Czym są tzw. chwilówki?
– Chwilówka to pojęcie pożyczki ad hoc zaciągniętej przez klienta, a dokładniej forma mikropożyczki o niskiej wartości do kwoty 3–4 tys. zł, o krótkim okresie spłaty, zwykle nie dłuższym niż 30 dni. Żeby ją dostać, wystarczy pokazać dowód osobisty lub załatwić formalności przez telefon czy Internet. Jest chętnie przyznawana bez weryfikacji zdolności kredytowej pożyczkobiorcy.
Przyszły do nas wraz z nowym ustrojem?
– Z chwilówkami zetknęliśmy się już w poprzednim ustroju gospodarczym, ale wówczas były udzielane przez zakład pracy z funduszu socjalnego. Bardzo dużo osób korzystało z tego rodzaju wsparcia, gdyż ich dochody nie wystarczały na pokrycie bieżących wydatków. Ale były to najczęściej pożyczki nieoprocentowane, które oddawano w pierwszych dniach następnego miesiąca, tuż po wypłacie.
Dzisiejsze chwilówki powodują chyba więcej nieszczęść niż przynoszą pożytku. Czy w ogóle ktoś je nadzoruje i kontroluje?
– Obecnie chwilówki zupełnie zmieniły swój charakter. Według szacunków NBP na polskim rynku działa ok. 1000 firm pożyczkowych. Rynek ten cechuje brak nadzoru KNF, brak rejestru firm, brak informacji o zadłużeniu klienta w innych firmach pożyczkowych. Polska pozostała jednym z ostatnich krajów w Europie nieposiadających uregulowań prawnych w tym zakresie. W związku z powyższym Ministerstwo Finansów przygotowało projekt regulacji prawnych, którego celem jest przede wszystkim zwiększenie bezpieczeństwa klientów firm pożyczkowych. Istnieje pojęcie shadow banking, obejmujące podmioty takie, jak parabanki i firmy pożyczkowe. Ponieważ zjawisko biedy jest powszechne, a obywatele ze względu na zbyt niskie zarobki lub historię kredytową nie mają możliwości zaciągania kredytów w bankach, strefa ta się poszerza. Nikt nad tym nie panuje, to jest żywioł.
Co generuje najwyższe dochody firm, które oferują pożyczki? Oprocentowania? Dodatkowe koszty? Marże? Prowizje?
– Firmy udzielają wielu, różnego rodzaju pożyczek. Koncentrują się na bardzo niskich kwotach, już od 50 zł do 2500 zł, i na bardzo krótkie okresy spłaty. W momencie pożyczania pieniędzy wszystko jest w najlepszym porządku, problem zaczyna się kiedy trzeba je oddać. Umowy są niesformalizowane. Bo jak można udzielać pożyczki na dowód, bez wglądu w historię finansową? Pożyczkodawcy nie wiedzą, jakie mamy dochody, ani jaki posiadamy majątek. Te pożyczki są udzielane na piękne oczy. Jednak tak jak w prosty sposób zostanie nam udzielona pożyczka, tak samo szybko dostaniemy upomnienie o konieczności zapłaty, a każde upomnienie kosztuje od 20 do 100 zł. Koszty to nie tylko oprocentowanie, ale także opłaty dodatkowe, np. ubezpieczenie i prowizje. Może to dochodzić do astronomicznych kwot, jakie potem musimy oddać. Często ktoś bierze naprawdę niewiele, a później spłaca o wiele wyższą sumę i trwa to nawet kilka czy kilkanaście lat.
Czy to prawda, że pożyczkobiorcy chwilówek są szczególnie zagrożeni wpadnięciem w spiralę pożyczkową?
Spirala pożyczkowa powstaje wtedy, gdy pani nie może spłacić kredytu czy pożyczki. Mamy wówczas do czynienia ze zjawiskiem rolowania pożyczki. Pożyczkodawcy są w takich sytuacjach hojni i łaskawi, proponują drugą pożyczkę na spłatę tej pierwszej. I tak wpada się w krąg zadłużeń, z którego często nie ma już ucieczki.
Kto najczęściej korzysta z chwilówek?
– Grupę tę można różnie podzielić. Są to na przykład ludzie starsi, seniorzy albo też młodzi, którzy nie mają stałych dochodów. Jak się przyjrzy celom wykorzystania tych środków, to najczęściej są to bieżące wydatki. Większe kwoty pożycza się na leczenie, edukację, remonty. Bo jeśli bierze się pożyczkę w wysokości 50 czy 100 złotych, to jakie to mogą być wydatki? Można sobie wyobrazić, jak ci ludzie są biedni… Może się wydawać, że to grosze, ale dla osoby ubogiej taka kwota to już jest problem. Chwilówki biorą też ludzie bardzo zadłużeni w bankach, ci, wobec których prowadzone są postępowania komornicze, a także pracownicy z szarej strefy. Możliwość brania kredytu w banku ograniczają też umowy o dzieło czy zlecenia, które opiewają najczęściej na niskie kwoty. Ktoś, kto ma taką umowę, nie jest żadnym klientem dla banku. Ludzie często nie mają historii kredytowej, nie mogą przedstawić odpowiednich dokumentów świadczących o ich dochodach, zwłaszcza gdy są bezrobotni.
