Strona główna Finanse Porównujemy zarobki i wydatki. Nie wypadamy tak źle

Porównujemy zarobki i wydatki. Nie wypadamy tak źle

0
Porównujemy zarobki i wydatki. Nie wypadamy tak źle

Choć przeciętny Polak zarabia średnio cztery razy mniej niż Niemiec czy Norweg, to jednak dużą część tej różnicy rekompensują nam znacznie niższe koszty życia. Dzięki temu żyjemy obecnie na wyższym poziomie niż obywatele pozornie bogatszej Grecji czy Portugalii. Największe różnice w cenach dotyczą głównie najmu mieszkania, edukacji oraz lokalnych usług. Różnicy nie odczuwają natomiast sezonowi emigranci zarobkowi. Dla nich największy wydatek stanowi żywność, a ta jest w zbliżonych cenach praktycznie w całej Europie.
Polska wciąż daleko w tyle
Mimo niewątpliwych sukcesów, jakie polska gospodarka odniosła na przestrzeni ostatnich 15 lat, pod względem zamożności, niestety, nadal pozostajemy daleko w tyle za krajami Europy Zachodniej. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego od 2000 roku przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o ponad 110 proc., osiągając w sierpniu 2015 roku wartość 4025 zł brutto miesięcznie. Tymczasem w Niemczech według urzędu Destatis na koniec zeszłego roku średnia płaca wyniosła aż 3527 euro, czyli w przeliczeniu niemal 15 tys. zł brutto. Na naszym kontynencie są miejsca jeszcze bogatsze – zarobki w Norwegii czy Szwajcarii przekraczają średnio równowartość 20 tys. zł brutto.
Wizerunek ubogiej Polski jest dodat-kowo umacniany przez emigrantów zarobkowych, pracujących sezonowo na Wyspach Brytyjskich czy u naszych zachodnich sąsiadów. Sytuacja widziana oczami tzw. chomika, czyli osoby przebywającej poza granicami kraju wyłącznie w celach zarobkowych, wygląda zupełnie inaczej niż osób mieszkających w danym miejscu na stałe. Wynajmując w kilka osób małe mieszkanie i żywiąc się jedzeniem z dyskontów, które generalnie wszędzie na świecie oferowane jest w podobnych cenach, życie na emigracji rzeczywiście może być tanie. Jeśli jednak zdecydujemy się osiedlić w danym państwie na stałe, wówczas zderzymy się z problemami i kosztami, z którymi na co dzień borykają się miejscowi.
Na Zachodzie drożej niż nad Wisłą
Interesujący przykład stanowią koszty edukacji. W przypadku płatnych studiów w Polsce roczna wysokość czesnego w zależności od kierunku waha się od 3 do 10 tys. złotych. Tymczasem takie same studia na Uniwersytecie w Oksfordzie lub Cambridge to w przeliczeniu wydatek 70–90 tys. zł na rok. Jeszcze drożej jest za oceanem – czesne w Colombia Law School to niebagatelny, jak na nasze realia, koszt ponad 240 tys. zł rocznie! Podobne dysproporcje rysują się także w przypadku innych usług. Wykup ubezpieczenia, wizyta u dentysty czy fryzjera to tylko niektóre przykłady, za które w wysoko rozwiniętych gospodarkach zapłacimy nawet 10-krotność stawki, którą znamy z polskiego rynku.
Z uwagi na tak znaczne różnice zarówno w zarobkach, jak i kosztach życia, ekonomiści do porównań międzynarodowych wykorzystują tzw. parytet siły nabywczej (ang. purchase power parity). Dzięki temu możliwe jest wyliczenie, jakie są faktyczne możliwości konsumpcyjne obywateli danego państwa. Typowy koszyk produktowy zawiera takie kategorie, jak: żywność, odzież, transport, sport i wypoczynek, miesięczne rachunki czy opłaty za najem mieszkania. Oprócz oficjalnych danych krajowych urzędów statystycznych, podobne informacje publikowane są także