Jak wiadomo, wielu przedsiębiorców z Dolnego Śląska czy okolic Cieszyna już dawno postanowiło skorzystać z okazji i wyprowadziło swoje działalności za granicę. Ale w ostatnich latach coraz więcej podmiotów gospodarczych z głębi kraju przymierza się do powielenia tego kroku. Na początku były to w większości firmy świadczące e-usługi: pozycjonowanie, tworzenie i utrzymywanie stron internetowych, obróbka grafiki, zarządzanie bazami danych oraz wiele innych usług, które można wykonywać z praktycznie dowolnego miejsca na świecie. Zresztą, zazwyczaj nikt z przedsiębiorców nawet nie bierze pod uwagę przeprowadzki do Czech. Wystarczy przeniesienie siedziby firmy.
Ale sytuacja jest dynamiczna, a na południe coraz śmielej spoglądają coraz większe podmioty.
Jeżeli szukać źródeł polskiej ekspansji na czeski rynek, łatwo zauważyć, że zupełnie innymi przesłankami kierują się podmioty z grupy MŚP, a zupełnie innymi wielkie sieci handlowe. Jeżeli chodzi o największych graczy – tutaj chodzi o ekspansję w ogóle.
Oczywiście korzystne wskaźniki mikro- i makroekonomiczne tylko zachęcają do tego, by zdobywać nowe rynki oraz umacniać swoją pozycję na już istniejących. Tym bardziej, że czeska gospodarka nadal jest w dość dobrej kondycji, bezrobocie spada, zaś wiele firm po prostu nie ma na tym rynku jeszcze konkurencji.
Giganci nie potrzebują innych argumentów. Przecież z powodzeniem wchodzą na o wiele trudniejsze rynki, takie jak rosyjski czy niemiecki. Sprawa ma się jednak zupełnie inaczej, jeżeli chodzi o przenoszenie do Czech małych i średnich przedsiębiorstw. Tutaj decyduje przede wszystkim ekonomia i fakt, że mimo wszystko administracja jest mniej uciążliwa niż w ojczyźnie. Przede wszystkim w Czechach obowiązuje uproszczona forma ewidencji księgowej. Osoba fizyczna może stosować ryczałty kosztowe, co oznacza, że nie ma potrzeby ewidencjonowania kosztów – zbierania faktur i dokumentów, księgowania i rozliczania się z nich. Jeżeli podatnik nie dokumentuje poniesionych kosztów uzyskania przychodów, może zastosować koszty w wysokości:
• 80% przychodów uzyskiwanych z produkcji rolnej, gospodarki leśnej i wodnej
• 60% przychodów z rzemieślniczych rodzajów działalności
• 50% przychodów z pozostałych rodzajów działalności
• 40% przychodów uzyskiwanych z innej działalności gospodarczej na podstawie odrębnych przepisów (np. adwokaci, biegli rewidenci, doradcy podatkowi, architekci, lekarze itp.) lub przychodów z innej samodzielnie wykonywanej działalności zarobkowej (zawodowi sportowcy, artyści, biegli, tłumacze, syndycy masy upadłościowej itp.)
• 30% przychodów z wynajmu ruchomości i nieruchomości.
Po drugie, pomocna jest uproszczona forma rozliczeń podatkowych. Nie ma konieczności wpłacania co miesiąc zaliczek podatku. Podatek płaci się raz za cały rok (do końca marca za rok poprzedni). Stawka podatku zależy od wielkości dochodu wykazanego w zeznaniu za poprzedni rok podatkowy.
W Czechach występują cztery progresywne stawki podatku dochodowego od osób fizycznych i wynoszą: 15% (roczny dochód do 109 200 koron), 20% (dla dochodu od 109 201 do 218 400 koron), 25% (od 218 401 do 331 200) i 32% (dla dochodu powyżej
331 200 koron). Do przeniesienia firmy do Czech zachęca też
rozbudowany system ulg prorodzinnych.
Podatek dochodowy od osób fizycznych może być znacznie pomniejszony o ulgi na dzieci, wspólne rozliczenie ze współmałżonkiem, osobę niepełnosprawną będącą na utrzymaniu podatnika i wiele innych. Nie bez znaczenia są też ułatwienia formalne. Polski przedsiębiorca może prowadzić w Czechach firmę, która nie musi mieć stałego adresu. Działalność można zarejestrować na skrzynkę pocztową.
Wiele pozytywnych informacji czeka też na płatników podatku VAT. Przede wszystkim u naszych południowych sąsiadów obowiązuje wyższa kwota zwolnienia z tego podatku. W Polsce podatnik na zwolnienie z VAT-u może liczyć, gdy nie przekroczy wartości 10 tys. euro, a w Czechach kwota ta jest wyższa i wynosi 35 tys. euro. Dużo lżejsze są też obciążenia wynikające ze składek obowiązkowych. W Czechach składki ubezpieczeniowe będące odpowiednikiem naszego ZUS-u są pochodną od dochodu, tzn. im wyższy dochód, tym wyższa stawka. Jeśli ktoś osiąga niski dochód, płaci stawkę minimalną na poziomie 200-300 zł.
Analizując motywacje i przebieg ekspansji polskich firm na czeski rynek, należy zauważyć, że wbrew pozorom korzysta na tym każda ze stron. Zyskuje przede wszystkim Republika Czeska, ponieważ im więcej podmiotów rejestruje się na jej terytorium, tym więcej podatków z ich działalności wpływa do kasy państwa. Ponadto, system odliczeń na inwestycje zachęca do dokonywania kolejnych zakupów w Czechach, dzięki czemu zwłaszcza firmy sektora MŚP przyczyniają się do zwiększenia wpływów z tytułu podatku VAT. Poniekąd korzysta też Polska, ponieważ firmy sieciowe nadal mają swoje siedziby w kraju, zatem największe obciążenia podatkowe są realizowane na miejscu. Władza nie może też narzekać na małe firmy, a zwłaszcza na jednoosobowe działalności gospodarcze.
Wielu towarów i usług nie można odliczyć od podatku w Czechach, dlatego przedsiębiorcy kupują je w Polsce z jednej prostej przyczyny – tutaj jest po prostu taniej. Zaś VAT tym razem wędruje do polskiej kasy.
Jednak największym wygranym są firmy. Korporacje rosną w siłę, a małe przedsiębiorstwa sprawnie balansują między niskimi podatkami w Czechach a niskim kosztem życia w Polsce. Teraz pozostaje tylko mieć nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy majstrować przy tej układance.
I co pan na to, panie premierze?
TOMASZ DAWID JĘDRUCHÓW
Cały artykuł w numerze 9/2012 Eurogospodarki.