Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na początku utrzymywał się z płaconych przez firmy kar za zatruwanie środowiska i opłat z tytułu korzystania ze środowiska naturalnego. Czy zniknęli już truciciele, a tym samym wpływy dla NFOŚiGW?
– Niestety, nadal funkcjonują firmy truciciele, ale jest ich coraz mniej i dlatego wpływy z tego tytułu systematycznie maleją, ale tak przecież miało być. To zjawisko m.in. pokazuje efekt ekologiczny naszej działalności. Fundusz dysponuje także pokaźnymi środkami z Unii Europejskiej, która przykłada dużą wagę do dobrego stanu środowiska. Ponadto część zainwestowanych środków – zwłaszcza tych zastosowanych w formie pożyczek z częściowym umorzeniem -– wraca do naszej kasy.
Pożyczki Narodowego Funduszu mają opinię najtańszych, bo jeżeli ich beneficjent – zazwyczaj samorząd lub spółka samorządowa – spełni zapisane w umowie warunki, to część pożyczki jest umarzana. Jaką część długu – zgodnie z przepisami NFOŚiGW – może być umorzona?
– Nie ma uniwersalnego wskaźnika dla wszystkich beneficjentów. Każdy wniosek kierowany do nas rozpatrujemy oddzielnie. Wielkość umorzonego długu zależy od zaplanowanego i uzyskanego z tych pieniędzy efektu ekologicznego. Wszystkie te parametry bierzemy pod uwagę i po negocjacjach zapisujemy warunki w umowie. Ale nigdy umorzenie pożyczki nie może przekroczyć kwoty miliona złotych.
A jeżeli pożyczkobiorcy powinie się noga i ma kłopoty ze zwrotem długu? Trudno nasyłać komornika na inwestującą gminę czy spółkę odbierającą nieczystości.
– Już dwa lata nie odnotowaliśmy takich przypadków. Nasi analitycy wszystko potrafią wyliczyć i przewidzieć ewentualne niemiłe niespodzianki. Dzięki temu z potencjalnie niesolidnych klientów rezygnujemy na starcie. Chociaż mimo to w naszej historii były przypadki, że wkraczał komornik.
Czy jednak, gdy mimo umorzenia części zadłużenia nadal trudno uzyskać zwrot pozostałej części pożyczki, nie lepiej byłoby zamieniać ten dług na udziały, np. w komunalnej spółce? Podobno była niegdyś taka praktyka?
– Trudno to nazwać praktyką, raczej incydentami. Już nie stosujemy konwersji długu, jak to nazywamy. Mamy natomiast dość dużą grupę kapitałową Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej z naszą spółką publiczną, jaką jest Bank Ochrony Środowiska SA. Wartość środków zainwestowanych w różne spółki wynosi ok. 900 mln zł. Nasze udziały kapitałowe w spółkach działających w sferze ochrony środowiska mają dość długą historię i Fundusz stawał się udziałowcem z różnych powodów, ale ogólnie chodziło o to, żeby dzięki kapitałowemu wejściu osiągnąć możliwie największy ekologiczny efekt.
Zgodnie z przepisami starej ustawy – Kodeks handlowy, spółki mają przynosić zyski. Czy Fundusz nie cieszy się z wypracowanych przez nie dywidend?
– To oczywiście dobrze, gdy spółki przynoszą zyski. A gdy ich walne zgromadzenia podejmują decyzję o wypłacie dywidend, to je przyjmujemy, żeby mądrze – ciągle z myślą o efekcie ekologicznym – zagospodarować. W przypadku Banku Ochrony Środowiska zyski w ostatnich latach przeznaczamy na rozwój spółki, przyczyniając się do zwiększenia jej zasobów kapitałowych i wartości, zwiększając przy tym wartość naszego portfela inwestycyjnego.
Skoncentrowaliśmy się na BOŚ, a przecież w portfelu NFOŚiGW są także inne spółki. Może pan zdradzić, jakie branże one reprezentują?
– To nie może być tajemnicą, bo dysponujemy środkami publicznymi. Nasze wejścia kapitałowe wynikały z długoterminowej strategii, następowały za zgodą ministra środowiska i dotyczyły inwestycji o przewidywanym długim okresie zwrotu kapitału. Obowiązek zgody ministra środowiska został wprowadzony dla inwestycji kapitałowych w 2005 roku. Narodowy Fundusz zainwestował w kilka branż, a wszystkie mają służyć i służą środowisku. W naszym portfelu inwestycyjnym są m.in. dwie geotermie (Pyrzycka i Podhalańska), są firmy ciepłownicze, a nawet jedna spółka, którą można nazwać firmą konsultingową. Chodzi o Krajową Agencję Poszanowania Energii (KAPE) działającą na rzecz efektywności energetycznej, budownictwa energooszczędnego oraz energetyki odnawialnej itp.
A wyjścia ze spółek też przewidujecie i planujecie?
