałam się o tym w połowie czerwca 2014 roku od Rafała Łyszczka, komornika przy Sądzie Rejonowym w Bielsku-Białej. Poinformował mnie, że wszczął postępowanie egzekucyjne – opowiada emerytka.
Jak działa e-sąd?
Okazało się, iż w  lutym ub.r. jakiś nieznany wierzyciel złożył przeciwko niej pozew do e-sądu, w trybie elektronicznego postępowania upominawczego, korzystając z tzw. procedury EPU. Procedura ta polega na wydaniu sądowego wezwania do zapłaty. Wykorzystywana jest do załatwienia prostych spraw, które nie wymagają przeprowadzania postępowania dowodowego.
W kwietniu 2014 roku e-sąd wystawił nakaz zapłaty w stosunku do Pani Marii. Bohaterka  tej historii nie miała jednak pojęcia o istnieniu nakazu, bo w tym czasie leżała w szpitalu. Ponieważ nie wiedziała – nie złożyła dozwolonego prawem sprzeciwu. Procedura działania e-sądu ma następujący przebieg: każdy kto z otrzymanym nakazem się nie zgadza, składa sprzeciw. Jeśli e-sąd go nie uwzględni, sprawa przechodzi do „normalnego” sądu. Pani Maria nie zareagowała, więc nakazowi nadano klauzulę wykonalności i sprawa trafiła do egzekucji. Gdy komornik zażądał ponad 1000 zł, emerytka od razu skierowała do niego wniosek o zawieszenie postępowania egzekucyjnego.
– Do Sądu Rejonowego w Lublinie zwróciłam się o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu od nakazu zapłaty, a do Sądu Okręgowego w Lublinie zażaliłam się na postanowienie o nadaniu nakazowi klauzuli wykonalności – opowiada starsza pani. Niewiele to dało – komornik postępowania nie zawiesił a Pani Maria walczyła dalej. W lipcu 2014 r. napisała skargę na działanie komornika. Chociaż Sąd Rejonowy w Bytomiu wstrzymał postępowanie komornicze, komornik zabierał jej 25 proc. zajętej emerytury.
– Zawieszenie postępowania komorniczego nie oznacza wcale automatycznego wstrzymania potrąceń – wyjaśnia Monika Janus, rzeczniczka Krajowej Rady Komorniczej. – O ich zaprzestanie trzeba wystąpić do sądu. Pani Maria nie miała potrzebnej wiedzy, a z emerytury w wys. 1250 zł nie stać jej było na opłacenie adwokata (pomocy udzielał jej okazyjnie zaprzyjaźniony prawnik). Dopiero z komorniczych dokumentów dowiedziała się, że o kwotę 532 zł pozwał ją easyDEBT Niestandaryzowany Sekurytyzacyjny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty z siedzibą w Warszawie, firma skupująca długi.
Problem zajętych pieniędzy doczekał się rozwiązania wraz z ostatnią ratą przejętą przez komornika we wrześniu 2014 roku. Razem – z powodu nieznanego starszej pani długu w wys. 532 zł – komornik zabrał jej ponad 1,1 tys. zł.
Jak powstaje dług?
W trakcie wszczętej procedury egzekucyjnej, ale dopiero po upływie pół roku, kobieta otrzymała postanowienie e-sądu w Lublinie, z którego dowiedziała się, o jaki dług chodzi.
W maju 2012 roku w jej domu pojawił się przedstawiciel radomskiej spółki Energetyczne Centrum SA, sprzedawcy energii. Zaproponował emerytce podpisanie nowej umowy sprzedaży energii elektrycznej w związku z wycofaniem się ze śląskiego rynku firmy Vattenfall. Na pytanie, czy Centrum jest jej prawnym następcą, odpowiedział twierdząco, więc starsza pani podpisała umowę. – Ale potem się okazało, że zostałam oszukana. Centrum nie było prawnym następcą Vattenfalla. Od razu wysłałam do nich oświadczenie o odstąpieniu od umowy. Odpisali, że je uznają, ale żądają 500 zł za zerwanie umowy. Tak powstał mój niby-dług – wspomina emerytka.
