Internet
Ta sprawa już od wielu miesięcy rozgrzewa internautów. Typowa walka mrówki ze słoniem. Wydawałoby się, że mrówka z góry stoi na straconej pozycji.
Jestem pokrzywdzony, jak wiele innych osób w wyniku afery finansowej Getin Banku SA, w której właściciel tego banku Leszek Czarnecki bezprawnie przejął środki pieniężne swoich klientów w kwocie 689 mln zł, w tym kwotę ponad 326 tys. zł oszczędności mojej matki Michaliny Jączek… Mechanizm oszustwa finansowego i oszustwa procesowego – błędnego stosowania prawa – opisany jest na portalu internetowym Aferyprawa.eu, wPolityce.pl i innych.
INTERNET
Internet wyraźnie jednak staje po stronie pana Jana Jączka.
Przykład, w jaki sposób Getin Bank udzielał pożyczki swoim klientom, jest przypadkiem skrajnym tzw. systemu rezerw częściowych (zwanych też frakcyjnym). Jan Jączek ujawnia szczegóły protokołu Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego, w tym skandaliczny fakt, że Getin Bank nie posiadał nawet małego ułamka potrzebnych pieniędzy na udzielanie kredytów swoim klientom! To, co było w sejfach tego banku, stanowiło ok. 1/100 (słownie jedną setną) pożyczonej sumy! Wszyscy chcielibyśmy udzielać pożyczek np. 100 000 zł, mając tylko w kieszeni 1000 zł, a potem domagać się zwrotu całej pożyczonej sumy.
INTERNET
W sieci pojawiają się konkretne rady i apele.
Proponuję, by wszyscy pokrzywdzeni w tej aferze finansowej zorganizowali się w dużą grupę (tak, jak pokrzywdzeni Amber Gold) i nagłośnili sprawę w mediach ogólnopolskich. Następnie postawimy oszustów przed sądem, jak również skorumpowanych prokuratorów, i złożymy pozew zbiorowy przeciwko Skarbowi Państwa, Prokuraturze Generalnej RP i innym instytucjom.
INTERNET
Sprawą Jana Jączka zaczynają interesować się politycy.
Interpelacja (nr 16456) do ministra finansów w sprawie osób poszkodowanych przez Getin Bank SA
Szanowny Panie Premierze!
Do mojego biura poselskiego zgłosiła się osoba przedstawiająca dokumenty, które wzbudziły moje zaniepokojenie i zrodziły kilka pytań. Pierwszy z dokumentów to umowa kredytowa zawarta 13 czerwca 2007 r. z Getin Bankiem SA z przeznaczeniem na zakup akcji LC Corp SA.
Wartość kredytu na zakup akcji LC Corp SA udzielonego przez Getin Bank SA wynosiła 20 mln zł. Osoba podpisująca wskazaną umowę pozostawała na emeryturze i miała miesięczne przychody z tego tytułu rzędu 1700 zł. Bank udzielający kredytu nie poinformował o ryzyku finansowym, jakie osoba ta bierze na siebie. Można przypuszczać, że gdyby tak się stało – znając stopień ryzyka – umowy kredytowej by nie podpisała.
W związku z powyższym moje pytania:
Czy KNF i nadzór bankowy, a także Prawo bankowe dopuszczają podobne sytuacje, gdy kredytobiorca uzyskuje wysoki kredyt, nie posiadając zdolności kredytowej do jego obsługi?
Czy KPWiG i KNF dopuszczają sytuacje, w których bank (Getin Bank) udziela kredytu na zakup akcji firmy (LC Corp), pomimo że właścicielem obu (Getin Bank i LC Corp) jest ta sama osoba? Czy KPWiG lub KNF nie widzą w tej sytuacji żadnych zagrożeń, konfliktów interesów i potencjalnych negatywnych skutków dla stabilności rynku finansowego w Polsce?
Czy wg KPWiG lub KNF sytuacja, w której Getin Bank udzielał znacznych kredytów na zakup akcji LC Corp, mogła mieć wpływ na cenę emisyjną LC Corp, a także na cenę akcji na rynku po emisji?
Z wyrazami szacunku Poseł Maria Nowak
INTERNET
Niepowodzenia polityków natychmiast są komentowane.