– Oczywiście. Fundusz nie nabywał i nie nabywa udziałów czy akcji na wieczność. W sytuacji gdy spółka osiąga dobre wyniki, a zwłaszcza gdy znajdzie się chętny do nabycia naszych udziałów, zazwyczaj staramy się je zbywać. W praktyce do takich operacji dochodzi wówczas, gdy znajduje się prywatny inwestor i chce być wyłącznym właścicielem danej spółki.
Czy zarząd Funduszu przymierza się do zbycia udziałów np. w Geotermii Pyrzyckiej lub Geotermii Podhalańskiej?
– Nie przewidujemy w tej chwili takich działań. Te dwie spółki dobrze sobie radzą na rynku i wierzymy, że w najbliższych latach ich wartość będzie stale rosnąć. Na decyzje inwestycyjne przyjdzie czas.
Czy Fundusz nie ma w swoim portfelu udziałów lub akcji firmy, której taki nietypowy właściciel, jakim jest NFOŚiGW, w jakimś sensie ciąży?
– Krajowa Agencja Poszanowania Energii to spółka, która bez naszego udziału właścicielskiego sobie poradzi, a może nawet radzić sobie lepiej niż obecnie. Bywają bowiem sytuacje, że działając na konkurencyjnym rynku, przez takiego właściciela, jakim jest NFOŚiGW, może być posądzana o stronniczość czy brak niezależności, choć to nieprawda, i tracić na tym biznesowo. Dlatego niebawem wycofamy swój kapitał z tej spółki.
To znaczy, że NFOŚiGW nie będzie wspierał kapitałowo nowych spółek działających w sferze ochrony środowiska?
– Wręcz przeciwnie, nasza strategia przewiduje nowe wejścia kapitałowe, oczywiście po przeprowadzeniu pogłębionych analiz, na określonych warunkach i za zgodą ministra środowiska. Natomiast konwersji długu nie planujemy.
To już drugi rok budżetu Unii Europejskiej na lata 2014–2020. NFOŚiGW dysponuje więc kolejną dużą pulą środków. Jak zamierzacie wspierać inwestorów w ramach dotacji programu „Infrastruktura i środowisko”?
– Naszą podstawową formą pomocy dla jednostek korzystających z unijnych dotacji będą pożyczki. Nasi dłużnicy są zadowoleni z tej formy wsparcia, a na okres między opłaceniem faktur a uzyskaniem zwrotu z Brukseli zainwestowanych środków, uzyskują stosunkowo tanie kredyty pomostowe. Liczymy również na zaangażowanie sektora bankowego, w tym także Banku Ochrony Środowiska.
NFOŚiGW w liczbach w 2014 r.
– uzyskał 21,5 mld zł z tytułu opłat za korzystanie ze środowiska i kar za zatruwanie go
– uzyskał 242 mln zł z odsetek, co prawie trzykrotnie przewyższa koszt funkcjonowania NFOŚiGW (85 mln zł)
– 57 proc. wypłat wziął z UE
– przeznaczył na dofinansowanie różnych inwestycji i działań 35,7 mld zł ze środków krajowych
– w sumie na dofinansowanie inwestycji przeznaczył 136 mld zł
– żeby pożyczyć komuś 1 zł, wydał tylko 1 gr
– udzielił bezzwrotnych dotacji w wysokości 1732 mln zł
– o 33 mln zł zwiększył pulę udzielonych przez siebie pożyczek.
Efekty ekologiczne uzyskane przy udziale pieniędzy NFOŚiGW w 2014 r.
– o 88.207 RLM wzrosła liczba osób korzystających z ulepszonego oczyszczania ścieków – co stanowi 15 proc. wartości tego efektu dla wszystkich inwestycji oddanych do użytku w 2013 r.
– zrekultywowano 27 ha hałd, wysypisk i stawów osadowych oraz innych terenów zdewastowanych i zdegradowanych, co stanowi 32 proc. efektu uzyskanego w Polsce w 2013 roku (84 ha). Unieszkodliwieniu poddano 43 tys. ton odpadów niebezpiecznych zawierających azbest
– każdy Polak w 2014 r. trzy razy odebrał przekaz podnoszący jego świadomość ekologiczną (104 mln odbiorców)
– stacje demontażu pojazdów przyjęły 395 tys. t pojazdów wycofanych z eksploatacji, co było możliwe dzięki dopłacie NFOŚiGW. Stanowi to 110 proc. wartości efektu osiągniętego w Polsce w 2013 r.
– dzięki zakończonemu w 2014 r. programowi dopłat do kolektorów słonecznych na ok. 60 tys. budynków mieszkalnych zainstalowano kolektory słoneczne o łącznej powierzchni 420 tys. m kw., dzięki czemu ograniczy się o 65 tys. t rocznie emisje CO2
– w 2014 r. dofinansowanie NFOŚiGW przyczyniło się do ochrony 140 gatunków zwierząt i roślin z czerwonej księgi gatunków zagrożonych