Nawet ponadprzeciętne dochody czy wielomilionowa wygrana w totolotka nie są gwarancją dożywotniego dostatku. Wskazują na to przykłady sławnych osób, które – zarobiwszy najpierw fortunę – popadły w gigantyczne długi.
Finansowy cios
Jednym z bardziej spektakularnych przykładów bankructwa jest Mike Tyson. Były mistrz świata wagi ciężkiej w boksie zarobił na ringu prawie 400 milionów d-larów. Jednak ani się obejrzał, jak miał 32 miliony na minusie. Ok. 20 milionów domagają się od niego banki, w których pięściarz notorycznie się zadłużał, a ponad 12 milionów jest wciąż winien urzędowi skarbowemu USA. Co stało się z majątkiem „Bestii”? Prawie 100 milionów krewki Tyson wydał na adwokatów i odszkodowania. Na ławie oskarżonych i w więzieniu na pewnym etapie swojej kariery spędzał bowiem więcej czasu niż na sali gimnastycznej. Procesy i wyroki wyraźnie kosztowały go tyle nerwów, że się odstresowywał, wydając fortunę na lewo i prawo. Przepadał za błyskotkami i mnóstwo pieniędzy przeznaczał na biżuterię – zresztą nie tylko dla siebie, ale też licznych znajomych. Według gazety „New York Times” od ręki zapłacił kiedyś w Las Vegas 173 tys. dolarów za diamentowy naszyjnik, który zobaczył na wystawie mijanego sklepu, a potem podarował kumplowi. Koledzy dostali także od niego kilkanaście luksusowych samochodów – Porsche, Ferrari i Lamborghini. „Żelazny Mike” ma taką słabość do eleganckich pojazdów, że nawet gdy popadł w finansowe tarapaty, zostawił sobie trzy auta: Hummera z limitowanej edycji, BMW serii 6 i Rolls-Royce’a. Okazało się też, że sławny bokser jest wielkim miłośnikiem zwierząt, zwłaszcza dzikich kotów. Utrzymanie prywatnego zoo z trzema tygrysami bengalskimi pochłaniało ponad pół miliona rocznie. Tyson prowadził również nadzwyczaj kosztowne życie towarzyskie – przez niecałe dwa lata wydał na rozmowy telefoniczne prawie 300 tys. dolarów, a dwa razy tyle przepuścił kiedyś ze znajomymi w kasynie – i to w ciągu godziny. Niemało kosztował go też rozwód z drugą żoną w 2003 roku, której musiał zapłacić z ówczesnych i przyszłych dochodów 6,5 miliona dolarów. Zdesperowany „Bestia” na poczet długów sprzedał wtedy m.in. swoją okazałą, liczącą 52 pokoje i prawie 5 tys. mkw. powierzchni, posiadłość w Farmington w Connecticut. Dom za 4 miliony dolarów trafił w ręce rapera 50 Centa, który w ciągu następnych 10 lat wyłożył jeszcze prawie 6 milionów na renowację budynku, by na koniec zbankrutować. 49-letni Mike Tyson nie zraża się jednak finansowymi katastrofami. Dekadę temu oskarżył swojego promotora Dona Kinga o rzekome oszustwa i wytoczył mu proces, żądając 100 milionów dolarów. Batalia sądowa zakończyła się kilka lat później ugodą i King zapłacił byłemu podopiecznemu 14 milionów. Dziś bokser sporadycznie pojawia się już na galach sportowych, częściej za to zarabia, występując w programach rozrywkowych, reklamach (m.in. firmowanego jego nazwiskiem napoju energetycznego) i w epizodycznych rolach w filmach, np. w dwóch częściach komediowej trylogii „Kac Vegas”.