Jakie kwoty najczęściej ludzie pożyczają? Na jaki procent?
– Najczęściej chodzi o małe sumy. Wydawałoby się, że tak małe kwoty nie powinny sprawiać tak wielkich kłopotów i wypychać ludzi na margines, zapędzać w matnię. Biedny człowiek zwyczajnie nie ma z czego spłacić pożyczki, zwłaszcza jak dojdą dodatkowe opłaty za upomnienia i inne. Przykładowo: kwota pożyczki 500 zł, liczba rat 20, kwota raty 50 zł, raty płatne co tydzień, prowizja 8 zł, ubezpieczenie 5 zł. Całkowity koszt pożyczki wynosi 1013 zł. Oprocentowanie pożyczki z powyższego przykładu wynosi ponad 100 proc. Wspomniany wcześniej projekt Ministerstwa Finansów przewiduje pewne rozwiązania w tym zakresie. Ustala on maksymalny limit na dodatkowe koszty pożyczek. Po pierwsze, cała suma kosztów pozaodsetkowych nie będzie mogła przekroczyć 25 proc. całkowitej kwoty i dodatkowo 30 proc. w stosunku rocznym, czyli 2,5 proc. miesięcznie. Inne rozwiązanie przyjęte w projekcie dotyczy sytuacji niespłacenia pożyczki i zaciągnięcia nowej pożyczki w tej samej firmie w terminie 120 dni od zaciągnięcia pierwotnej. Wówczas koszty obu pożyczek muszą się zmieścić w tym samym limicie – bez dodawania opłat do nowej pożyczki. Kolejne rozwiązanie zakłada utworzenie limitu specjalnego. Dotyczy on zadłużenia przeterminowanego oraz ewentualnych kosztów windykacyjnych. Został ustalony w wysokości sześciokrotności stopy kredytu lombardowego – np. aktualne oprocentowanie stopy wynosi 2,5 proc. W związku z tym oprocentowanie zadłużenia przeterminowanego w chwili obecnej, tj. w kwietniu 2015 r., nie mogłoby przekroczyć 15 proc. Ponadto w przypadku odmowy udzielenia pożyczki firma pożyczkowa została zobowiązana do zwrotu opłat wstępnych. Jednakże przebiegłość udzielających chwilówki jest na tyle duża, że uprzedzają oni działania ustawodawcy i zabezpieczają się przed nowymi przepisami. Firmy te, zanim projekt wszedł w życie, już nie chcą udzielać krótkich pożyczek, stworzyły w tym celu linię kredytową. Polega to na tym, że w umowie zapisywany jest sumaryczny limit zadłużenia i w każdej chwili można dobrać potrzebną kwotę. Nie będzie konieczne zawieranie za każdym razem nowej umowy. Jednak koszty pożyczek w linii kredytowej pozostaną nadal obarczone, tak jak w przypadku pożyczki o wysokiej częstotliwości udzielania, znacznymi kosztami dodatkowymi.
Skąd jest tylu chętnych na tak niekorzystne pożyczki? Z niewiedzy?
– Najczęściej jest to efekt rzeczywistości, w której się znaleźli. Człowiek jest przyparty do muru, znalazł się w sytuacji patowej. Czasem może się zdarzyć ktoś nierozsądny, ale chyba wszyscy nie mogą być nierozsądni? Rzadko kiedy ludzie zaciągają chwilówki na fanaberie. Choroba, utrata pracy, postępowanie komornicze. A tu nęcą ich reklamy, które krzyczą: przyjdź do nas, pieniądze dostaniesz natychmiast, zadzwoń. To ludzi mocno zachęca i rzadko ktokolwiek wdaje się w głębszą analizę. Każdy myśli, że jakoś mu się to uda spłacić, to przecież niewielka kwota! Ale, tak samo jak się dziedziczy bogactwo, tak się i biedę dziedziczy.
Jakie uregulowania prawne stosowane są w innych krajach, zwłaszcza wysoko rozwiniętych?
