Już ponad 2 miliony Polaków ma problem ze spłacaniem bieżących zaległości. Niestety, nie dotyczy to jednak tylko kredytów czy rat, ale opłat za bieżące rachunki, takich jak: czynsz, woda, gaz czy media. W tej chwili suma wspólna tych długów wynosi 41,55 mld zł. Średnie zaległe zadłużenie statystycznego dłużnika wynosi 17 471 zł i wciąż wzrasta. Choć suma wszystkich naszych zaległości jest ogromna, to po przeanalizowaniu szczegółów okazuje się, że długi każdego z osobna już nie są tak duże. Co prawda są rekordziści, którzy mają dziesiątki milionów długów, ale zdecydowana większość osób zalega na kwoty poniżej 5 tysięcy złotych? Przy pewnych oszczędnościach istnieje realna szansa, aby to spłacić.
Pomyśl, kiedy możesz wpaść w długi?
Odpowiedź na to pytanie teoretycznie wydaje się prosta: bierzemy kredyty na rzeczy, na które nas nie stać, a które trzeba jednak spłacić. Często osoba posiadająca kredyt czy raty postrzegana jest jako człowiek, który pieniądze wydaje na nowy samochód, telewizor, laptop itp. Jednak wielu z nas, biorąc na siebie kolejne zobowiązania finansowe, wydaje pieniądze na potrzeby bieżące, czyli spłatę czynszu, rachunków za wodę, prąd i gaz czy właśnie zapłatę innych kredytów i przez to wpadamy w finansową pętlę, z której ciężko jest wyjść. Rodziny posiadające dzieci w wieku szkolnym są we wrześniu zmuszane do kupienia tzw. wyprawki szkolnej, której wysokość może sięgać nawet 800 zł na jedno dziecko.
Rozważ za i przeciw karty kredytowej
Kartę kredytową mieć warto. Bo dodatkowa gotówka, bo darmowe środki przez okres bezodsetkowy, bo zwiększona płynność finansowa. Pytanie tylko, czy nie przysporzy ona więcej kłopotów niż korzyści. Dzisiaj, jeśli dzwonimy do któregokolwiek z komercyjnych banków w jakiekolwiek sprawie, to często oferowana nam jest karta kredytowa z określonym limitem pieniędzy, który wacha się często od 500 zł do nawet 30 tys. Z karty możemy korzystać w każdej chwili – jeśli potrzebujemy zapłacić w sklepie za zakupy spożywcze, to bez problemu płacimy, i kwota jest pobierana z naszego limitu. Tylko co potem, gdy nadchodzi termin spłaty zadłużenia? Tu pojawiają się pierwsze problemy. Często się okazuje, że dysponując większymi możliwościami zadłużania się, łatwiej ulegamy pokusom zakupowym. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy, że popadamy w spiralę zadłużenia, używając karty. Na szczęście przeterminowany dług zazwyczaj można spłacić, rozkładając go na raty, ale za takie udogodnienia, niestety, trzeba płacić. I to dość dużo. Oprocentowanie na kartach kredytowych jest znacznie wyższe od oprocentowania debetu czy kredytu odnawialnego. Miesięczne spłaty w niewielkiej wysokości przeznaczane są najpierw na opłatę odsetek, a dopiero potem na część kapitałową. Dlatego też, nim zdecydujemy się na ofertę któregoś z banków, warto sprawdzić, jaki jest roczny koszt użytkowania karty i długość okresu bezodsetkowego. Uwaga! Im większe oprocentowanie, tym chętniej banki nam takie karty wciskają.
Porozmawiaj z wierzycielem
Bardzo często się okazuje, że sami generujemy sobie dodatkowe koszty do obciążających nas kredytów czy rat. W życiu jest różnie, zdarza się, że tracimy pracę i nie mamy z czego uiszczać bieżących należności. To w tym momencie wielu z nas popełnia największy błąd. Uważamy, że długi to jest wielki wstyd i unikamy kontaktu z wierzycielami, myśląc, że jak ich nie widzimy, to problem jest mniejszy. Nieprawda! Takie zachowanie generuje dodatkowe koszty, które później jeszcze mocniej nas obciążają. Operatorzy telekomunikacyjni, dostawcy prądu, gazu, telewizji i Internetu posiadają swoje działy windykacji tzw. miękkiej.
Korzystaj z windykacji miękkiej
Do osoby zalegającej z opłatami dzwoni przedstawiciel danej firmy i informuje o zaległościach. W ten sposób firma nie dość, że informuje klienta o zagrożeniu długiem, to także dowiaduje się, co się dzieje z dłużnikiem, i już na etapie mniejszego zadłużenia może mu pomóc, rozkładając bieżącą opłatę na raty czy np. przesuwając termin spłaty zobowiązania. Jednak jeśli z takimi osobami nie ma kontaktu, to kieruje sprawę do sądu albo sprzedaje dług zewnętrznej firmie windykacyjnej, co pociąga za sobą dość duże koszty dodatkowe, czasem dwukrotnie przewyższające wartość długu.
– Z klientami, którym pojawiają się zaległości na koncie, a nie kontaktują się z nami, jest problem. Zaczyna się wtedy wszczynać podstawowe czynności windykacyjne. Np. telefon do klienta, nawet jeśli ten nie odbiera jest obciążany dodatkowymi kosztami, później wysyłane są do niego listy ponaglające, których koszt dodatkowo zwiększa dług. Później takie długi są sprzedawane albo do firmy windykacyjnej, albo kierowane do sądu i tam jeszcze są generowane dodatkowe koszty, które z początkowego stanu np. 900 zł mogą urosnąć nawet do 4–5 tys. zł – wyjaśnia Grzegorz Nowak, pracownik działu windykacyjnego jednego z komercyjnych banków. – Dla nas też nie jest to dobre, bo bankowi zależy na odzyskaniu zaległości, a nie niszczeniu klienta. Klient, który bankrutuje przez dodatkowe kary, nie stanowi dla banku pożytku, gdyż jak wiadomo, jest on niewypłacalny.
Radzimy:
– Nie unikaj kontaktu z wierzycielem. Staraj się sprawę załatwić polubownie. Powiedz wierzycielowi, że przeterminowana należność nie wynika z twojej złej woli, tylko z trudnej sytuacji życiowej lub po prostu z niedopatrzenia.
– Załóż, że wierzyciel lub jego pełnomocnik wbrew pozorom chcą nam pomóc, a nie nas pogrążyć. Oni wiedzą, że bankrut przestaje być płatnikiem.
– Zawsze przygotuj się dobrze do rozmowy z wierzycielem. Zastanów się, co można mu zaproponować, ile pieniędzy możesz przeznaczyć na spłatę długu. Zgromadź potrzebne dokumenty i materiały, postaraj się wyjść naprzeciw z propozycjami.
– Konsekwencje niepłacenia zobowiązań mogą być dotkliwe: może to uniemożliwić podpisanie umowy z operatorem Internetu lub telefonii. Poza tym wpis do rejestru Biura Informacji Gospodarczej utrudnia dostęp do kredytów, pożyczek, zakupów na raty.
Trzeba dotrzymać podjętych ustaleń. To ważne, aby wierzyciele wiedzieli, że pomimo pewnych trudności klient stara się wywiązywać ze zobowiązań. Może się zdarzyć, że po raz drugi wpadniemy w tarapaty finansowe i wtedy wierzyciel, pamiętając naszą postawę z poprzedniego razu, łatwiej nam pójdzie na ustępstwa.