Lista znokautowanych
Mike Tyson otwiera listę sławnych sportowców, których rozrzutne życie doprowadziło do bankructwa. Inna legenda boksu, Evander Holyfield, przepuścił większość swojej liczącej 250 milionów dolarów fortuny w kasynach i na fatalnych inwestycjach. 11 dzieci z pięcioma byłymi partnerkami kosztuje go miesięcznie ponad milion. Teraz dług Holyfielda sięga już 16 milionów dolarów i podobno stale rośnie. Nie powiodło się też jednemu z najpoważniejszych rywali Holyfielda z ringu, Riddickowi Bowe’owi, zadłużonemu dziś w sumie na 4,1 miliona dolarów. – Mam osiem albo dziewięć domów i z 30 samochodów – przechwalał się kilkanaście lat temu dziennikarzom srebrny medalista z igrzysk olimpijskich w Seulu, posiadacz ponad 80 milionów. Skazany w 1999 roku na 18 miesięcy więzienia za porwanie żony i córki, a wcześniej sądzony za liczne pobicia, gros swojego majątku wydał na adwokatów. W 2005 roku Bowe ogłosił bankructwo i poprosił sąd o ochronę przed wierzycielami, którzy grozili mu, chcąc odzyskać swoje pieniądze. „Big Daddy” w tym roku postanowił skierować swoją karierę na nowe tory. Otworzył niedawno w nowojorskim Harlemie własną restaurację z pieczonymi kurczakami i sokami owocowymi. Nowy biznes nie przynosi mu jednak chyba oczekiwanych dochodów, bo kilka tygodni temu były zawodowy mistrz świata w wadze ciężkiej ogłosił, że za 20 dolarów zamieści na Twitterze post o dowolnej treści.
Fortuna piłką się toczy
Nie tylko bokserzy spektakularnie bankrutują. Legendarny tenisista Boris Becker dorobił się na korcie oraz z reklam ok. 30 milionów dolarów i także wszystko stracił. Nazywany Bum Bumem sportowiec zrujnował się głównie z powodu swojej słabości do kobiet, zwłaszcza czarnoskórych. Obsypywanie ich kosztownymi prezentami – biżuterią, domami i samochodami – systematycznie uszczuplało jego majątek. Największe spustoszenia poczyniły jednak matki jego dzieci. Barbara Feltus w 2001 roku, niedługo po narodzinach ich syna Yannicka, wniosła o rozwód, a sąd przyznał jej prawie 15 milionów dolarów i horrendalne alimenty od Beckera. Tenisista postanowił szukać pocieszenia u boku innej ciemnoskórej piękności Angeli Jermakowej. Modelka podczas randki w restauracji zaproponowała Borisowi miłość francuską pod stołem, a potem poszła do łazienki i… zapłodniła się jego nasieniem. Dzięki sprytnemu fortelowi Angeli sportowiec zyskał córkę i stracił 5 milionów dolarów na rzecz ich obu. Po kolejnej miłosnej porażce zdruzgotany Becker uzależnił się od środków uspokajających. Na walkę z nałogiem i psychoterapię wydawał 300 tys. rocznie, aż jego majątek się skończył. Gwoździem do trumny okazał się dług wobec niemieckiego urzędu skarbowego – 4 miliony euro – i „Bum Bum” ogłosił upadłość.
Kobiety zrujnowały również koszykarza Shawna Kempa, emerytowanego zawodnika NBA. W ciągu ośmiu lat na boisku Kemp zgromadził ok. 8 milionów dolarów, a u szczytu kariery, w 1997 roku, podpisał z drużyną Cleveland Cavaliers kontrakt, zgodnie z którym za kilka lat gry miał dostać ponad 100 milionów dolarów. Popularność Kempa – także u kobiet – sięgnęła wówczas zenitu, a sportowiec dorobił się z wieloma przygodnymi znajomymi kilkanaściorga dzieci. Jego oszczędności topnieją, bo Shawn wydaje rocznie na utrzymanie córek i synów ok. półtora miliona dolarów. Sporo kosztują go też prawnicy wyciągający go zza krat za kolejne przypadki nadużywania alk-holu i brawurowej jazdy samochodem.
Statystyki wskazują zresztą, że ok. 60 procent najsłynniejszych graczy NBA pięć lat po zakończeniu kariery ogłasza bankructwo. Spotkało to nawet legendę koszykówki Denisa Rodmana. Nazywany Robakiem sportowiec zarobił w ciągu całego swojego życia ponad 50 milionów dolarów. Ostatnio wsławił się jednak wychwalaniem reżimu północno-koreańskiego dyktatora Kim Dzong Una i regularnymi wizytami w Pjongjangu, a także gigantycznymi sumami, jakie wydaje na alimenty dla swojego potomstwa. Zalega już dzieciom ponad milion dolarów.
