Strona główna Finanse Ojcowskie długi. Dajcie bata na alimenciarzy

Ojcowskie długi. Dajcie bata na alimenciarzy

0
Ojcowskie długi. Dajcie bata na alimenciarzy

Jak się ma dzieci, to ma się też związane z nimi wydatki. Ta stara prawda jednak nie jest dla wszystkich oczywista. W Polsce nie brakuje osób, przeważnie mężczyzn, którzy robią wszystko, by się od tego obowiązku uchylić. I nie ma znaczenia, że ciąży na nich sądowy wyrok nakazujący świadczenie alimentacyjne na rzecz własnych dzieci. Dlatego resorty sprawiedliwości i pracy szukają rozwiązań, by zmusić dłużników alimentacyjnych do uregulowania swoich należności. – Wiele osób nie rozumie, czym w istocie są alimenty. Wydaje im się, że jeśli nie zapłacą, to znaczy, że są sprytni, bo udało im się oszukać albo komornika albo byłą partnerkę. Nie myślą o tym, że tak naprawdę oszukują własne dziecko – mówi Robert Damski, komornik sądowy przy Sądzie Rejonowym w Lipnie.
Statystyki są zatrważające. Z danych Krajowej Rady Komorniczej wynika, że w ubiegłym roku do komorników w całym kraju wpłynęło blisko 60 tys. nowych spraw o egzekucję alimentów. To dużo, biorąc pod uwagę, że komornicy prowadzą 600 tys. takich spraw rozpoczętych w poprzednich latach.
Trzy typy niepłacących alimentów
Zdaniem Roberta Damskiego dłużników alimentacyjnych można podzielić na trzy grupy. Pierwszych nazywa Piotruś Pan. – To panowie, którzy nie dorośli jeszcze do ojcostwa. Oni z reguły na spotkanie z komornikami przychodzą w towarzystwie matek, które próbują nas przekonać, że to dziecko na pewno nie jest syna – opowiada komornik.
Druga grupa dłużników to życiowi nieudacznicy. Osoby, które deklarują, że chętnie by płaciły, ale nie płacą…bo nie mają pieniędzy. Nie mają też pracy i nie wiedzą, jak ją znaleźć. Jeśli już coś im się trafi, to zazwyczaj jest to zajęcie słabo płatne. Na lepsze nie mają szans, bo nie posiadają odpowiedniego wykształcenia ani doświadczenia zawodowego. A ponieważ za marne pieniądze pracować nie będą, to czym prędzej z tego zajęcia rezygnują. – Mam czasami wrażenie, że te osoby oczekują od komornika, by znalazł im pracę. Jeśli nie znajdzie, oni nie zapłacą alimentów. Zachowują się tak, jakby to były pieniądze dla nas – mówi Damski.
Trzecia grupa to osoby, które nie płacą alimentów z przekonania. Nie robią tego, choć są osobami zamożnymi. – Ukrywają dochody, zarabiają na czarno, przepisują majątek na obecnych współmałżonków. Chcą grubą kreską odciąć się od przeszłości, w tym od byłej partnerki i dziecka – mówi Damski. Dodaje jednak, że jeśli uda mu się ściągnąć pieniądze od takiej osoby, to satysfakcja jest największa.
Dlaczego nie płacą? Jak unikają płacenia alimentów?
Jak opowiada Iwona Janeczek ze Stowarzyszenia Dla Naszych Dzieci działającego na rzecz poprawy ściągalności tych świadczeń, problemu z alimentami by nie było, gdyby nie przyzwolenie społeczne na ich niepłacenie. – Dłużnicy alimentacyjni dogadują się po cichu ze swoimi pracodawcami, żeby ci lwią część wynagrodzenia płacili im pod stołem. Wtedy nawet jak komornik wejdzie im na pensję, to i tak ściągnie dla nas tylko jakieś grosze – wyjaśnia kobieta.
Inny sposób na wykpienie się z płatności to dobre zinterpretowanie przepisów. Według kodeksu karnego przestępcą alimentacyjnym jest ten, kto „uporczywie” uchyla się od ich płacenia. – W praktyce oznacza to, że nawet jeśli ktoś kilka razy w roku zapłaci 50 zł lub da dziecku cukierka, to w zasadzie jest po sprawie – wyjaśnia Janeczek.
