O ratingach słyszy się ostatnio najczęściej w kontekście radykalnych obniżek ocen niektórych krajów. Oto np. w lutym tego roku Agencja Moody’s obniżyła rating państwowych obligacji Rosji z Baa3 do Ba1, czyli do tzw. poziomu śmieciowego. Przed kilkoma tygodniami z kolei Standard & Poor’s obniżył rating Grecji z B- do CCC+. W obu przypadkach perspektywy obniżonych ocen są negatywne, co oznacza, że agencje nie wykluczają dalszej ich obniżki.
Znacznie rzadziej mówi się i słyszy natomiast o ocenach ratingowych samorządów terytorialnych. Wynika to najpewniej stąd, że zmiany tych ratingów nie są tak spektakularne, jak zmiany ocen wiarygodności kredytowej pogrążonych w kryzysie krajów. Radykalne bywają zresztą tylko obniżki oceny, a jeśli ratingi idą w górę, zawsze jest to proces długotrwały i żmudny. I tak właśnie jest w przypadku naszych samorządów terytorialnych.
Nie tylko stolice województw
Obecnie ocenie agencji poddaje się regularnie kilkanaście polskich miast. Są to przede wszystkim stolice województw (choć nie wszystkie), ale także Rybnik, Płock czy Ostrów Wielkopolski. Oprócz tego na rating zdecydowały się samorządowe władze wojewódzkie Małopolski, Mazowsza i Wielkopolski oraz starostwa powiatowego w Żywcu.
Wydawać się może, że dla tak dużych organizmów gospodarczych, jak stolice poszczególnych polskich regionów, posiadanie ratingu jest dziś standardem, szczególnie, że wszystkie te podmioty budują swoje budżety, w znacznym stopniu opierając się na długu. Wciąż jednak są w Polsce takie miasta, które tego typu ocenom nie chcą się poddawać. Należą do nich przede wszystkim Wrocław (4. co do wielkości miasto w Polsce) i Lublin (9.), a także Olsztyn. Przedstawiciele tych samorządów tłumaczą zazwyczaj, że uzyskanie ratingu renomowanej agencji – oprócz wymienionych już wcześniej Moody’s i Standard & Poor’s jest to też Fitch – wiąże się ze sporymi wydatkami, a ponadto i tak sytuację finansową miasta ocenia co roku niezależny biegły rewident oraz – każdorazowo przy przetargu na kredytowanie – banki zainteresowane udzieleniem pożyczki. W efekcie, jak przekonują, brak ratingu nie wpływa negatywnie na możliwości zadłużania się.
Znacznie powszechniejsza jest jednak opinia, że posiadanie oceny ratingowej dokonanej przez jedną ze znanych międzynarodowych agencji może mieć pozytywny wpływ na możliwości pozyskania atrakcyjnego finansowania, szczególnie, jeśli emitent zamierza zabiegać o pieniądze na rynkach międzynarodowych. – Agencje ratingowe informują bowiem uczestników tych rynków o ryzyku kredytowym instytucji, które emitują papiery dłużne – wyjaśnia dr Michał Moszyński z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Często podstawowym źródłem wiedzy europejskich inwestorów na temat emitenta są właśnie ratingi i to na ich bazie podejmują decyzję o tym, czy powierzyć swoje pieniądze danemu podmiotowi.
Pozytywne zmiany
Początek tego roku przyniósł kilka pozytywnych zmian w ocenach ratingowych polskich miast. Pod koniec stycznia agencja Fitch podniosła międzynarodowe ratingi Białegostoku dla zadłużenia w zagranicznej i krajowej walucie z poziomu BBB- na BBB (długoterminowy rating krajowy natomiast z A na A+). Perspektywa ratingów jest stabilna – oceniła agencja. Specjaliści z Fitcha podkreślili m.in. to, że dzięki dobrym wynikom operacyjnym i dobrej płynności finansowej miasto jest w stanie w coraz większym stopniu finansować inwestycje bez zaciągania nowego długu. Według przewidywań agencji w ciągu trzech lat bezpośrednie zadłużenie Białegostoku może spaść do 420 mln zł, czyli poniżej 30 proc. jego bieżących dochodów.
Podniesienie ratingu Białegostoku poprzedziła zmiana perspektywy ze stabilnej na pozytywną. Fitch dokonał jej w lipcu zeszłego roku.
W końcówce marca Agencja Fitch podniosła również międzynarodowe ratingi Gdańska dla jego zadłużenia w walucie zagranicznej i krajowej z BBB+ do A- (a krajowy rating długoterminowy z AA- do AA). Perspektywa ocen ratingowych i tu jest stabilna. I w tym przypadku podniesienie ratingów odzwierciedla dobre wyniki operacyjne miasta i ostrożne zarządzanie jego finansami. Autorzy raportu wzięli także pod uwagę fakt, że dług samorządu jest niższy niż połowa jego bieżących dochodów.
Również w marcu agencja Fitch zmieniła ze stabilnej na pozytywną perspektywę ratingów Bydgoszczy. Oznacza to, że choć same oceny pozostały na niezmienionym poziomie, międzynarodowe ratingi – dla zadłużenia w walucie zagranicznej i polskiej na poziomie BBB (a krajowy na poziomie A) – w niedługim czasie mogą być podniesione. Dodajmy, że trzy lata wcześniej perspektywa ratingu Bydgoszczy została podniesiona przez Fitcha z negatywnej do stabilnej.
Agencje ratingowe dokonują również co jakiś czas oceny bieżącej sytuacji finansowej podmiotów, w tym także oczywiście samorządów terytorialnych. Nawet jeśli nie decydują się na jakiekolwiek zmiany swoich ratingów, ani ich perspektywy, informują publicznie o podtrzymaniu wcześniejszych ocen. Tak też stało się kilkakrotnie w minionych miesiącach. W styczniu Fitch potwierdził dwa wydane wcześniej ratingi dla zadłużenia w walucie zagranicznej oraz krajowej: Szczecina na poziomie BBB+, a Katowic na A-, w kwietniu na takim samym poziomie dla Poznania, a w maju dla Częstochowy na BBB. We wszystkich powyższych przypadkach perspektywa ratingów jest stabilna.
Podobnie niezmienione pozostały oceny samorządów wojewódzkich Małopolski i Wielkopolski. Specjaliści z Fitcha, potwierdzając wcześniejsze spojrzenie na wiarygodność kredytową obu tych regionów, uwzględniali ich umiarkowane zadłużenie, co przekłada się na mocne wskaźniki dotyczące długu oraz dobrą płynność finansową. W efekcie oceny obu województw pozostały na poziomie: A- dla zadłużenia w walucie zagranicznej i A dla zadłużenia w walucie krajowej (a długoterminowy rating krajowy na poziomie AA+). Różnica polega tylko na tym, że ratingi Małopolski mają stabilną perspektywę, dla Wielkopolski zaś jest ona lepsza, bo pozytywna.
Szansa na wkład własny
Wysoka ocena wiarygodności kredytowej polskich samorządów to bardzo dobra wiadomość, szczególnie w kontekście nowej perspektywy budżetowej Unii Europejskiej, w ramach której nasz kraj miałby otrzymać na lata 2015–2020 aż 82,5 mld euro. Aby wykorzystać te pieniądze konieczny jest odpowiedni tzw. wkład własny. Dobra ocena ratingowa zwiększa szanse na to, że polskie miasta i regiony będą mogły zgromadzić potrzebne na to kwoty.

