Centralny Szpital Kliniczny MSWiA jest placówką wysoko cenioną przez pacjentów. Trafiają tu chorzy z całego kraju. Zarządzanie tak dużą placówką to prawdziwe wyzwanie…
– Pozytywne opinie pacjentów cieszą, ale na to trzeba zapracować i to zarówno wysokim profesjonalizmem lekarzy wszelkich specjalności oraz kadry medycznej, jak też posiadaniem odpowiedniego sprzętu, stosowaniem nowoczesnych skutecznych metod leczenia. Być może dlatego możemy się szczycić nie tylko dobrą opinią pacjentów, a także ilością udzielonych świadczeń medycznych, co również w pewnym sensie świadczy o ich jakości. Tak jak anonsuje nasza strona internetowa, przez 60 lat swego funkcjonowania, od października 1951 r., przyjęliśmy w szpitalu ponad 5 mln pacjentów. Statystyki mówią same za siebie, dla przykładu: w 2010 r. udzieliliśmy ponad 513 tys. specjalistycznych porad ambulatoryjnych, ponad 348 tys. porad w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej oraz hospitalizowaliśmy ponad 56 tys. pacjentów. Jest to szpital wieloprofilowy, co oznacza, że zapewniamy kompleksową opiekę w całym procesie leczenia – od diagnostyki do ewentualnej hospitalizacji. Jesteśmy nowoczesnym ośrodkiem diagnostyczno-leczniczym przyjaznym pacjentom i ich rodzinom. Posiadamy Polikliniki w Warszawie, Ciechanowie, Płocku, Radomiu, Siedlcach oraz Ośrodki Rehabilitacyjne w Konstancinie i Wesołej. Systematycznie unowocześniamy i rozbudowujemy nasze kliniki, starając się dostosować ich profil do społecznego zapotrzebowania.
Oprócz pełnienia odpowiedzialnej funkcji administracyjnej jest pani przede wszystkim lekarzem o trudnej specjalizacji…
– Nie wiem czy „oprócz”, raczej przede wszystkim jestem gastrologiem i kieruję jedną z największych w kraju kliniką chorób wewnętrznych i gastroenterologii z pododdziałem leczenia nieswoistych chorób zapalnych jelit. Jest to zespół prawie 30 lekarzy oraz kilkudziesięciu pracowników medycznych. Zajmujemy się głównie chorobami trzustki i jelit, ale także szeroko pojętą endoskopią układu pokarmowego. Dysponujemy nowoczesnym sprzętem umożliwiającym wykonanie pełnego zakresu badań diagnostycznych i zabiegów endoskopowych. W Klinice stosowane są także nowoczesne metody terapii farmakologicznej schorzeń gastroenterologicznych. Współpracujemy z różnymi podobnymi światowymi klinikami zarówno w Europie, jak i np. Chinach. Staramy się być ośrodkiem dorównującym europejskim standardom, aczkolwiek jest to na co dzień trudne.
Jest pani redaktorem naczelnym pisma „Problemy Lekarskie” oraz „Przeglądu Gastroenterologicznego”. Jak pani znajduje czas na te zadania?
– Publikacje specjalistyczne i dzielenie się wiedzą to część naszej pracy. A że dobrze się w takich działaniach czuję, to publikuję i redaguję te pisma. Są to wydawnictwa specjalistyczne skierowane do grona lekarskiego, jedno dla lekarzy różnych specjalności, drugie przede wszystkim do gastroenterologów. Publikujemy polskie prace, komentarze, wytyczne. Są one potrzebne nawet w dobie szybkiego dostępu do informacji w Internecie; najlepszy dowód, że są czytane. Pacjenci z kolei mają swoje wydawnictwa, ale także własne forum do wymiany myśli i poglądów.
Skąd czerpie pani tyle energii i czasu?
– Inspiracją i motywacją jest to, aby robić dobrze to, co robię. A medycyna pochłania i wciąga, angażuje nie tylko przez 8 godzin dziennie. Zresztą pochodzę z rodziny medycznej i obecnie również większość bliskich mi osób, w tym córka i zięć, są bezpośrednio związane z medycyną. To z pewnością pomaga na co dzień. A obowiązków się nie boję. 10 lat temu zgodziłam się zastąpić koleżankę i zostałam zastępcą dyrektora ds. lecznictwa naszego szpitala tyko na trzy miesiące. Funkcję tę pełnię do dnia dzisiejszego, bo okazało się, że pracuję z ludźmi z pasją, jak nasz naczelny dyrektor czy inne jego zastępczynie. Od 1998 r. kieruję kliniką gastroenterologii, jestem Krajowym Konsultantem w tej dziedzinie. Działam także w różnych organizacjach w Polsce i na świecie związanych z moją medyczną specjalizacją. Ale to przecież robią wszyscy ci, którzy są naprawdę zaangażowani w swoją pracę. To nic niezwykłego. Niezwykłe jest szczęście w życiu do dobrych nauczycieli i dobrych współpracowników. A ja takie szczęście mam. I to głównie daje siłę w dniu codziennym; to sprawia, że praca i pasja łączą się ze sobą. A słowa „powołanie” nie lubię. Jest zbyt górnolotne.
Dziękuję za rozmowę i życzę zdrowia pani oraz pacjentom.
Cały wywiad w numerze 3/2012 Eurogospodarki.