Strona główna Archiwum Rodzice zamiast święconki

Rodzice zamiast święconki

0

Gospodarcze problemy Europy niby nie dotykają Polski w największym stopniu, ale wciąż dysproporcje zarobków nad Wisłą a np. nad Tamizą są olbrzymie. Wyjazdy zarobkowe stały się rzeczą zupełnie powszechną nie tylko wśród długotrwałych bezrobotnych i studentów. Coraz częściej na zarobek za granicę wyjeżdżają ci, którzy liczą na większy zastrzyk gotówki np. właśnie przed świętami. Cierpi na tym polska gospodarka, która traci najbardziej produktywną część swojego społeczeństwa, ale najbardziej cierpią dzieci, które pozostają bez opieki i muszą same się sobą zajmować.
Ministerstwo Edukacji Narodowej zleciło badanie, które miało wykazać, ile eurosierot mieszka w samym województwie mazowieckim. Choć dotarło zaledwie 25% ankiet, to i tak wynika z nich, że 2000 dzieci pozostało bez któregoś z rodziców, a ok. 200 bez żadnego z nich, a placówki oświatowe nie zawsze muszą być w pełni poinformowane o tym, co dzieje się w domach ich wychowanków. W województwie zachodniopomorskim, leżącym tuż przy granicy z Niemcami, aż 40% dzieci jest eurosierotami, w biedniejszym województwie świętokrzyskim – 35%. Fundacja Prawo Europejskie ustaliła, że w Polsce może mieszkać nawet 110 tys. eurosierot, co pokazuje, z jak masowym problemem mamy do czynienia.
Warto też pamiętać, że w zeszłym roku aż 1300 dzieci trafiło do domów dziecka i zakładów opieki społecznej, ponieważ pozostały bez opieki rodziców pracujących zarobkowo na Zachodzie.
Wielka Emigracja po powstaniu listopadowym wiązała się z wyjazdem kilkunastu tysięcy Polaków. Od maja 2004 r. suma Polaków pracujących na Zachodzie sięgnęła trzech milionów i stale rośnie. Podobnie jak liczba eurosierot. Wyjeżdżający za granicę rodzice nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, jak poważny wpływ na ich dzieci ma ich nieobecność. Nawet, kiedy zostają one pod opieką jednego z rodziców, borykają się z sierocymi problemami psychicznymi, a długotrwała nieobecność rodziców nie tyle grozi, co właściwie gwarantuje u nich poważne zaburzenia osobowości.
Konsternacja doprowadzająca do wniosku, że rodzice wyjechali, żeby zarabiać pieniądze, coraz częściej generuje u nich poczucie, że to pieniądze są celem nadrzędnym, a to z kolei ma odbicie w ich życiowym światopoglądzie. Tzw. lepkość emocjonalna objawiająca się wzmożoną potrzebą czułości od dorosłych dotyczy nie tylko dzieci w wieku szkolnym, lecz także nastolatków. W momencie, kiedy obcy dorośli nie odwzajemniają tak mocno eksponowanych uczuć, efekt jest wręcz odwrotny – dzieci stają się samotnikami, są nazbyt zdystansowane i mają problemy z budowaniem więzi z innymi.
Wyjątkowe problemy mogą zastać w domu wracający na święta rodzice nastolatków zostawianych samymi sobie. Ciągły dopływ gotówki z Zachodu, brak wyraźnego autorytetu nad głową, buzujące hormony… O katastrofę nietrudno. W zeszłym roku zanotowano 7000 przypadków eurosierot, które przy długotrwałym wyjeździe rodziców ostatecznie lądowały w zakładach poprawczych. Psycholodzy apelują praktycznie w każdym medium, powtarzając, że 15 lat to nie jest wiek, w którym można w 100% zająć się sobą i domem, a to, że dziecko jest odpowiedzialne, nie znaczy, że może zostać samo bez pomocy rodziców. Jest to wiek, w którym młode osoby doskonale rozumieją, co się wokół nich dzieje, dlatego należy traktować inaczej kilkumiesięczny wyjazd z powodu rzeczywistej tragedii materialnej, a inaczej stałe mieszkanie za granicą i sporadyczne wizyty w Polsce, które mają to wszystko naprawić. Zjawisko eurosieroctwa, choć opisane na setki sposobów, wciąż ma przed nami mnóstwo tajemnic. Nawet objawy są kwestią ściśle indywidualną. Jedni wpadną w apatię i staną się zupełnie niesamodzielni, inni będą agresywni, nadpobudliwi i dopuszczą się wykroczeń czy wpadną w poważne uzależnienia.
Wielu Polaków wciąż nie zdaje sobie sprawy z tego, że wyjazdy zarobkowe nie są czymś naturalnym, a ich efekty, jakie zastaną po powrocie, mogą okazać się nieodwracalne. Psychologowie jednoznacznie twierdzą, że sieroctwo społeczne może być dużo trudniejsze dla młodych osób niż rzeczywista utrata rodziców. W tak rodzinnym czasie jak święta wielkanocne, warto zastanowić się, czy tym razem wyjazd faktycznie jest koniecznością czy raczej wyrazem chęci. I czy w oczach własnego dziecka nie widzi się żalu albo co gorsza – obojętności.
DANIEL WARDZIŃSKI
źródło: Eurogospodarka nr 4/2012