Uchylenie wykonalności nakazu zapłaty
Na początku grudnia 2014 roku pani Maria otrzymała postanowienie lubelskiego e-sądu o uchyleniu postanowienia o nadaniu klauzuli wykonalności nakazowi zapłaty. Od razu poinformowała o tym komornika. – Dzień przed Wigilią otrzymałam postanowienie komornika o umorzeniu postępowania egzekucyjnego i wreszcie, w połowie stycznia 2015 roku, pieniądze wróciły. Miałam jednak świadomość, że moja walka z funduszem – nabywcą rzekomych wierzytelności – jeszcze się nie zakończyła, że będzie toczyć się przed Sądem Rejonowym w Bytomiu – dodaje pani Maria.
Powtórny pozew o zapłatę
5 lutego 2015 roku do bytomskiego sądu wpłynął pozew przeciwko pani Marii o zapłatę. W imieniu funduszu wystąpił radca prawny Mariusz Brysik z wrocławskiej z kancelarii GetBeck. Wyznaczono rozprawę na 29 kwietnia, ale nikt z kancelarii nie przybył do Bytomia. Na kolejnych posiedzeniach też się nie stawiali, ale rozpoczęli windykację. 27 kwietnia emerytka wyjęła ze skrzynki pocztowej pismo z kancelarii GetBack informujące o wszczęciu egzekucji z ruchomości należących do pani Marii. „Egzekutorem” miał być znany jej już komornik… Rafał Łyszczek z Bielska-Białej. GetBeck nakazał pani Marii kontaktować się z nim w ciągu siedmiu dni. W przesłanym przez kancelarię dokumencie zaznaczono, iż „w związku z brakiem spłaty zadłużenia wynikającego z tytułu wykonawczego” wierzyciel (czyli fundusz – red.) zamierza wszcząć postępowanie egzekucyjne z ruchomości. Zapowiedziane działanie podejmowano „celem ich zajęcia i odebrania dłużnikowi, a następnie powierzenia pod dozór w trybie art. 845 w związku z art. 855 Kodeksu Postępowania Cywilnego przedsiębiorstwu zajmującemu się przechowywaniem zajętego mienia”. „W razie oporu komornik może wezwać policję”,  przeszukać dłużniczkę i jej mieszkanie. Zajęty majątek ma być zlicytowany.
– Po przeczytaniu tego wszystkiego osłupiałam – kontynuuje pani Maria. – O co tu chodzi? Czy to jakaś nowa egzekucja prowadzona przez Rafała Łyszczka? Zdumiony komornik zapewnia: – Nie prowadzę żadnego postępowania egzekucyjnego wobec pani Marii. Pismo, które dostała emerytka, nie zostało ze mną uzgodnione. Zapytany o sprawę mec. Brysik wyjaśnia: – Przeciwko pani Marii Kopeć nie jest prowadzone postępowanie egzekucyjne. Zostało ono umorzone po uchyleniu postanowienia o nadaniu klauzuli wykonalności.  Na pytanie dlaczego więc pismo wysłano, prawnik odpowiada wprost: w wyniku błędu informatycznego. Potem przeprasza starszą panią i wyraźnie podkreśla:  – Zapewniamy, iż wprowadziliśmy dodatkowe kontrole mające na celu uniknięcie podobnych sytuacji w przyszłości.
Niestety już 3 czerwca pani Maria ponownie otrzymała wezwanie do zapłaty. – Prawnicy z Wrocławia straszyli mnie wpisaniem do Krajowego Rejestru Długów – opowiada emerytka.
Na szczęście 9 czerwca br. sąd Rejonowy w Bytomiu odrzucił pozew wierzyciela, czyli firmy easyDEBT Niestandaryzowany Sekurytyzacyjny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty z siedzibą w Warszawie. Zastanawiamy się, co teraz zrobi kancelaria GetBeck?
Małgorzata Kolińska-Dąbrowska, „Gazeta Wyborcza”
Kancelaria GetBack zareagowała na naszą publikację. Anna Matuszewska, reprezentantka firmy, przekazała redakcji taką informację:
Szanowni Państwo,
Piszę w imieniu naszego klienta firmy GetBack i w związku z ukazaniem się artykułu „Do trzech razy sztuka”, autorstwa Małgorzaty Kolińskiej-Dąbrowskiej w miesięczniku „Eurogospodarka” z 1.07.2015 r. Chcielibyśmy poinformować, że opisywana sprawa windykowania długu od Marii Kopeć z Bytomia była ewidentnym błędem ze strony GetBack i nie powinna się zdarzyć. Sprawa została już ostatecznie wyjaśniona i zamknięta, a na ręce poszkodowanej złożyliśmy przeprosiny. Zapewniamy, że dołożymy wszelkich starań, by takie przypadki nie miały w przyszłości miejsca. (…)