Polska jest obecnie rajem dla firm udzielających szybkich pożyczek. Tych firm przybywa, bo skoro nikt tego nie reguluje… Zadłużenie ludzi w obszarze shadow banking jest ogromne, to są już miliardy złotych. W Wielkiej Brytanii wprowadzono obostrzenia. Obowiązują one od stycznia 2015 roku i zostały ustanowione przez brytyjski Financial Conduct Authority. Zgodnie z nimi, dzienny koszt pożyczki (zarówno oprocentowanie, jak i pozostałe koszty) nie może przekroczyć 0,8 proc. pożyczonej sumy. Dodatkowo najwyższa możliwa kara za opóźnienia w spłacie może wynosić 15 funtów. Na naszym rynku również działają brytyjskie firmy, np. popularny Provident czy Wonga. Najwięcej chwilówek udziela się w Stanach Zjednoczonych. Wprowadzono tam jednak istotne ograniczenia. Ustawodawstwo ma charakter stanowy – w niektórych stanach reguluje się wysokość chwilówek, w innych jest limit ich kosztów. Ponadto wprowadzono rejestry firm pożyczkowych oraz rejestry osób spłacających. Trzeba tylko wziąć pod uwagę to, że u nas społeczeństwo jest w większości ubogie. Jak patrzy się na strukturę tych pożyczek, to w naszym kraju dominują wydatki bieżące i jest to kwestia przeżycia, a tam są to sprawy inwestycyji. W Polsce ogromnym problemem jest niesprawny nadzór finansowy, który w ogóle nie obejmuje firm pożyczkowych. Nikt nad tym nie panuje. Napływ zagranicznych firm do Polski jest ogromny. Mamy kilka firm estońskich, niemieckich. W statystykach widnieje kilkadziesiąt, a ile jest takich, o których nie wiemy nic? Problemem jest także duża łatwość zaciągania chwilówek i problem kradzieży dowodów, a nawet wizytówek, które wykorzystywane są do zaciągania pożyczek na innych. Dodatkowo sprawę komplikują nowe dowody, w których nie ma adresu zameldowania. Uważam, że polskie prawo bankowe nie panuje nawet nad parabankami, a tym bardziej nad firmami pożyczkowymi.
Kto powinien w Polsce zająć się tym tematem, zwiększyć nadzór i kontrolę?
To zadanie dla Komisji Nadzoru Finansowego, która powinna podjąć bardzo konkretne kroki. Projekt MF to zaledwie zarys. Realnie bronić interesów klientów firm pożyczkowych mogliby również rzecznicy UOKiK, ale trzeba by rozszerzyć ich uprawnienia. Wskazane jest, aby powstał rejestr firm pożyczkowych, jak również rejestr osób zadłużonych. Można oczywiście egzekwować przepisy kodeksu cywilnego. Obowiązuje np. ten mówiący, że maksymalne oprocentowanie nie może przekraczać czterokrotnego oprocentowania kredytu lombardowego, ale firmy pożyczkowe odbijają to sobie innymi dodatkowymi kosztami. Uważam, że KNF w tym zakresie nie działa. Zupełnie.
W jaki sposób można by zaostrzyć wymogi i uchronić ludzi przed wpadaniem w niebezpieczne zadłużenia?
Istnieją firmy, które zabezpieczają się zastawem, głównie lombardy, ale mogłoby to również mieć zastosowanie w firmach pożyczkowych. Tylko może sobie pani wyobrazić, jak oni ten zastaw wyceniają? Minimalnie. Jeśli pożyczka nie zostanie spłacona w czasie, to można często stracić bardzo cenne przedmioty o wartości sentymentalnej czy rodzinnej.
Czy istnieje alternatywa dla chwilówek? Jak mniej zamożni obywatele mogliby szybko, ale taniej i bezpiecznej pozyskać pieniądze?
– Szczerze mówiąc, nie widzę takich możliwości. Istnieją inne formy pomocy, bardzo proste. Nie jest to co prawda dostarczanie gotówki, ale np. takie sklepiki osiedlowe, w których można się zaopatrzyć na zeszyt (zapis w książce). Dla niektórych jest to ogromna pomoc, mimo że nieformalna. To tylko dobra wola właściciela. Co mogą mniej zamożni? Właściwie nic, naprawdę sytuacja jest bardzo trudna. Chwilówki to jest bardzo dobry zarobek. Ten proceder się rozplenił. Najgorsze, że to żer na najbiedniejszych, a jednak tak intratny. Za ten biznes biorą się nieuczciwi ludzie i ściągają haracz. Zarobki w Polsce oscylują wokół 8 euro za godzinę (brutto), w Danii ok. 40, a w innych krajach zachodnich jest to w granicach 30 euro. Nasz rynek kusi zagranicznych inwestorów perspektywą taniej siły roboczej. Alternatywą dla chwilówek mogą być tak zwane social lending (czyli pożyczki społecznościowe). System ten narodził się w Wielkiej Brytanii. Obecnie dotarł również do Polski. Operacje finansowe odbywają się za pośrednictwem serwisów internetowych bez uczestnictwa instytucji finansowych. Pożyczki społecznościowe polegają na zawieraniu transakcji finansowych pomiędzy pożyczkodawcami a pożyczkobiorcami. Pożyczka w ramach social lending zawierana jest bezpośrednio pomiędzy osobami fizycznymi, a jej warunki uzgadniane są w drodze negocjacji. Alternatywą możemy też określić pomoc socjalną, ale są to głównie zasiłki na konkretne cele, np. dla niepełnosprawnych, na zakup węgla. One nie pomogą, gdy mamy inną, nagłą potrzebę. Wtedy sięgamy po chwilówkę, która okazuje się dla nas wiecznością.
Prof. zw. dr hab. Alina Majchrzycka-Guzowska jest kierownikiem Zakładu Finansowo-Prawnych Problemów Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego na Wydziale Zarządzania. Specjalizuje się w dziedzinie finansów, prawa finansowego i podatkowego. Jest autorką ponad 100 prac z zakresu szeroko rozumianych finansów i prawa podatkowego