Metodą stosowaną przez dłużników jest często także płacenie połowy zasądzonej kwoty. Takie rozwiązanie traktowane jest często jako spełnienie obowiązku alimentacyjnego, bo nikomu nie chce się bawić w odzyskiwanie pełnej kwoty.
W praktyce oznacza to, że osoba, która wychowuje dzieci sama, musi łożyć na ich utrzymanie. Z Funduszu Alimentacyjnego mogą korzystać tylko nieliczni, bo próg dochodowy uprawniający do tego świadczenia już kilka lat temu zatrzymał się na poziomie 725 zł.
Jak sobie z tym radzić?
Ściągalność alimentów to problem, który jest nierozwiązany już od wielu lat. Statystyki podają, że udaje się wyegzekwować zaledwie 13 proc. należności.
– Komornicy ściągną te pieniądze, pod warunkiem że będą mieli z czego. Jeśli dłużnik oficjalnie nie pracuje, a cały swój majątek przekazał innym członkom rodziny, to nie ma szans na egzekucję. Chyba że razem z byłą partnerką uda nam się namierzyć jakieś dodatkowe źródło dochodu – mówi Damski.
Ministerstwo Pracy i resort sprawiedliwości przygotowują teraz przepisy o egzekucji alimentów. Tyle że w tych nowych propozycjach nie widać żadnych narzędzi, które miałyby przyczynić się do większej ściągalności długu. To m.in. propozycja wykreślenia zapisu o tym, by dłużników alimentacyjnych umieszczać w Rejestrze Dłużników Niewypłacalnych.
Przede wszystkim skuteczność tego narzędzia jest niewielka, bo to co prawda utrudnienie przy kupnie telefonu na abonament czy zaciągnięciu kredytu, ale przecież telefon można mieć na kartę, a z kredytów nie korzystać. – Ten zapis był jednak stygmatyzujący i stwarzał swego rodzaju uciążliwość. Na pewno jego brak nie poprawi ściągalności – ocenia Iwona Janeczek. Zmianę tę krytykuje także rzecznik praw dziecka.
Zniesiona zostanie także egzekucja administracyjna, czyli prowadzona np. przez pracowników urzędów skarbowych. Ich skuteczność jest niemal zerowa.
Co pojawi się w zamian? Zapisy o przyspieszeniu egzekucji dzięki wykorzystaniu technik informatycznych. Chodzi np. o możliwość doręczeń elektronicznych, licytacji elektronicznej, elektronicznego zajęcia wierzytelności z rachunku bankowego. – To wszystko kosmetyka – ocenia Iwona Janeczek. Nowymi przepisami nie jest także zachwycony Robert Damski. – Jeśli rzeczywiście chce się ułatwić egzekucje alimentów, to warto wcześniej porozmawiać o tym z komornikami. Oni najlepiej wiedzą, które rozwiązania się sprawdzają – podpowiada urzędnik.
Czego domagają się komornicy?
W opinii samorządu kluczowe jest zwiększenie uprawnień komorników w zakresie poszukiwania majątku dłużnika. Dłużnik będzie składał wykaz majątku przed komornikiem pod rygorem odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywych zeznań. Wszystko jednak wskazuje na to, że ten postulat wkrótce wejdzie w życie – obejmuje go przygotowana już nowelizacją kodeksu postępowania cywilnego. Zdaniem komorników warto również wprowadzić zmianę przepisów o egzekucji z ruchomości poprzez wprowadzenie możliwości sprzedaży zajętych ruchomości dłużników za kwotę poniżej wartości oszacowania. Obecnie po drugiej bezskutecznej licytacji ruchomości egzekucję się umarza. Brak możliwości sprzedaży ruchomości powoduje bezskuteczność egzekucji.