Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję o obniżeniu stóp procentowych o 50 punktów bazowych 4 marca tego roku. Co robić? Odpowiedzi na tak postawione pytanie jest wiele. Najbardziej prawidłowa to: działać rozsądnie i na cuda nie liczyć. Może to jest pora na kredyt (o ile go potrzebujemy)? Inną podpowiedzią może być: inwestować.
Ba, ale w co? James May z popularnego programu „Top Gear” zwierzył się, że jakiś czas temu okazyjnie nabył używane porsche 911, które oddał w użytkowanie swemu ojcu. Papa bardzo dbał o auto i niewiele nim jeździł. Niedawno zwrócił je synowi. May wystawił je na aukcję internetową i sprzedał z dwukrotnym przebiciem w stosunku do ceny kupna. Czy ta historyjka ma dowieść, że należy inwestować w używane pojazdy? Skądże! Pokazuje ona tylko, że rzeczy jednostkowe wraz z czasem często (ale nie zawsze!) zyskują na wartości.
Ale do takich inwestycji potrzebna jest nie tylko gotówka. Równie ważna jest wiedza. Oraz – szczęście. Kiedyś sporo ludzi zbierało znaczki pocztowe, bo „to będzie sporo warte”. 99,9 proc. takich amatorskich kolekcji w Polsce ma wartość w okolicach zera. Ale, jeśli ktoś posiada np. serie niestemplowanych znaczków chińskich z okresu rewolucji kulturalnej (czyli lata 1966–1976), to na giełdach w Singapurze, Hongkongu i bodaj w Szanghaju płacą za nie krocie. Teraz. Co będzie jutro – nie wiadomo.
Usługa private banking
Banki już dawno odkryły, że ich klientela dzieli się na ludzi zamożnych i resztę. Dla tych pierwszych przygotowuje się oferty indywidualnego oszczędzania i inwestowania. Drugim pozostaje czekać, aż się wzbogacą.
Rynek dzieł sztuki to znakomity przykład private banking, obejmującego profesjonalne doradztwo w kolekcjonowaniu dzieł sztuki. Klient korzystający z tej usługi otrzymuje pomoc w nabywaniu dzieł sztuki, ich wycenie czy potwierdzeniu autentyczności. Bank ocenia stan techniczny dzieła oraz sytuację panującą na rynku dzieł sztuki. W ramach oferty art banking bank również reprezentuje klienta na aukcjach, negocjuje cenę oraz pozostałe warunki transakcji. Ponadto zapewnia bezpieczny transport, przechowywanie, ubezpieczenie i konserwację eksponatów.
Pierwszym bankiem na świecie, który zaoferował usługi art banking, był szwajcarski bank UBS. W 1998 roku utworzył on departament Art Banking and Gold & Numismatics, którego zadaniem było pozyskiwanie dla zamożnych klientów dzieł sztuki czy zbiorów kolekcjonerskich oraz złota i numizmatów.
Złoto się nie psuje
Inwestowanie w złoto (w sztabkach, w monetach tzw. bulionowych), a w mniejszym stopniu w srebro i platynę ma swoich zwolenników i przeciwników. Żadna władza nie może złota dodrukować – to przede wszystkim. Cenę wyznacza rynek. Złoto i platyna (w mniejszym stopniu srebro) są metalami trwałymi. Od lat ich podaż jest w zasadzie stała: około 1–2 proc. rocznie. Nie zajmują dużo miejsca – mimo że kruszce szlachetne są ciężkie – ich tezauryzacja nie sprawia większych problemów.
Przeciwnicy mówią, że złoto relatywnie tanieje. Zwolennicy mówią: dziś tanieje, jutro zdrożeje, a wraz z dłuższym upływem czasu przynosi zysk. Niemal na pewno.
Złoto można kupować w sztabkach, można też nabywać tzw. monety bulionowe, których rynkowa wartość zależy od aktualnej giełdowej wyceny kruszca.
Wino starzeje się pięknie
Choć oczywiście nie każde. Jest, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, ale też w Japonii i Singapurze czy w Europie Zachodniej grupa koneserów, która lokuje swoje oszczędności w najlepszych rocznikach win z renomowanych winnic, przy czym obok rodzaju wina niemałą rangę przypisuje się jego wiekowi. To premia za rzadkość; wina na ogół się wypija, o wiele rzadziej kolekcjonuje.
„Historyczne wyniki potwierdzają, że wino w kilkuletnich okresach przynosi wyższe stopy zwrotu niż rynki akcji czy surowców. Rekomendowany okres inwestycji w wino to minimum pięć lat. Średnia stopa zwrotu dla takiej inwestycji liczona na podstawie indeksu Liv-ex Investables w ciągu ostatniego ćwierćwiecza to 114 proc.” – podaje portal Wealth Solutions. W nieco mniejszym stopniu dotyczy to takich trunków, jak koniak czy whisky. Aczkolwiek podczas aukcji kolekcjonerskich butelek wina i whisky domu Sotheby’s w Hongkongu za karafkę whisky Macallan M zapłacono 632 tys. dolarów. Dodajmy, że karafka o pojemności 6 litrów pochodziła z pracowni Rene Lalique’a. Takie karafki są cztery: każda z nich została nazwana imieniem innego cesarza rzymskiego i tak serię tworzą: Juliusz Cezar, Oktawian August, Justynian oraz Konstantyn. To właśnie Konstantyn został sprzed-ny na aukcji Sotheby’s. We wnętrzu wszystkich karafek kryje się mi-szanka destylatów, z których najstarsze pocho-dzą z lat 40., a najmło-sze – z 90. ubiegłego wieku. Tylko jedna z nich – ta poświęcona Konstantynowi – trafiła na aukcję. Drugą destylarnia sprzeda prywatnemu nabywcy, a pozost-łe dwie Macallan postanowił zamknąć w swoim skarbcu.