Szanowna Pani Maria Nowak, posłanka na Sejm RP
W nawiązaniu do odpowiedzi podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów, Wojciecha Kowalczyka, na interpelację poseł na Sejm RP Pani Marii Nowak z dnia 15 marca 2013 r., w sprawie osób pokrzywdzonych przez Getin Bank SA, z przykrością stwierdzam, że stan faktyczny w tej sprawie jest zupełnie inny, nadto podsekretarz stanu podaje oczywistą nieprawdę do dokumentu mającego znaczenie prawne i dowodowe, co poniżej uzasadniam:
Podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów, Wojciech Kowalczyk, NIE UMIE LUB NIE CHCE odróżnić oszustwa finansowego od inwestycji na giełdzie. Poniżej przedstawiam opinię rzeczoznawców o najwyższym statusie zawodowym, która nie może być podważana przez prokuratorów, sędziów, biegłych rzeczoznawców, ani podsekretarza stanu Wojciecha Kowalczyka, ponieważ ta opinia jest sporządzona przez funkcjonariuszy (KOMISJĘ) z Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego, cytuję:
Proces kredytowania tych akcji oceniono jako mało ostrożnościowy i budzący wątpliwości na tle obowiązujących przepisów prawa.
Uwagi budziły w szczególności: obowiązujące zasady wyliczania zdolności kredytowej, niezgodne z postanowieniami art. 70 ust. 1 ustawy Prawo bankowe, przejściowa zmiana wewnętrznych limitów koncentracji wierzytelności w okresie kredytowania zakupu akcji, naruszenie przez bank postanowień art. 79a ust. 4 pkt 1 ustawy Prawo bankowe, brak środków pieniężnych na finansowanie przez bank akcji kredytowej, związanej z udzieleniem kredytów na zakup akcji LC Corp, przejściowe obniżenie współczynnika wypłacalności poniżej normy ostrożnościowej, określonej przepisami art. 128 ust. 1 pkt 3 ustawy Prawo bankowe(…). Dowód: Protokół z inspekcji przeprowadzonej w Getin Banku SA w Katowicach przez funkcjonariuszy (KOMISJĘ) Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego, z dnia 20 grudnia 2007 roku…
INTERNET
Główny zainteresowany dokładnie tłumaczy coraz większej rzeszy internautów, co tak naprawdę się stało.
Umowę podpisałem na skutek oszustwa finansowego zaplanowanego podstępnie i z premedytacją przez Leszka Czarneckiego i jego pracowników z Getin Banku SA, z którymi w zmowie przestępczej działali przedstawiciele Domu Maklerskiego IDM S.A.
Oszustwo finansowe polegało na tym, że Leszek Czarnecki, chcąc sprzedać swoje akcje LC Corp SA na GPW w Warszawie po jak najwyższym kursie, wykorzystał Getin Bank SA, którego jest właścicielem (większościowym akcjonariuszem), do udzielenia klientom tego banku kredytów w sposób sprzeczny z ustawą Prawo Bankowe – co jest przestępstwem – by sztucznie wygenerować popyt, następnie dokonać redukcji kupna sprzedanych przez niego akcji i w konsekwencji podnieść cenę sprzedaży akcji LC Corp SA (osiągnięto w ten sposób maksymalną cenę 6,50 zł za sztukę).
Istotny w tej sprawie jest fakt, że klienci (kredytobiorcy) zostali wprowadzeni w błąd przez przedstawicieli Getin Banku SA i przedstawicieli Domu Maklerskiego IDM SA, co do rzeczywistej wartości ceny emisyjnej, po której mieli nabyć akcje LC Corp SA. Polegało to na tym, że w momencie podpisywania umowy kredytowej kredytobiorcy nie znali ceny emisyjnej akcji LC Corp SA. W Getin Banku SA, w Domu Maklerskim IDM SA i w mediach podawano informacje, że będzie to cena nieco ponad 5 zł za akcję LC Corp SA, „(…) Oznacza to, że przy tym poziomie wpływów i maksymalnej liczbie oferowanych papierów cena emisyjna wynosiłaby nieco ponad 5 zł za walor(…)” [Gazeta „Parkiet”, z dnia 9-10 czerwca 2007 r., w artykule „Czy LC Corp powtórzy niedawny sukces Noble Banku”].
Właścicielem (większościowym akcjonariuszem) Getin Banku SA jest Leszek Czarnecki, który w tym czasie sprzedawał swoje akcje LC Corp SA, udzielając na ten cel kredytów z jego banku w kwocie minimalnej od 4 950 000 zł do 40 000 000 zł (na jedną osobę), by sztucznie wywołać ogromną przewagę popytu do ilości akcji LC Corp SA oferowanej do sprzedaży.
Leszek Czarnecki jako właściciel Getin Banku SA wykorzystał swoich pracowników, by udzielali klientom kredytów w wysokości nawet dziewięćdziesiąt dziewięć razy większej niż środki własne klientów na zakup jego akcji, mimo że zdecydowana większość klientów nie miała zdolności kredytowej, co jest działaniem niezgodnym z art. 70 ust. 1 ustawy Prawo Bankowe.
Getin Bank SA udzielił klientom tego banku „pustych kredytów” za ok. 10 mld zł na zakup od Leszka Czarneckiego akcji LC Corp SA. Podkreślam, że były to kredyty udzielone „tylko na papierze”, bowiem Getin Bank SA nie posiadał środków finansowych w wysokości 10 mld zł. Dodać należy, że Getin Bank SA za udzielenie klientom „kredytów na papierze” osiągnął bezprawnie wielomilionowe korzyści finansowe.
