Jak przyznaje prof. dr hab. Jan Nawrot, kierownik Zakładu Entomologii Rolnej Instytutu Ochrony Roślin w Poznaniu, przedstawiona przez komunistycznych fachowców teoria spiskowa najzwyczajniej jest rozbieżna. – Gatunek ten opisano w roku 1824 na południu Stanów Zjednoczonych, gdzie występował na dziko rosnących roślinach ziemniaka (łac. solanum). W miarę rozwijania upraw ziemniaka jadalnego owad ten zaczął wyrządzać szkody i opanował znaczną część kraju. W Europie po raz pierwszy stwierdzono szkodnika w 1876 r., a w 1922 r. wystąpił on na znacznym obszarze w okolicach Bordeaux. W latach 30. był już obecny w całej Europie Zachodniej. W 1944 r. stonka przekroczyła linię Odry, a w 1950 r. występowała na terenie całego kraju. Oficjalna propaganda głosiła o zsyłaniu tego szkodnika w balonach i samolotach na terytorium Polski przez imperialistów amerykańskich. Oczywiście w rzeczywistości był to naturalny proces migracji szkodnika, ułatwiony zaniedbaniami w prawidłowej ochronie ziemniaka w okresie wojennym – opisuje prof. Nawrot.
Na szczęście w Polsce w ostatnich latach nie ma problemu ze zwalczaniem tego szkodnika. Rozpowszechnienie środków ochrony roślin i wzrost wiedzy na temat stonki sprawiły, że rolnicy mogą dziś spać spokojnie, nie zrywając się w nocy na myśl o żółto-czarnym żuku. – Do ochrony ziemniaka przed stonką ziemniaczaną zarejestrowano 33 preparaty o różnym mechanizmie działania. Stosowanie tych substancji zgodnie z dołączonymi instrukcjami zabezpiecza właściwą ochronę przed tym szkodnikiem, zapobiega powstawaniu zjawiska odporności i eliminuje problem pozostałości pestycydów. Obecnie opracowywane są również integrowane metody ochrony ziemniaka, które w następnym roku będą obowiązywały w produkcji rolniczej – opisuje prof. Nawrot. W ten sposób choć w jednym punkcie komunistyczna propaganda nie mijała się z prawdą.
SŁAWOMIR WOJTAŚ
Cały artykuł w numerze 7/2013 Eurogospodarki.