przez branżowe strony internetowe. Przykładem takiego portalu jest chociażby Numbeo. Serwis działa w bardzo ciekawej formule – to sami obywatele danego kraju czy miasta wypełniają ankietę na temat kosztów ich życia. Dzięki temu dane są zawsze aktualne i precyzyjne. Dokładność danych potwierdza chociażby przykład średniego wynagrodzenia w naszym kraju. Według GUS jest to dokładnie 2871 zł netto (dane za sierpień). Tymczasem z danych uzyskanych od grupy ponad 17 tys. internautów wynika, że przeciętnie zarabia się w naszym kraju 2890 zł. Błąd pomiaru jest tu więc marginalny i wynosi poniżej 0,7 procent.
Polska najtańsza w Unii Europejskiej
Okazuje się, że nasz kraj obok Bułgarii i Rumunii należy do najtańszych krajów Unii Europejskiej. Jednak w porównaniu z wymienionymi zarabiamy średnio o ponad 50 proc. więcej. Koszt koszyka dóbr i towarów, które konsumowane są przez przeciętnego Polaka, wynosi zaledwie 39 proc. cen nowojorskich, które służą za podstawę prezentowanych statystyk. Oznacza to, że mieszkaniec amerykańskiej metropolii musi wydać aż 100 dolarów, aby móc żyć na tym samym poziomie co przeciętny Kowalski dysponujący zaledwie 39 dolarami. Serwis odrębnie traktuje kategorię wynajmu nieruchomości. Tutaj różnica jest jeszcze większa – średni koszt wynajmu mieszkania lub domu w Nowym Jorku jest aż 7,5-krotnie wyższy niż w polskich miastach.
Na tle najbogatszych gospodarek starego kontynentu po uwzględnieniu parytetu siły nabywczej nie wypadamy już tak słabo, jakby to mogło wynikać z porównań nominalnych wynagrodzeń. Owszem, nadal pod względem zamożności znacznie ustępujemy wymienionym już Norwegii czy Niemcom, jednak różnica wynosi co najwyżej 50–80 procent. Przeciętny mieszkaniec Królestwa Norwegii otrzymuje „na rękę” równowartość 12 tys. zł. Jednak z powodu o wiele wyższych cen jego pensja pozwala na kupno koszyka towarów, za które Polak zapłaciłby jedynie 4,5 tys. zł.
Polak bogatszy od Portugalczyka
Wzrost gospodarczy utrzymujący się na średnim poziomie 3 proc. rocznie przy jednoczesnej recesji w Grecji i Portugalii sprawił, że w ostatnim czasie prześcignęliśmy te kraje pod względem poziomu życia. Choć tamtejsi pracownicy w dalszym ciągu zarabiają przeciętnie więcej niż u nas, to jednak z powodu zdecydowanie wyższych kosztów ich standard życia jest niższy niż nad Wisłą. Chwilę uwagi należy poświęcić także najbiedniejszym europejskim państwom: Ukrainie i Mołdawii. Koszty życia w pierwszym z wymienionych są średnio zaledwie o jedną czwartą niższe niż w Polsce, przy wynagrodzeniu na poziomie zaledwie 200 USD miesięcznie. Z tego powodu przeciętny Ukrainiec żyje dziś na poziomie niższym niż osoba zatrudniona u nas za minimalną krajową pensję.
Należy jednak pamiętać, że przytoczone dane dotyczą jedynie kosztów związanych z konsumpcją. Porównując standard życia panujący w danym kraju, należy brać pod uwagę także inne istotne czynniki, jak oferowana pomoc socjalna, zakres bezpłatnej opieki zdrowotnej, system emerytalny czy koszty prowadzenia działalności gospodarczej. Dopiero uwzględnienie tych zmiennych pozwoli na precyzyjne zobrazowanie realiów, w których funkcjonują na co dzień mieszkańcy. Na uwagę zasługuje także fakt, że mowa jest tutaj jedynie o konsumpcji w całości opartej na rynku wewnętrznym. Jeśli przeciętny Kowalski zechce pojechać np. na narty do Szwajcarii, wówczas parytet siły nabywczej przestanie, niestety, obowiązywać.