INTERNET
W Internecie pojawiają się multimedialne wywiady i wypowiedzi.
Mimo że sprawa jest upubliczniona. Mimo że afera Getin Banku jest dokładnie i rzetelnie przedstawiona, mimo że jest wielokrotnie większa niż aferka Amber Gold, nie jest przez dziennikarzy nagłaśniana. Dobrze że posłowie zajęli się wyjaśnieniem aferki Amber Gold, bo tam jest też kilka tysięcy osób pokrzywdzonych, ale podkreślam – afera Getin Banku jest kilkukrotnie większą aferą… Walczę przez wiele lat o to, żeby nagłośnić tę sprawę… Chciałbym podziękować panu Jarosławowi Kaczyńskiemu, obecnemu prezesowi PIS-u, który podjął kilkukrotnie interwencję u prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Niestety uważam, że pan Andrzej Seremet bierze udział w aferze, ponieważ nie podejmuje żadnych czynności w tej sprawie. Dodać należy, że kilku innych posłów podjęło w mojej sprawie interwencję między innymi pani Beata Kempa, której też chcę serdecznie podziękować. Kilkukrotnie interweniowała ona między innymi u Andrzeja Seremeta, u przewodniczącego Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, Ryszarda Kalisza. Niestety pan poseł Kalisz postępuje tak, jak w sprawie Olewnika. Zamiata sprawę pod dywan…
Bardzo chciałbym, aby oszust finansowy Leszek Czarnecki, jeden z najbogatszych ludzi w Polsce, założył mi sprawę w sądzie, ponieważ wówczas złożyłbym powództwo wzajemne i dochodziłbym swoich praw w innym procesie. Aktualny proces trwa przed sądem okręgowym w Katowicach. Nie zakończył się.
Ja odwołuję się cały czas od irracjonalnych, podkreślam, absurdalnych orzeczeń sędziów apelacji katowickiej, którzy zachowują się mniej więcej tak jak w artykule pana Waldemara Łysiaka. Pisze on, że w Polsce sędziowie doszli do takich absurdów, że koty mają skrzydła, nocą świeci słońce, a Ziemia jest płaska… Uważam, że nawet proces przedstawiony w powieści Franza Kafki posiadał pewne zasady, w Polsce łamie się wszelkie zasady, a ludzie, którzy pełnią funkcje sędziów, zachowują się nie jak ludzie, a gorzej niż zwierzęta. Moim zdaniem bezmyślnie, posłusznie wykonują polecenia grupy osób, które uczestniczą w wielkich oszustwach finansowych…
Apeluję do wszystkich dziennikarzy, apeluję do posłów, senatorów. Każdemu z nich udzielam pełnomocnictwa, gdyż istnieje taka możliwość, iż dziennikarz, poseł, senator może się zwrócić do prezesa sądu z prośbą o udostępnienie akt. Wyrażam na to zgodę. Tych spraw jest sklonowanych w różnych miastach Polski w tej chwili co najmniej pięćdziesiąt, po to właśnie, żeby mi zadawać ogromny ból, cierpienie psychiczne, aby wymusić na mnie rezygnację z dochodzenia słusznych roszczeń wobec Getin Banku…
Posiadam kilka tysięcy stron dokumentów formatu A4, z których jednoznacznie wynika, że oszuści z Getin Banku z premedytacją zaplanowali ograbienie swoich klientów. Naruszono szereg ustaw, między innymi Prawo Bankowe, Ustawę o obrocie papierami wartościowymi, Kodeks postępowania cywilnego, Kodeks postępowania karnego itd. Niestety, nikt nie chce zająć się tą sprawą. A dlaczego? Uważam, że Leszek Czarnecki i jego grupa korumpuje wysokich przedstawicieli państwa polskiego…
Jan Jączek z wywiadu umieszczonego na stronie YouTube.com
(https://www.youtube.com/watch?v=dd3l3BDiMaY)
Emocje, emocje i jeszcze raz emocje.
Ciężkie oskarżenia.
Niejeden zapewne uzna je za oszczerstwa.
Sprawa Jana Jączka to typowy objaw obywatelskiej niemocy oraz przykład poczucia krzywdy zadawanej przez możnych tego świata maluczkim.
Internet wszystko przyjmie. Internet wszystko przekaże dalej. Internet wyzwoli jeszcze więcej emocji i żółci, ale czy załatwi sprawę? Zarzut o towarzyszącej tej sprawie bierności dziennikarskiej też nie jest bezpodstawny. Ale proszę pamiętać: Inspiracje z Internetu w naszym piśmie prędzej czy później wydadzą konkretny owoc.