Upadłość musiał także ogłosić w 2009 roku piłkarz David James, były zawodnik m.in. klubów Liverpool i Portsmouth. Najpierw zarobił ok. 20 milionów funtów jako futbolista i model, by wszystko w błyskawicznym tempie wydać na nietrafione inwestycje i alimenty dla zachłannej eksżony. Podobny los spotkał innych piłkarzy, m.in. legendarnego Pelego (dwukrotnie), 79-krotnego reprezentanta Anglii Johna Barnesa i oszukanego przez doradców finansowych Lee Hendriego, który w 2010 roku po kłopotach z urzędem skarbowym i kosztownym rozwodzie próbował odebrać sobie życie.
Nie zadzierać z fiskusem
Na liście najsławniejszych bankrutów znalazł się też hollywoodzki symbol seksu lat 70., Burt Reynolds. W latach 90. gwiazdor zainwestował w przynoszącą straty sieć restauracji, jego sytuacji nie poprawił też burzliwy rozwód z aktorką Loni Anderson. Ostatecznie Reynolds ogłosił upadłość z długami w wysokości 8 milionów dolarów, zachował jednak luksusowe ranczo Valhalla na Florydzie, za które szybko przestał spłacać raty i podatki. Próbował podreperować swój budżet, wystawiając na aukcji swoje słynne sumiaste wąsy, a kiedy zarost nie przyniósł mu oczekiwanego zarobku, w 2012 roku postanowił sprzedać Valhallę za 15 milionów. Chociaż stale obniżał cenę, dopiero we wrześniu tego roku anonimowy nabywca kupił tę 1,5-hektarową posiadłość i dom z prywatnym kinem, wodospadem, basenem i przystanią za jedną piątą pierwotnej ceny. – To symbol naszych marnych czasów – skarżył się potem 89-letni aktor przed kamerami i zapowiadał, że większość uzyskanej przez niego sumy zgarnie urząd skarbowy.
Fiskus pogrążył też gwiazdora kina akcji Wesleya Snipesa. Aktor przez ponad sześć lat fałszował zeznania podatkowe. W końcu sąd nałożył na niego karę 12 milionów dolarów i skazał na trzy lata więzienia. Z kolei Stanley Kirk Burrell w latach 90., szerzej znany jako MC Hammer, zadłużył się w urzędzie skarbowym na prawie 13 milionów dolarów. Sąd nie przyjął do wiadomości, że artysta „zapominał” płacić podatki przez ponad cztery lata. Na dodatek się okazało, że za liczne plagiaty będzie musiał uiścić 20 milionów. Autor hitu „U Can’t Touch This” ogłosił więc bankructwo. W wywiadach wielokrotnie utyskiwał potem, że nie stać go już na życie „na odpowiednim poziomie”, willę za 12 milionów oraz utrzymanie 200-osobowej służby i 40 asystentów. Dziś MC Hammer mieszka na niewielkiej farmie w Kalifornii, nadal nagrywa i jest pastorem z własnym programem religijnym w telewizji Trinity Broadcasting Network.
Łabędzi śpiew
Finansowe porażki spotykają także dzisiejsze gwiazdy sceny. Lady Gaga znalazła się na czwartym miejscu opublikowanej w tym roku przez magazyn „Forbes” listy najlepiej zarabiających kobiet w branży muzycznej. 66 koncertów, sprzedaż firmowanych własnym nazwiskiem perfum oraz udział w reklamach przyniosły amerykańskiej wokalistce 59 milionów dolarów. Tymczasem niedawno słynąca z odważnych kreacji piosenkarka wyznała, że wcześniejsze tournée z 2009 roku promujące płytę „The Fame Mon-ster” doprowadziło ją do – chwilowej na szczęście – ruiny. Gwiazda została bez grosza, gdy się okazało, że całe jej oszczędności, czyli kilkanaście milionów dolarów, były potrzebne, żeby zorganizować kilkadziesiąt koncertów, opłacić ekipę i transport sprzętu.