Kossak vs Fangor
A może zwrócić swój inwestycyjny wzrok w stronę dzieł sztuki, zwłaszcza malarskiej? Chyba każdy wie, że Vincent van Gogh za życia nie sprzedał ani obrazu (co zdaje się nie jest akurat prawdą), a dzisiaj jego „Słoneczniki” czy „Łodzie rybackie” wyceniane są na dziesiątki milionów dolarów.
W pierwszych latach po ustrojowej transformacji każdy bogaty Polak miał potrzebę powieszenia sobie Kossaka, co miało wpływ na ceny obrazów całej rodziny. Obecnie na czoło wysunął się Wojciech Fangor (ten, który ma stałą ekspozycję w II linii metra w Warszawie). Teoretycznie trzeba kupować Fangora, ale „Gazeta Wyborcza” ostatnio napisała tak: …roczna stopa zwrotu z inwestycji w dzieła sztuki dłuższej niż 15 lat wynosi 46,6 proc., natomiast inwestycje od roku do pięciu lat przyniosły rocznie zaledwie 0,2 proc. zysku.
Dodatkowym zyskiem z inwestowania w sztukę jest nobilitacja towarzyska. A tę trudno kupić. A może autografy? Taka inwestycja to lokata długookresowa, minimum pięcio-, sześcioletnia. Ekstremalnym przykładem zysku z inwestycji może być autograf Oscara Wilde’a, który został zakupiony w 2012 r. przez pewnego kolekcjonera z Wielkiej Brytanii za 8 tysięcy funtów. Rok później na aukcji sprzedano cenny podpis już za 12,5 tysiąca funtów.
Nie dla spekulantów
Złote monety, szlachetne wina i inne trunki, malarstwo, rzeźba, autografy czy legendarne jaja Faberge mają jedną wspólną cechę – trzeba cierpliwości, żeby na nich zarobić. Renta kapitałowa bierze się z wyjątkowości, a tę wyznacza upływ czasu. Przykładowe porsche 911 produkowano w kilku tysiącach sztuk, ale do dziś przetrwało ich niewiele. Większość spoczywa na złomowiskach bądź już została tam przerobiona.
Ta wyjątkowość ma swoją cenę, w jedną i w drugą stronę. Ta ładna strona to autentyczna wartość. Ta druga, brzydka, przed którą trzeba ostrzegać, to fałszerstwo. Fałszowane są złote monety i platynowe sztabki, podrabia się nie tylko masowe „Kossaki”, ale też Jana Vermeera, który stworzył ok. 35 obrazów (kilka genialnych fałszerstw dorzucił van Meegeren), sokiem z buraków podrabiano wina z Bordeaux. Tak więc, aby bezpiecznie inwestować alternatywnie, nie wystarczy znać się na sztuce, winie czy złocie, do tego trzeba dołożyć rzetelne ekspertyzy i sprawdzonych dostawców. A następnie przechowywać te dobra w profesjonalny sposób.
Artyści o najwyższej wartości obrotów w 2014 r.
Polscy:
1. Wojciech Fangor – 2,95 mln zł
2. Roman Opałka – 2,05 mln zł
3. Andrzej Wróblewski – 2,01 mln zł
4. Jacek Malczewski – 1,47 mln zł
5. Stanisław Wyspiański – 1,27 mln zł
6. Jerzy Nowosielski – 1,25 mln zł
7. Moses Kipling – 1,23 mln zł
8. Zygmunt Sokołowski – 1,01 mln zł
9. Józef Brandt – 0,85 mln zł
10. Henryk Stażewski – 0,78 mln zł
(za Ryneksztuka.pl)
Światowi:
1. Andy Warhol – 569,5 mln USD
2. Pablo Picasso – 375 mln USD
3. Francis Bacon – 270 mln USD
4. Gerhard Richter (jedyny żyjący) – 254,3 mln USD
5. Mark Rothko – 249,2 mln USD
(za Wealth Solutions)
Mennica Polska:
I. Złotem inwestycyjnym w świetle ustawy o podatku od towarów i usług nazywamy złoto w postaci sztabek lub płytek o próbie co najmniej 0,995 oraz złoto reprezentowane przez papiery wartościowe. Do złota inwestycyjnego zaliczamy również złote monety o próbie co najmniej 0,900 wybite po roku 1800, sprzedawane po cenie nieprzekraczającej o więcej niż 80 proc. wartości rynkowej złota zawartej w monecie oraz będące (lub te, które były) obowiązującym środkiem płatniczym w kraju pochodzenia.

