Strona główna Archiwum Mikołajowy biznes

Mikołajowy biznes

0

Bycie św. Mikołajem to intratny biznes. Jak wynika z zeszłorocznego zestawienia przygotowanego przez portal Wynagrodzenia.pl, w zależności od regionu kraju, terminu i charakteru wizyty, osoba, która zdecyduje się wcielić w rolę ulubionego świętego wszystkich dzieci, może liczyć na zarobek od 50 do kilkuset złotych za jedno krótkie spotkanie. Im więcej dzieci i przewidzianych atrakcji, tym drożej! Najwięcej zainkasować mają szansę Mikołaje, którzy obsługują szkoły, przedszkola oraz firmy organizujące okazjonalne spotkania dla rodzin pracowników, najlepiej w dużym mieście, gdzie na długo wyczekiwane mikołajki nie skąpi się grosza! Najlepiej święci z mroźnej Laponii zarabiają w stolicy. Tam za kilkudziesięciominutową wizytę ograniczającą się do wręczenia prezentów i krótkiej rozmowy o zielonych migdałach wolni strzelcy pobierają ok. 120 zł. Niewiele gorzej wiedzie się sympatycznym przebierańcom z Łodzi, Krakowa, Poznania, Gdańska i Wrocławia, gdzie za podobne spotkanie inkasują w granicach 90-100 zł.
Jak to w biznesie bywa, również w tej profesji widać ewidentny podział na Polskę A i B. W tej drugiej, do której należą m.in. Lublin i Białystok, święci z siwą brodą za krótką wizytę mogą uzyskać co najwyżej 50 zł…, co w porównaniu do warszawskiej „elyty” (są tam i tacy, którzy nie pracują za mniej niż 300 zł za pół godziny) zakrawa na wyzysk w biały dzień!
Święci Mikołajowie, na których stawki godzinowe w Polsce nie robią wrażenia, powinni spróbować swoich sił za granicą. Wystarczy podszkolić język, poznać różnice kulturowe i wytrenować nienaganny uśmiech od ucha do ucha, a możliwość zarobienia prawdziwych kokosów stanie się realna. Jakie pieniądze wchodzą w grę? Warte grzechu, co przyzna nawet święty! W Niemczech podczas standardowej krótkiej wizyty wprawny naśladowca inkasuje średnio równowartość około 400 zł, zaś w Nowym Jorku o ponad 100 zł więcej! A co na to prawdziwy Święty Mikołaj? Podobno nie ma nic przeciwko, ale smutno mu, że nie może spełnić życzeń świętych Mikołajów z całej ziemi, którzy proszą go, żeby mikołajki były co najmniej raz w miesiącu…
WOJCIECH KUDER
Cały artykuł w numerze 12/2012 Eurogospodarki.