Jej koleżanka po fachu Toni Braxton, która ma na koncie ponad 25 milionów sprzedanych płyt i kilka niezapomnianych przebojów z „Unbreak My Heart” na czele, ogłaszała upadłość dwukrotnie. Pierwszy raz – u szczytu sławy w 1998 roku, gdy jej długi urosły do 4 milionów dolarów. Żeby spłacić należności, piosenkarka wystawiła na sprzedaż dużą część swojego majątku, m.in. dwie statuetki Grammy. – Wiele moich pieniędzy wydałam na trasy koncertowe – przekonywała w wywiadach. – Płaciłam za każdy kostium, bilet i benzynę. To część biznesu, której moi fani nie potrafią zrozumieć. Szybko udało jej się znów stanąć na nogi. Podpisała kilka lukratywnych kontraktów i wydała bestsellerową płytę „The Heat”. Jednak kłopoty zdrowotne sprawiły, że musiała odwołać część koncer-tów w słynnym Hotelu Flamingo w Las Vegas, a kosztów zerwania umowy nie pokryło nawet wysokie ubezpieczenie. W końcu w 2010 roku, tuż po ukazaniu się kolejnego albumu „Pulse”, artystka zadłużona na ponad 50 milionów dolarów ponownie ogłosiła bankructwo. – Życie mnie nauczyło, by nie popełniać ciągle tych samych błędów – wyznała wówczas. I po raz kolejny wychodzi na prostą. Amerykańska stacja WE TV podała właśnie do wiadomości, że emitowany od 2011 roku, bijący rekordy popularności „Braxton Family Values” – telewizyjny reality show z udziałem Tony, jej czterech sióstr i matki – zostanie przedłużony na kolejny, piąty sezon.
Bankrutem był nawet król muzyki pop Michael Jackson. Na rok przed śmiercią, w 2008 roku, ogłosił upadłość, gdy się okazało, że nie jest w stanie utrzymać swojej bajkowej posiadłości Neverland Ranch i zalega bankom 25 milionów dolarów. Historia autora niezapomnianego „Thrillera” tym bardziej przyprawia o dreszczyk, że Jackson był jednym z odnoszących największe sukcesy artystów, wspomnianym 19 razy w Księdze rekordów Guinnesa. Magazyn „Forbes” umieścił go na czele listy najlepiej zarabiających nieżyjących celebrytów w 2015 roku – dochody ze sprzedaży jego albumów, praw do piosenek i poświęconych mu gadżetów przekroczyły 115 milionów dolarów.
Lista sław, które kiedyś ogłosiły upadłość, jest tak długa jak zestawienie ich niespłaconych rachunków. Bankrutami byli też prekursor rock’n’rolla Jerry Lee Lewis, Don Johnson, piosenkarz, gwiazdor popularnego w latach 80. ubiegłego wieku serialu „Policjanci z Miami”, Marvin Lee Aday, znany jako Meat Loaf, a nawet Billy Joel, który swego czasu sprzedał ponad 150 milionów płyt. Na liście znanych bankrutów pojawiają się też członkowie rodzin królewskich (król Hiszpanii Filip II i brytyjska księżna Sarah Ferguson), genialni przedsiębiorcy (Henry Ford, założyciel Ford Motor, oraz William C. Durant, twórca General Motors), a nawet amerykańscy prezydenci (Ulysses S. Grant i Abraham Lincoln). Z gigantycznymi długami zmagali się również: twórca pierwszej przemysłowej metody druku na świecie Johannes Gutenberg, pisarze Mark Twain i Miguel de Cervantes, a nawet Wolfgang Amadeusz Mozart i Rembrandt.
Okazuje się więc, że choć ogłoszenie bankructwa to radykalny krok, upadłość nie zawsze oznacza całkowitą ruinę finansową, a jeszcze rzadziej – koniec kariery. Szczególnie w USA, gdzie osoby korzystające z przekształcenia długu na podstawie 11. rozdziału prawa o bankructwie godzą się na to, by część ich majątku została sprzedana, a reszta zaległości finansowych umorzona lub rozłożona na raty. Dłużnicy mogą więc dalej pracować i zarabiać, a wierzyciele liczyć na kolejne spłaty.